wtorek, 22 lutego 2022

"Prawda jest twoim darem. Prawda jest twoim przekleństwem" - "Dwór szronu i blasku gwiazd" S. J. Maas

 

Na początku odniosę się od razu do tej fali hejtu jaka spadła na tą nowelkę ze strony czytelników oraz fanów serii Dwory. Nie rozumiem co mogło się innym w tym uzupełnieniu serii nie podobać. w końcu od samego początku była mowa o nowelce i krótkiej książce. Ci czytelnicy są bez serca jeśli oczekiwali akcji po tak wielkiej wojnie jaka jest opisana w "Dworze skrzydeł i zguby".

Autorka umieszcza akcję w Velaris, gdzie mieszkańcy Dworu Nocy powoli odbudowują swoje domy i życie po morderczej wojnie, która pochłonęła nie jednego śmiałka. Wszyscy pragną także zacząć żyć na nowo w szczęściu i spokoju, więc postanawiają przygotowywać się do Przesilenia, święta, które na nowo może zasiać w ludziach nadzieję na lepsze jutro. Fabuła jest zgrabnie skonstruowana i skupia się głównie na odczuciach bohaterów. Nie spotkacie tu porywających akcji czy morderczej walki. Byłoby to ze strony autorki po prostu bezduszne, gdyby znowu bohaterów umieściła w pełnej krwi i straty akcji. Mamy tu do czynienia z cierpieniem, nadzieją oraz złością na okoliczności, które spowodowały śmierć bliskich czy utratę wszystkiego co do tej pory się osiągnęło.

Ta część jest spokojniejsza, wszyscy próbują zregenerować swoje siły zarówno fizyczne jak i psychiczne po wojnie z Hybernią. Są momenty, kiedy będziecie się śmiać, są momenty, kiedy poczujecie niepokój i kiedy będziecie płakać. No i są momenty, kiedy poczujecie, że to nie koniec historii. Jedne wątki się zamykają a otwierają się zupełnie nowe. Założę się, że nie tylko ja pałam „nienawiścią” do postaci Nesty, mam jednak przeczucie, że autorka przy kolejnej części będzie próbowała zmienić to nastawienie.

Zawsze będę pałać do książek Sarah sympatią, wszak to ona pokazała mi, że fantastyka to mój temat i moja bajka. Za każdym razem widząc jej dzieła mam ochotę przebrnąć przez tą serie jeszcze raz, poczuć te emocje po raz kolejny, wrócić się do początku…Takich autorów nam trzeba. Ludzi, którzy w czasach Instagrama, Facebooka, Snapchata umieją pisać tak, że człowiek porzuca technologię na rzecz książki. Czekam na kolejną część tej fantastycznej przygody i niezmiennie polecam!


niedziela, 20 lutego 2022

"To, co jest naszą największą słabością, może czasem okazać się naszą największą siłą” - "Dwór skrzydeł i zguby" S.J. Maas

 

Nad Prythianem zbierają się ciemne chmury. Wojna z Hybernią staje się przerażającym faktem, a Feyra powraca na Dwór Wiosny, by prowadzić destrukcyjną grę. Po zapierającym dech „Dworze Mgieł i Furii”, przyszedł czas walki. Czas „Dworu Skrzydeł i Zguby”.

Taktyki wojenne, cięty humor, podziemne biblioteki, potwory mrożące krew w żyłach, szalenie trudne wybory, naginanie i przekraczanie granic, Kasjan w swoim Tańcu Śmierci, plany Rhysanda, od których zamiera nam serce, czy ognisty wdzięk Amreny - to wszystko warte jest poświęcenia dużych ilości czasu i zarywania dni. Wewnętrzny Krąg Rhysa pokazuje nam, że nawet najsilniejsze jednostki muszą się nieustannie rozwijać, trenować, zmagać. Usiłują stawić czoła wszystkiemu, co rzuca na nich los i nie przychodzi im to bez potężnego wysiłku. Prezentują wszelkie rodzaje siły, od tej fizycznej, po siłę ducha, pokazując że „wszyscy mamy w sobie coś strzaskanego. Każdy na swój sposób… Okruchy w miejscach, których nikt nie zobaczy”.

To jest Maas. Tu się może wydarzyć wszystko. Znienawidziłam jedną ze swoich ulubionych żeńskich postaci, pokochałam bohaterów, których nie spodziewałam się nawet polubić, a raz odebrało mi dech i… upuściłam książkę w panice. Powiedzieć, że Maas funduje nam prawdziwy emocjonalny rollercoaster, to duże niedomówienie. Łudziliśmy się, że skoro to zamknięcie trylogii, to otrzymamy odpowiedzi na dręczące nas pytania, nic z tego - dostaliśmy jeszcze więcej palących pytań. Pojawia się też cała plejada nowych postaci. Szczególnie Książęta Dworów to prawdziwa gratka dla czytelnika. Zapewniam, że o każdej, nawet trzecioplanowej postaci, można by napisać książkę, ba, całą serię, i byłaby to iście czytelnicza uczta.

Choć można by było narzekać na niezdecydowanie, miałkość czy brak kręgosłupa głównej bohaterki, Feyra wreszcie wyhodowała pazury, i to dosłownie. Przekonuje mnie ta, trwająca trzy tomy, przemiana, ponieważ nikt nie zmienia się od tak. Potrzebujemy do tego bodźców, zdarzeń i doświadczeń. Dziewczyna, która pragnęła pozostać niezauważona, przekształca swą płomienną wściekłość w lodowaty spokój. Poprzysięga palić, topić i zamrażać, by mogło się dokonać dzieło zniszczenia Hybernii.

Zatrważający chaos wojny, brutalność, chłodna kalkulacja, potwory chroniące przed innymi potwornościami świata. Kiedy każda dobrze rozegrana decyzja okazuje się również być rozegraną fatalnie. Kiedy już sam nie wiesz, gdzie jest góra, a gdzie dół, a błoto i krew zacierają różnice pomiędzy sojusznikiem a wrogiem. Kiedy magia się kończy i potężne istoty walczą zimną stalą niczym śmiertelnicy, by odgonić śmierć chociaż na jeszcze jeden dzień. Rzeczy, które wojna nam narzuca, i które nam odbiera. Wrogowie stają się przyjaciółmi, przyjaciele wrogami – i nie są to uroki tylko wojny, ale też życia.

Sarah J. Maas mówi o okropnych decyzjach, których wymaga od nas wojna, pokazuje, że nawet najsilniejsze istoty muszą mierzyć się z demonami przeszłości i walczyć o chwile normalności i oddechu, a każda chwila poświęcona na naukę, może dać nam przewagę. Feyra pokazała nam, że można stanąć twarzą w twarz z tym co kryje nasza dusza oraz umysł i pokochać całego siebie. Zwłaszcza to, co w nas nieidealne i pozornie niewarte kochania.

Książka jest tą najbardziej dojrzałą z całej trylogii. To jest ten moment, kiedy autorka wlewa w nas tyle emocji, że nasze uczucia stają się tak wszechogarniające, że aż niemożliwe do zapisania. Najsłabszym punktem książki jest niestety tłumaczenie, ale radość z wydania Maas w Polsce trochę rekompensuje ten zawód. 

Sporo osób wątpi w to, że tak popularne książki mogą nieść w sobie głębsze wartości. Lecz wszyscy, którzy z uwagą przeczytali "Dwory", wiedzą, że pod płaszczykiem atrakcyjnej powieści, wypełnionej intrygującymi postaciami i treściami, autorka przemyca takie wartości jak: przyjaźń, dla której pokonujemy góry, miłość prosto z gwiazd, długo wyczekiwane odkupienie oraz odwaga do walki o pokój. Polecam serdecznie!

niedziela, 13 lutego 2022

"Za gwiazdy, które słuchają. I marzenia, które się spełniają." - "Dwór mgieł i furii" S.J. Maas

 

Przebywanie na Dworze Mgieł i Furii mnie wciągnęło. Ta książka jest fantastyczna. Sarah J. Maas posiada niesamowity dar. Każda następna cześć serii jest lepsza od swojej poprzedniczki. Czy to "Szklany tron" czy "Dwór cierni i róż" - na każdy następny tom czeka się z nieustannym zaciekawieniem, a to co autorka przygotowuje za każdym razem zaskakuje.

Dalsza historia Feyry, śmiertelniczki, która została nieśmiertelną fae, naszpikowana jest akcją, niespodziewanymi jej zwrotami, a nasi bohaterowie ewoluują z karty na kartę. Feyra, przygotowująca się do ślubu z ukochanym Tamlinem, czuje, że życie zaczyna "przeciekać jej przez palce". Narzeczony posunie się do do wszystkiego, aby Feyra była bezpieczna. Tylko, że dla dziewczyny oznacza to życie w złotej klatce. Niespodziewanie Książę Dworu Nocy, Rhysand upomni się o spłatę swojego długu za uratowanie jej życia. Tutaj rozpocznie się dla Feyry wyzwanie, które odmieni ją na zawsze...

Jak w poprzedniej części polubiłam Tamlina to w tej od samego początku mnie irytował. Zastanawiałam się jak Feyra może z nim wytrzymać, bo ja nie ma opcji, nie dałabym rady. Jakoś tak się stało, że polubiłam Rhysanda, którego za nic na świecie na początku nie mogłam rozgryźć. Zresztą która z nas nie lubi złych chłopców, którzy w głębi serca są zupełnie inni. Szczerze powiem, że trochę się domyślałam co może się wydarzyć, ale zdecydowanie nie na takim poziomie. Autorka zaskoczyła mnie pozytywnie przebiegiem akcji. Feyra jest bohaterką dla mnie idealną. Silną, odważną, mającą swoje zdanie, a do tego potrafiącą o siebie zadbać. 

Do tego jeszcze fabuła została bardziej dopieszczona, pojawiło się mnóstwo innych wątków, które dużo bardziej mnie zainteresowały, to samo tyczy się postaci. Nadal są wyraziste i każda ma w sobie charyzmę, to jednak ich różnorodność trafiła do mnie totalnie. Każdy ma przypisaną własną historię, o której jest chociaż parę słów, tak, żeby nikt nie pozostał obojętny na ich los. A medal na najlepszą postać powieści dostają Rhys oraz Azriel.

Autorka w drugiej części przybliża nam również i inne dwory, takie jak Dwór Nocy i Dwór Lata. Teraz więc możemy sobie porównać czym one szczególnie się różnią. Opisy świata przedstawionego dopracowane są do perfekcji, więc nie trudno przenieść się czytelnikowi do krainy fae.

Również na brak akcji nie mamy co narzekać. Ciągle coś się dzieje, nie mamy nawet czasu żeby odetchnąć. Nowe postacie, nowe pytania, rozwiązania pojawiają się nie mal non stop. Emocję zwiększają się wraz przepływem akcji, aby w końcu sięgnąć punktu kulminującego. Czytałam "Dwór mgieł i furii" z zapartym tchem.

Wiele osób dziwiło się, że autorka z tej historii robi trylogię zamiast po prostu zakończyć ją po pierwszej części. Ja się teraz dziwię im, że tak myśleli, bo ta część się do poprzedniej nie umywa. Na jaw wychodzą tajemnice, mało kto jest tym kim nam się wydaje po poprzedniej części.

"Dwór mgieł i furii" to pełna akcji, fantastycznych stworzeń historia, która zdecydowanie może się podobać. Posiada wszystkie cechy, które umożliwiają stać się bestsellerem. Tak więc jeśli jeszcze się wahacie na tą serią to teraz przestańcie po prostu przeczytajcie ją i sami oceńcie. Polecam serdecznie!

niedziela, 6 lutego 2022

"Nie wstydź się nawet przez chwilę robienia tego, co przynosi ci radość" - "Dwór cierni i róż" S.J. Maas

 

Przyznam szczerze, że nie wiedziałam zbyt wiele na temat tej książki - no dobra, nie wiedziałam o niej nic z wyjątkiem imienia głównej bohaterki, które przypadkiem obiło mi się o uszy - dlatego też moja ciekawość rosła i rosła, aż w końcu po prostu musiałam się za nią zabrać.

Dziewiętnastoletnia Feyra chcąc zapewnić swojej rodzinie bezpieczeństwo zmuszona została do podjęcia nowego stylu życia i stania się łowczynią. Na samym początku jej zadanie wydawało się nie do podołania, jednak z czasem stawała się coraz lepsza w swoim zawodzie. To właśnie dlatego po wielu latach praktyki udało jej się upolować ogromnego wilka i zaślepiona wizją sprzedania jego skóry i dorobienia się niemałego majątku - który i tak ulotniłby się w zastraszającym tempie, gdyż jej siostra Nesta uwielbiała wydawać jej ciężko zarobione pieniądze na nowe buty bądź płaszcze - obdarła jego futro i zabrała do swojej wioski. Po sprzedaży wiedziała, że należałoby zainwestować pieniądze w jak najlepszy sposób, jednak niestety nie dane jej było tego dokonać. Jeszcze tego samego wieczoru w progu jej chaty pojawił się przerażający Fae, który pragnąc pomsty za swojego przyjaciela dał jej możliwość wyboru: albo umrze w jego ręki, bądź też uda się z nim do jego domu, gdzie pozostanie po kres swoich dni. Wybór nie należał do prostych, jednak w końcu dziewczyna nie widząc lepszego rozwiązania, podjęła ostateczną decyzję.

Nawet w snach nie przyszło jej wyobrażać sobie, że jej życie zmieni się aż do tego stopnia. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów może najeść się do syta, chodzić w czystych i niezniszczonych ubraniach i poczuć się niczym prawdziwa kobieta. Mimo iż nie ufa Fae - w końcu słyszała o nich niemało opowieści, z których znacząca część przedstawiała je jako bezduszne i żądne mordu istoty - nie potrafi nie zachwycić się takim obrotem spraw. Spodziewała się lochów i śmierci w męczarniach z wyziębienia, a w zamian dostała ochronę oraz coś, co z czasem mogłaby nazwać domem. No właśnie, mogłaby gdyby nie fakt, że nadal nie potrafi zapomnieć o swojej rodzinie. Nowe otoczenie zmusiło ją do większej czujności. Mimo iż większość poznanych przez nią Fae wydaje się miła, dziewczyna ani na chwilę nie potrafi przestać dostrzegać w nich powodów cierpień, którymi obarczona została jej rasa. Po pewnym czasie zaczyna odczuwać sympatię do swoich pokojówek, które każdego dnia dostarczają jej ciepły posiłek, świeże ubranie i zaplatają jej włosy w dwa warkocze. Nawet Lucien, który nie szczędzi okazji, żeby przypominać Feyrze o jej wybryku z czasem zyskał jej sympatię. A Tamlin... Tamlin to książę, który pod maską ukrywa prawdziwą bestię mogącą rozszarpać ją pod byle kaprysem. 

Jak dalej potoczą się losy Feyry? Co stanie się z jej rodziną, gdy odejdzie od nich jedyna osoba, która zaprzątała sobie głowę znalezieniem posiłku? Czy zatęsknią za nią, czy zaczną żyć tak, jak gdyby dziewczyna już dawno leżała martwa? Jak bardzo różni się świat Fae od ludzkich opowieści i jakie czają się w nim niebezpieczeństwa? Dlaczego Tamlin nie ukarał dziewczyny za zabicie swojego przyjaciela? Tego i wielu, wielu innych niewiarygodnych rzeczy dowiecie się czytając tę obłędną książkę!

Powiem to szczerze, gdy tylko zaczęłam swoją przygodę z "Dworem Cierni i Róż" ani na chwilę nie potrafiłam oderwać się od tej niesamowitej opowieści, ponieważ jej fabuła pochłonęła mnie bez reszty do tego stopnia, że przestałam zauważać otaczającą mnie rzeczywistość i po prostu żyłam opowieścią Feyry.

W końcu potrafię zrozumieć fenomen, którym okrzyknięta została twórczość Sary J. Maas. To, co stworzyła autorka okazało się niesamowite do tego stopnia, że nawet teraz wracam pamięcią do przestawionych tam wydarzeń i odtwarzam je w pamięci.

"Dwór Cierni i Róż" to magia w najczystszej postaci, której nigdy nie jest zbyt wiele. Gdy tylko pozwolimy jej wkroczyć do naszego życia, nie sposób o niej zapomnieć, a co dopiero powiedzieć o niej chociażby złe słowo. To opowieść, do której mogłabym wracać bez przerwy i z pewnością nigdy nie miałabym jej dość. Nawet teraz pragnę więcej i więcej i wprost nie mogę doczekać się chwili, aż w końcu zabiorę się za następną część.

Podsumowując: To wprost fenomenalna książka, która z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom fantastyki, lecz nie tylko. Sądzę, że każdy bez wyjątku powinien otworzyć się na jej niewiarygodną fabułę, bo naprawdę warto i gwarantuję wam, że na długo zapamiętacie cudowne uczucie, które towarzyszyć wam będzie, gdy raz po raz będziecie zapoznawać się z kolejnymi stronicami. Jak najbardziej polecam!

"Dochowanie wierności swoim marzeniom wymaga ogromnej siły" - "Pamiętnik" N. Sparks

  O Nicholasie Sparksie słyszał już chyba każdy, jeżeli nie to jestem w szoku. Otóż jest to amerykański pisarz światowych bestsellerów z któ...