poniedziałek, 18 kwietnia 2022

"Ludzie tak uzależnili się od techniki, że bez niej nie potrafią żyć" - "Tropiciel" P. Hendel

 

Każdy zapalony czytelnik doskonale wie, jak to jest kiedy czytane książki zaczynają niebezpiecznie wciągać w swój świat, sprawiając że zapomina się o wszystkim dokoła, a czas zdaje się stawać w miejscu. Ja tak właśnie miałam z "Tropicielem", drugim tomem serii "Zapomniana księga". Czy dorównał on poprzednikowi? Zaraz Wam opowiem.

Główny bohater, Hubert, budzi się w Paryżu w ciele siedemnastolatka, a po tragicznym początku końca świata nie ma żadnego śladu. Gdy Luwr ponownie staje w ogniu, Hubert już wie, co ma zrobić. Wyznacza sobie jeden cel: musi zdobyć księgę, która pomoże mu w walce z demonami. Jednak bieg wydarzeń jest nieco inny, niż się spodziewał. Impuls elektromagnetyczny niszczy wszystkie urządzenia, tajemnicza choroba zaczyna zabierać coraz więcej ludzi, a co najdziwniejsze nigdzie nie widać demonów. Nikt nie traktuje poważnie ostrzeżeń chłopaka, jednak dramatyczne wspomnienia nie dają mu spokoju…

Czy skradziona z biblioteki księga pomoże przetrwać Hubertowi i jego bliskim? Czy tak jak wcześniej wywoła tragiczne skutki? Czy siedem lat to wystarczająco dużo czasu, żeby zmienić przyszłość?

W "Tropicielu" możemy przede wszystkim zaobserwować przyspieszony proces dorastania Huberta, który to proces musiał się zadziać ze względu na zewnętrzne okoliczności, zdecydowanie utrudniające beztroskę wieku nastoletniego. Jest świadomy siebie i odpowiedzialności za bliskie mu osoby, bez wahania decyduje się ratować resztki przeszłości i bronić przed nieznanym. Aż emanuje z niego odwaga, brawura, charyzma, chociaż potrafi też być przy tym spontaniczny i lekkomyślny, nieraz działając pod wpływem adrenaliny. Uparciuch ukrywający się pod maską twardziela. Uwielbia wszelkie prace fizyczne i nienawidzi tych umysłowych. Obsesyjnie poluje na wszelkie słowiańskie demony. To jego oczami śledzimy świat, dzięki czemu mamy lepszy wgląd w jego motywacje.

Warto również tutaj zwrócić uwagę na Ernesta, najlepszego przyjaciela Huberta. Obaj są swoimi totalnymi przeciwieństwami. Ich więź to przykład bezinteresownej i szczerej przyjaźni, na dobre i złe. Oczytany, czasami do bólu rozsądny, bystry, pełen energii i zapału do poznawania nowych rzeczy, gotów do wielu poświęceń w imię miłości i przyjaźni, za rodziną gotowy wskoczyć w ogień, co możemy choćby zaobserwować w jego stosunkach z młodszą siostrą Zuzią.

W tej książce autorka wyczula nas na to, jak ważna jest współpraca, zaufanie, przyjaźń i rodzina, jak niewiele potrzeba do szczęścia, jak wiele można razem osiągnąć, jak radzić sobie z przeciwnościami losu i utratą bliskich nam osób. Pokazuje, że życie to nie kolorowa i wesoła bajka, a sztuka trudnych kompromisów i wyborów, których konsekwencje trzeba ponosić, bo nie ma przed nimi ucieczki. 

Możemy zaobserwować również w tej książce wątek akceptacji inności, nie tylko ludzi. Udowadnia, że stereotypowe myślenie krzywdzi, nakładając łatki bez dociekania prawdy. Ta książka przedstawia też zagadnienie narastającej agresji ludzi wobec ograniczonych zasobów dóbr wszelakich, chęć dominacji i zdobycia władzy.

Nie wolno również zapominać o wciąż obecnych w książce słowiańskich demonach, które nawet na moment nie dają o sobie zapomnieć. Niektóre z nich są szkodliwe i groźne, jak na przykład strzygi, ale są też takie nie czyniące człowiekowi żadnej krzywdy i żyjące z nim w przyjaźni, jak choćby owinnik (demon wyglądem przypominający nieco domowego kota). Można również zauważyć w powieści tzw. Dziki Gon, który niesie ze sobą paraliżujący wręcz strach i stratę. Fani serii o Wiedźminie zauważą tu mały ukłon w kierunku tejże serii oraz oczywiście w kierunku ludowych wierzeń. Chociaż podobnie jak w "Wiedźminie" możemy śmiało stwierdzić, że czasami gorszymi potworami od demonów są zwykli ludzie.

Książkę mogę śmiało polecić fanom klimatów postapo, słowiańskich biesów, tym lubiącym urbex i leśne wyprawy, niebezpieczne przygody oraz chwile filozoficznej zadumy nad sensem świata. Nie można jej sklasyfikować do jednej kategorii wiekowej, to książka dla wszystkich. Skłania nas wszystkich do refleksji m.in. nad tym czym jest przeznaczenie, jak wygląda przyjaźń, jak pogodzić się z utratą kogoś bliskiego, jak walczyć z własnymi demonami. Pokazuje nam również, jak bardzo zmieniliby się ludzie, gdyby nagle zabrano im całą technologię. Powinno to nas wszystkich skłonić do refleksji nad czasami obsesyjnym korzystaniem ze zdobyczy techniki. Nie mówię, że są niepotrzebne i nie ułatwiają życia. Tylko czasami korzystanie z nich może zmienić się w obsesję. I nad tym już trzeba się zastanowić. I z tą refleksją Was zostawiam.


wtorek, 12 kwietnia 2022

"Każdy szczegół jest ważny, żeby zachować człowieczeństwo" - "Strażnik" P. Hendel

 

Z regału już od jakiegoś czasu wołał mnie pierwszy tom serii "Zapomniana księga", czyli powieść pt. "Strażnik". Zawsze odkładałam jej lekturę na później, aż w końcu po nią sięgnęłam. I w sumie tak średnio spełniła moje oczekiwania. A dlaczego? Zaraz się przekonacie.

Główny bohater, Hubert, budzi się w ciemnym i zamkniętym pokoju, ubrany w starą koszulę i poprzecierane dżinsy. Zamiast w Paryżu, znajduje się teraz sto kilometrów od morza… w Polsce. Dodatkowo, jest ranny i wygląda zupełnie inaczej niż powinien. Okazuje się, że od feralnego wyjazdu do Francji minęło siedem lat, a on nie jest już zwykłym nastolatkiem. W tym czasie świat bardzo się zmienił – zarazy i epidemie przetrzebiły ludzkość, potężny impuls elektromagnetyczny zniweczył zdobycze techniki, a z ukrycia wyszły demony znane z ludowych opowieści… Hubert musi teraz nie tylko rozwikłać tajemnicę własnej przeszłości, ale i odnaleźć się w nowym dziwnym świecie. Niemal wszystko, co znał, przepadło. Ale czy bezpowrotnie?

Pierwsze strony przyniosły mi efekt WOW i natychmiastowo wciągnęły mnie w ten dziwny świat. Jednak im dalej brnęłam w lekturę, tym bardziej niektóre sprawy byly dla mnie ciężkie do zrozumienia, co nieco odbierało radość z czytania. Wszystko fajnie, mamy świat po apokalipsie, mamy demony, ale nieco zabrakło mi ukazania trudów życia w świecie pozbawionym technologii i rzeczy, bez których dziś ludzkość nie wyobraża sobie życia, jak choćby bieżąca woda czy elektryczność.

Historia Huberta jest przedstawiona w sposób dość ciekawy i zachęcający do czytania kolejnych części. Chociaż denerwować może otwarcie pewnych wątków bez zamknięcia ich, ale najwidoczniej według autorki nie było to aż tak istotne dla akcji książki. Dodatkowo jego perypetie miłosne są tak pokręcone, że przydałby się osobny rozdział, by je wszystkie uporządkować i wypisać wszystkie dziewczyny, które kręciły się w jego otoczeniu. 

Reasumując, książka bardzo mi się podobała, chociaż w pewnych aspektach nieco zawiodła moje oczekiwania. Pewne wątki zasługiwały na szersze opisanie, a inne na skrócenie ich do minimum. Niemniej jednak czas spędzony na lekturze tej książki nie był czasem zmarnowanym. Polecam serdecznie!  

sobota, 2 kwietnia 2022

"Nie lękam się, bo moi przyjaciele są ze mną!" - "Dom ziemi i krwi cz.2" S.J. Maas

I tak oto zostawiłam za sobą pierwszy tom nowej serii Sarah J. Maas "Księżycowe miasto", czyli "Dom ziemi i krwi". Druga część naprawdę dała mi ostro popalić jeśli chodzi o tempo akcji, ale o tym więcej powiem w dalszej części recenzji.

Bryce Quinlan - bystra i piękna czerwonowłosa dziewczyna półkrwi Fae, którą poznaliśmy w pierwszym tomie „Księżycowego Miasta” prowadzi śledztwo, by odkryć, kto stoi za śmiercią jej najbliższej przyjaciółki. Chce się też dowiedzieć, gdzie zniknął prastary artefakt, który wedle legend umożliwia otwarcie bramy do innych światów. Przed potworami i innymi zagrożeniami czającymi się pośród cieni chroni ją upadły anioł Hunt Athalar. Między tym dwojgiem powstaje najpierw nić porozumienia a potem przyjacielska więź, która powoli przeradza się w uczucia. Niestety nie mogą się skupić na sobie, bo co rusz wpadają w wir wydarzeń, które w końcu stają się tak dramatyczne, że ich cały świat może się w każdej chwili zawalić. Czy Bryce w końcu dowie się prawdy? Czy między nią, a Huntem zatryumfuje uczucie? Co Bryce skrywa przed światem?

Autorka ponownie zafundowała mi uczuciowy rollercoaster. Akcja nie zwalniała nawet na chwilę, śledztwo z każdą chwilą coraz bardziej nabierało rumieńców. Jednak niestety, ponownie spotkałam się tutaj z typowym schematem rodem z komedii romantycznej oraz pozostałych książek Maas. A jaki to schemat to nie powiem, żeby zbyt dużo nie zdradzić. Myślę jednak, że wierni czytelnicy tej autorki powinni się zorientować o czym mówię.

I niestety ten schemat trochę popsuł mi radość z lektury. Książka w pewnym momencie stała się naprawdę do bólu przewidywalna. Dokończyłam ją tylko ze względu na zagadkę kryminalną, która do końca mnie nurtowała, a jej rozwiązanie totalnie rozłożyło mnie na łopatki. I to była w sumie jedyna rzecz jaka mi się w tej książce tak naprawdę podobała.

Historia relacji Bryce i Hunta wywoływała rumieńce na mojej twarzy, jako iż naprawdę serdecznie tej dwójce kibicowałam i do końca miałam nadzieję, że ta dwójka jednak będzie razem. Z natury jestem romantyczką, dlatego każda taka historia uczucia pomiędzy dwojgiem szczerze zakochanych w sobie ludzi, których dodatkowo życie nie oszczędziło, sprawia, że podwójnie takiej relacji kibicuję.

Czy ta książka mimo wszystko mi się podobała i jestem w stanie ją polecić? Tak, jak najbardziej tak. Jeśli nie przeszkadza wam schematyczność i lubicie historie z drobnym dreszczykiem oraz nutą tajemnicy, to ta książka jest zdecydowanie dla Was. Pokazuje ona, że nie ma na świecie większej siły niż miłość i przyjaźń. Że te uczucia potrafią dosłownie kruszyć wszelkie mury i zacierać granice oraz dodają siły do życia i walki ze złem. Bo jeśli masz przyjaciela bądź kogoś znacznie bliższego, kto zawsze jest gotowy ruszyć ci z pomocą, to możesz być nie do zatrzymania i sprawić, że dokonasz nawet rzeczy pozornie niemożliwych. Jeszcze raz polecam serdecznie!

 

"Dochowanie wierności swoim marzeniom wymaga ogromnej siły" - "Pamiętnik" N. Sparks

  O Nicholasie Sparksie słyszał już chyba każdy, jeżeli nie to jestem w szoku. Otóż jest to amerykański pisarz światowych bestsellerów z któ...