„Zatrute pióro” Agaty Christie to stylowy, brytyjski kryminał. Mamy tu prowincjonalną miejscowość Lymstock i nadzwyczaj barwne grono mieszkańców - dziwaków, plotkarzy i nudziarzy, dla których odcisk na stopie żony pastora to wiadomość ubarwiająca szarą, spokojną rzeczywistość. I jak to w kryminałach Christie bywa, w tej zamkniętej społeczności sennego miasteczka trafia się czarny charakter.
Jerry Burton po paskudnym wypadku dostaje zalecenie od lekarza, aby odpocząć na świeżym, wiejskim powietrzu. Dlatego wraz z siostrą Joanną przybywa do Lymestock. Jak się okaże, miejsce to nie należy jednak do spokojnych mieścin. Tajemnica osoba zadręcza mieszkańców anonimowymi listami. Kiedy policja się poddaje, do pomocy wkracza Jane Marple, która jest specjalistką od ludzkich charakterów.
Czytając książkę trochę się zdziwiłam, gdyż byłam przekonana, że jest ona z cyklu przygód Jane Marple, tymczasem tu jej nie było! Pojawiła się na końcu i jej rola naprawdę była niewielka. Oczywiście pomaga w schwytaniu sprawcy, ale brakuje tutaj jej plotek, herbatki i całej tej atmosfery, którą wokół siebie stwarzała.
O tym, że anonimy od zawsze przysparzają wielu problemy wie każdy z nas. "Zatrute pióro" opowiada właśnie o tym zagadnieniu, skupia się tu na ludzkich charakterach, przekonaniach i słabościach. Jest to świetny kryminał połączony z psychologią postaci.
Nie można również zapomnieć o występującym tu pobocznie wątku miłosnym pomiędzy głównym bohaterem a panną Megan. Moim zdaniem został on przedstawiony i rozwinięty w bardzo ładny i ciekawy sposób, nienachalnie i tak delikatnie, że gdyby nie pewne sceny, to praktycznie wcale by się go nie zauważyło.
Książka nie ma nawet dwustu stron, ale czytając ją miałam wrażenie, że wszystko co najważniejsze zostało tu napisane. Trzeba przyznać, że sprawcy anonimów udało się bardzo dobrze zakamuflować. Po czytaniu tak dobrych książek nie umiem odpowiedzieć na pytanie, którego detektywa bardziej lubię. Poirot jest jest dokładnym geniuszem, który analizuje wszelkie poszlaki i niezgodności. Panna Marple jest detektywem amatorem, która często pomaga oficerom. Każde z nich wprowadza inną atmosferę.
Ten kryminał polecam każdemu. Czyta się go szybko i przyjemnie. Jest to także krótka i zajmująca zagadka do przeczytania w jedno popołudnie. Kto przeczyta, na pewno nie będzie żałował.
Jerry Burton po paskudnym wypadku dostaje zalecenie od lekarza, aby odpocząć na świeżym, wiejskim powietrzu. Dlatego wraz z siostrą Joanną przybywa do Lymestock. Jak się okaże, miejsce to nie należy jednak do spokojnych mieścin. Tajemnica osoba zadręcza mieszkańców anonimowymi listami. Kiedy policja się poddaje, do pomocy wkracza Jane Marple, która jest specjalistką od ludzkich charakterów.
Czytając książkę trochę się zdziwiłam, gdyż byłam przekonana, że jest ona z cyklu przygód Jane Marple, tymczasem tu jej nie było! Pojawiła się na końcu i jej rola naprawdę była niewielka. Oczywiście pomaga w schwytaniu sprawcy, ale brakuje tutaj jej plotek, herbatki i całej tej atmosfery, którą wokół siebie stwarzała.
O tym, że anonimy od zawsze przysparzają wielu problemy wie każdy z nas. "Zatrute pióro" opowiada właśnie o tym zagadnieniu, skupia się tu na ludzkich charakterach, przekonaniach i słabościach. Jest to świetny kryminał połączony z psychologią postaci.
Nie można również zapomnieć o występującym tu pobocznie wątku miłosnym pomiędzy głównym bohaterem a panną Megan. Moim zdaniem został on przedstawiony i rozwinięty w bardzo ładny i ciekawy sposób, nienachalnie i tak delikatnie, że gdyby nie pewne sceny, to praktycznie wcale by się go nie zauważyło.
Książka nie ma nawet dwustu stron, ale czytając ją miałam wrażenie, że wszystko co najważniejsze zostało tu napisane. Trzeba przyznać, że sprawcy anonimów udało się bardzo dobrze zakamuflować. Po czytaniu tak dobrych książek nie umiem odpowiedzieć na pytanie, którego detektywa bardziej lubię. Poirot jest jest dokładnym geniuszem, który analizuje wszelkie poszlaki i niezgodności. Panna Marple jest detektywem amatorem, która często pomaga oficerom. Każde z nich wprowadza inną atmosferę.
Ten kryminał polecam każdemu. Czyta się go szybko i przyjemnie. Jest to także krótka i zajmująca zagadka do przeczytania w jedno popołudnie. Kto przeczyta, na pewno nie będzie żałował.

Osobiście bardzo lubię ten kryminał, choć rzeczywiście, jak na kryminał z serii o przygodach panny Jane Marple, jakoś bardzo mało jest tam panny Marple. Niestety, to bardzo dziwny zabieg. Podobnie jak np. w "KOT WŚRÓD GOŁĘBI", gdzie Poirot dopiero na samym końcu się pojawia, wezwany na pomoc przez jedną z bohaterek, aby rozwikłać zagadkę. To nieco drażniące, ale mimo wszystko jednak sama fabuła nie jest zła, a przy okazji, w przypadku zarówno "KOTA WŚRÓD GOŁĘBI", jak i "ZATRUTEGO PIÓRA" w ekranizacji z wytwórni Granada detektyw znacznie częściej się pojawia i ma znacznie większą rolę w całej produkcji. To dziwne, że czasami trzeba poprawić klasyka.
OdpowiedzUsuńAle jak powiedziałem, mimo wszystko to naprawdę bardzo dobry kryminał, a do tego jeszcze uroczy wątek miłosny mnie wzruszył i bardzo mi się spodobał, a do tego miał na końcu zabawny akcent spowodowany przez dowcipną siostrzyczkę głównego bohatera. No i sama akcja, winowajca i jego motywy, to wszystko naprawdę ciekawie skonstruowane pomysły. Jestem pewien, iż jeszcze niejeden raz wrócę do tej przygody.