poniedziałek, 27 września 2021

"Zazdrość to najważniejszy czynnik miłości" - "Zło czai się wsżędzie" A. Christie

 

"Zło czai się wszędzie" to kolejna powieść Agaty Christie, której bohaterem jest słynny Herkules Poirot. Powieść powstała w 1941 roku i znana jest także pod tytułem "Zło, które żyje pod słońcem".
Detektyw Herkules Poirot jest na wakacjach w Hotelu Roger na Wyspie Przemytników. Niestety, nie jest mu dane zbyt długo odpoczywać, ponieważ dochodzi do morderstwa przez uduszenie pięknej aktorki Arleny Stuart, a Poirot będzie rozwiązywał zagadkę jej śmierci. Na Wyspę mogą dostać się jedynie goście hotelowi, nikt z zewnątrz, więc to wśród nich Poirot musi szukać mordercy. 
W tym tytule dostajemy miks dobrze znanych schematów. Mogłoby się wydawać, że skoro autorka sięgnęła po rzeczy, które już były, to książka zwyczajnie będzie nudna. Nic bardziej mylnego. Pomimo tego, że parę aspektów już wcześniej się przewinęło przez książki pani Christie (jak choćby motyw przerwanego urlopu - "Śmierć na Nilu"), pisarka zgrabnie ulepiła z tego całkiem sensowną i intrygującą całość. Zakończenie dosyć długiego i skomplikowanego dochodzenia nie jest do końca oczywiste, choć wydawałoby się inaczej. To właśnie lubię w książkach Christie. Bo nigdy nic nie jest takie, jak się wydaje...
Po paru lekturach, w których główny prym wiódł Herkules Poirot, pan detektyw z lekka mnie denerwował swoją osobą, szczególnie w trakcie swoich śledztw. W tej powieści również nie było inaczej. Kiedy ja powolutku łączyłam fakty, podejrzewając wszystkich po kolei, okazało się, że pan Poirot już sprawę rozwiązał. Ja wiem, że jest to człowiek nad wyraz inteligentny, jednak ta jego tajemniczość oraz pewne niedopowiedzenia cały czas mnie denerwowały. Na szczęście ten mankament poniekąd naprawili hotelowi goście. Każdy z nich miał swoją własną, małą historię i praktycznie można było przez całą, niewielką długość lektury podejrzewać o zbrodnię praktycznie każdego. Jest to kolejna cecha charakterystyczna powieści pani Christie, które nigdy mi się nie znudzą.
"Zło czai się wszędzie" to kolejna powieść Królowej Kryminału, która potrafi zrelaksować czytelnika niemalże w każdym miejscu o każdej porze. Choć sama postać detektywa Poirota potrafi w niektórych momentach denerwować, sama zbrodnia zdaje się być na tyle intrygująca, że książkę praktycznie się pochłania. Lekturę naturalnie polecam każdemu, bo to naprawdę przyjemna historia, choć nie jest jakoś specjalnie długa.

1 komentarz:

  1. Uwielbiam po prostu ten kryminał. Naprawdę niesamowicie ciekawie wszystko zostało to wszystko przeprowadzone, akcja niesamowicie interesująca, a dodatkowo jeszcze wiele postaci, ale nie ma tego błędu, jaki występował kilka razy w serii o pannie Marple, czyli tego, aby był nadmiar postaci i podobnych do siebie i nie odróżniamy jednego od drugiego. Tutaj jest inaczej, postacie są ciekawe i interesujące, odróżnić ich od siebie nie jest wcale trudno, a do tego wiele z nich, podobnie jak np. w "ŚMIERCI NA NILU" miało powód, aby zabić Arlenę. Szczególnie ciekawy był motyw pasierbicy zamordowanej, która paliła laleczkę voodoo w kształcie Arleny. Mocny akcent.
    Przyznam jednak, że nieco bardziej mi do gustu przypadła filmowa wersja w postaci odcinka serialu "POIROT" wytwórni Granada, bo w niej występuje wierna drużyna Poirota, czyli kapitan Arthur Hastings, nadinspektor James Japp oraz niezastąpiona sekretarka Poirota, panny Felicity Lemon. Ponieważ widziałem najpierw film, a potem wpadła mi w rękę książka, to pamiętam, iż w oryginale bardzo mi brakowało tej wiernej paczki naszego uroczego detektywa. Ale czy książka, czy film, przyznam się, że mnie też irytuje to, iż Poirot tak bez trudu rozwikłał zagadkę, a my, wierni czytelnicy jego przygód, nawet nie nadążamy za tym jego genialnym sposobem myślenia.
    A przy okazji, ta powieść mi zawsze przypomina odcinek serialu "PINGWINY Z MADAGASKARU", w którym wydra Marlenka wybielała i wszyscy brali ją za Arlenę i Skipper, gdy pomyślał, że Arlena skrzywdziła Marlenę, skoro nagle Marlenki nigdzie nie ma, to powiedział: "Wiemy, że tam jesteś, Arleno. A na marginesie, dałaś się złapać na mój numer z zalotami. Ja wszystko udawałem" xD Tekst ten bardzo przypomina mi wątek związany z zabójstwem Arleny. Na pewno wiesz, o co chodzi :)

    OdpowiedzUsuń

"Dochowanie wierności swoim marzeniom wymaga ogromnej siły" - "Pamiętnik" N. Sparks

  O Nicholasie Sparksie słyszał już chyba każdy, jeżeli nie to jestem w szoku. Otóż jest to amerykański pisarz światowych bestsellerów z któ...