
,,Powrót króla” to ostatnia część trylogii ,,Władca pierścieni”. Aragorn i jego towarzysze wciąż dążą do przywrócenia tronu Gondoru, księżniczka Eowyn wbrew woli brata podąża za armią, szukając ukojenia na polu bitwy, a Sam próbuje odnaleźć Froda, który został porwany. Zbliża się ostateczne starcie z Sauronem po którym nic już nie będzie takie same.
Dla mnie osobiście trzecia część Tolkienowskiej opowieści jest o wielkiej przemianie człowieka. Jest tam także bardzo dużo o nadziei. Nadziei, która wciąż trwa, wciąż jest żywa. Są nawet momenty, kiedy ma się wrażenie, że nadzieja umrze, bo walka, wojna wydaje się przegrana. Stając naprzeciwko potężnej armii z garstką zaledwie ludzi coś nam mówi , że przegramy to mówi nam kalkulujący na zimno, na trzeźwo umysł. Nadzieja mówi nam coś innego ? Nadzieja matką głupców ? Nadzieja matką szaleńców ? Niech i tak będzie. Tolkien w wyraźny , i bardzo szczegółowy sposób opisał właśnie wielką siłę nadziei, siłę, która drzemie bardzo głęboko we wnętrzu człowieka. Jej ogromne pokłady jakie są wyzwalane w odpowiedniej chwili pozwalają nam przeżyć i nie pozwalają nam tak naprawdę oszaleć.
Opowieść o odwiecznej walce dobra ze złem. Ta walka toczyła się kiedy nas jeszcze nie było, toczy się także obecnie i będzie również kiedy nas już nie będzie na tym świecie. Odwieczne starcie dwóch przeciwstawnych sobie sił. Czerń i biel. Dobro i zło. Potęga zniszczenia i potęga narodzin. Potęga śmierci i potęga życia. Koniec i początek. Alfa i Omega.
Odwaga , która przemienia na lepsze, daje wytchnienie. Miłość, która nie pozwala umrzeć. Uskrzydla. Nadzieja, która nie pozwala oszaleć, zwariować i uciec. Zdrada , która pali i niszczy. Chciwość, która zniewala i rzuca na kolana, powoduje , że staniejmy się niewolnikami własnej słabości. Przebaczenie, które wynosi nas na wyżyny człowieczeństwa, stawia nas nawet na równi z bogami.
Zło , które podnieca połączone z rządzą i uciskiem innych, marzenia idące w złym kierunku, pragnienie absolutnej potęgi, potęgi, która rządzi twardą ręką. Zło , które w końcu powoduje euforię, ale w ostatecznym rozrachunku kradnie twoją duszę i zmienia nas często nieodwracalnie na gorsze.
Dobro, które przemienia nas na lepsze, wyzwala, powoduje, że bez lęku i trwogi patrzymy w przyszłość, patrzymy przed siebie śmiało i obdarzeni nadzwyczajną lekkością ducha możemy zrobić wszystko, nawet z ruin podnieść wszystkie nasze marzenia i pragnienia. Oczywiście wszystkie te siły łączą się ze sobą w jakiś konkretnym celu i w jakimś ustalonym porządku. Nie panuje chaos, chaos jest tutaj tylko wytworem wyobraźni, zasłoną dymną dla działań ukrytych. Nawet w przypadku braku logiki na pierwszy rzut oka to ten brak logiki jest właśnie logiką, przemyślanym ,wymyślnym fortelem.
Docierając już do końca, warto zadać sobie pytanie co pierścień symbolizuje. Z pewnością można znaleźć wiele możliwości interpretacji. Oczywistą jest po prostu Zło. Tolkien przekazał to poczucie Zła za pośrednictwem przedmiotu, a nie żywej istoty, sugerując, że Zło nie jest wytworem ludzkości, ale istnieje jako metafizyczna energia, którą człowiek może zniszczyć. Może to być jeszcze władza, wojna, materializm, przemoc, uzależnienie, sława, arogancja czy chciwość. A może to tylko pierścionek spajający fabułę.
Podsumowując, jest to naprawdę przepiękna książka będąca zwieńczeniem wspaniałej trylogii. Czytając ostatnią stronę zrobiło mi się smutno, że to już koniec tej niesamowitej historii. Ostatnia część jest chyba najlepsza, a na pewno najbardziej dynamiczna, obfitująca w najwięcej wydarzeń. Ale tak naprawdę cała trylogia jest cudowna i nie sposób oceniać jej inaczej, niż jako jednej spójnej całości. Tak jak poprzednie części, tak i "Powrót Króla" zawiera sporo treści, których zabrakło w filmie. Dlatego warto sięgnąć po książkę, nawet jeśli zna się film na pamięć.