Agata Christie to niezwykla popularna autorka kryminałów. Z jej twórczością miałam okazję zetknąć się już nie raz. Po ostatnich lekturach zapragnęłam powrócić do świata morderstw, poszlak, które nie składają się w nic sensownego. Po "Entliczek pentliczek" sięgnęłam z powodu obejrzanej wcześniej ekranizacji - jako jednego z odcinków serialu "Poirot" - i byłam ciekawa na ile serial był wierny książce.
Herkules Poirot to znany i szanowany detektyw. Zatrudnia on w swoim biurze w Londynie Felicity Lemon. Jest ona niezawodną, ułożoną i godną zaufania sekretarką. Poirot nie wyobraża sobie, że mogłoby jej zabraknąć. Pewnego dnia jednak dzieje się coś niepokojącego. Panna Lemon popełnia błędy w liście, co wcześniej nigdy się nie zdarzyło. Jak się okazuje, sekretarka martwi się sytuacją, w której znalazła się jej siostra, gospodyni w domu studenckim przy Hickory Road 26. Giną tam niepowiązane ze sobą, niepozorne przedmioty. To jednak dopiero początek kłopotów.
Dla pisarzy powieści kryminalnych zawsze jestem pełna podziwu. Potrafią oni zbudować niesamowitą intrygę, przedstawiać zdawkowe poszlaki, które dopiero genialny umysł będzie w stanie połączyć w całość. Myślę, że nie odbiegnę zbytnio od prawdy, jesli przyznam, że Agata Christie jest nazywana Królową Kryminału zdecydowanie zasłużenie, gdyż pisze absolutnie mistrzowsko. Na początku rozważałam, kto może być zabójcą i dlaczego właśnie on, ale w połowie książki znacząco zwątpiłam w swoje możliwości. I słusznie. Książka jest napisana naprawdę ciekawie. Cały czas coś się dzieje, dzięki czemu utrzymane zostaje napięcie, a czytelnik nie może się oderwać, póki nie pozna prawdy. A ta jest naprawdę zaskakująca. Osobiście nigdy nie byłabym w stanie wydedukować czegokolwiek, a co dopiero dojść do rozwiązania. Może mam zbyt mało wprawy?
Oprócz samej intrygi, fabuły, warto dodać, że Christie pisze prostym językiem, choć nie unikniemy form staropolskich, których się już raczej nie używa. Autorka nie przykłada zbyt wielkiej wagi do opisów, choć i tych raczej w książce nie brakowało. Dzięki połączeniu wartkiej akcji, prostego języka i małej objętości książki, powieść czyta się naprawdę szybko i przyjemnie.
Anglia to kraj, który uwielbiam, a dzięki książkom Christie mam niesamowitą okazję, aby cofnąć się w przeszłość i przyjrzeć się, jak wyglądało życie na Wyspach w połowie dwudziestego wieku. To, co dla Christie było oczywistością, teraźniejszością, dla nas może być teraz zaskakujące. Z przeróżnych opisów czy krótkich wzmianek kreowałam przed oczyma obraz Wielkiej Brytanii, w jakiej przyszło żyć bohaterom książki. Było to naprawdę cudowne, wprost dało się poczuć ten klimat bijący ze stronic. Lektura działała prawie jak wehikuł czasu. Prawie cały czas porównywałam, jak zmienił się nasz świat, technologia ale również i zachowania, kultura. Często zadawałam sobie również pytanie, jak potoczyłoby się śledztwo, gdyby detektyw, a także uczestnicy intrygi mieli do dyspozycji dzisiejsze urządzenia. Świat przedstawiony w "Entliczku pentliczku" uważam za fantastyczny, stwarzający pewną aurę tajemniczości i oceniam go na duży plus.
Jeśli chodzi o bohaterów powieści, ciężko cokolwiek o nich powiedzieć, gdyż książka jest o wiele za krótka, by lepiej ich poznać. Rzecz jasna w miarę postępów w śledztwie poznajemy wiekszość ich sekretów, ale to mimo wszystko nie to samo. Więcej mogę jednak powiedzieć o Herkulesie Poirot. To jest postać, która prowadzi śledztwo w naprawdę wielu powieściach Christie. Lubię go bardzo i tutaj również wywarł na mnie pozytywne wrażenie. Jego zmysł dedukcji, łączenie faktów, konsekwencja w działaniach oraz zorganizowanie zrobiły na mnie ponownie ogromne wrażenie. Byłam naprawdę zaskoczona jak podszedł do sprawy z domu studenckiego i do jakich odkryć doszedł (mając jedynie pozornie nic nie znaczące poszlaki oraz zeznania mieszkańców). Jest to niezaprzeczalnie osoba genialna, inteligentna i nieugięta.
Podsumowując, "Entliczek pentliczek" to naprawdę dobry kryminał, który mnie osobiście bardzo zaciekawił. Wróciłam do tego gatunku po dwóch dniach przerwy i znowu było przyjemnie zagłębić się w świecie morderstw oraz detektywistyczno-policyjnych dochodzeń. Jeśli macie ochotę na chwilę relaksu przy zagadce morderstwa i zaginionych rzeczy w domu studenckim w sercu Anglii, to serdecznie polecam!
Herkules Poirot to znany i szanowany detektyw. Zatrudnia on w swoim biurze w Londynie Felicity Lemon. Jest ona niezawodną, ułożoną i godną zaufania sekretarką. Poirot nie wyobraża sobie, że mogłoby jej zabraknąć. Pewnego dnia jednak dzieje się coś niepokojącego. Panna Lemon popełnia błędy w liście, co wcześniej nigdy się nie zdarzyło. Jak się okazuje, sekretarka martwi się sytuacją, w której znalazła się jej siostra, gospodyni w domu studenckim przy Hickory Road 26. Giną tam niepowiązane ze sobą, niepozorne przedmioty. To jednak dopiero początek kłopotów.
Dla pisarzy powieści kryminalnych zawsze jestem pełna podziwu. Potrafią oni zbudować niesamowitą intrygę, przedstawiać zdawkowe poszlaki, które dopiero genialny umysł będzie w stanie połączyć w całość. Myślę, że nie odbiegnę zbytnio od prawdy, jesli przyznam, że Agata Christie jest nazywana Królową Kryminału zdecydowanie zasłużenie, gdyż pisze absolutnie mistrzowsko. Na początku rozważałam, kto może być zabójcą i dlaczego właśnie on, ale w połowie książki znacząco zwątpiłam w swoje możliwości. I słusznie. Książka jest napisana naprawdę ciekawie. Cały czas coś się dzieje, dzięki czemu utrzymane zostaje napięcie, a czytelnik nie może się oderwać, póki nie pozna prawdy. A ta jest naprawdę zaskakująca. Osobiście nigdy nie byłabym w stanie wydedukować czegokolwiek, a co dopiero dojść do rozwiązania. Może mam zbyt mało wprawy?
Oprócz samej intrygi, fabuły, warto dodać, że Christie pisze prostym językiem, choć nie unikniemy form staropolskich, których się już raczej nie używa. Autorka nie przykłada zbyt wielkiej wagi do opisów, choć i tych raczej w książce nie brakowało. Dzięki połączeniu wartkiej akcji, prostego języka i małej objętości książki, powieść czyta się naprawdę szybko i przyjemnie.
Anglia to kraj, który uwielbiam, a dzięki książkom Christie mam niesamowitą okazję, aby cofnąć się w przeszłość i przyjrzeć się, jak wyglądało życie na Wyspach w połowie dwudziestego wieku. To, co dla Christie było oczywistością, teraźniejszością, dla nas może być teraz zaskakujące. Z przeróżnych opisów czy krótkich wzmianek kreowałam przed oczyma obraz Wielkiej Brytanii, w jakiej przyszło żyć bohaterom książki. Było to naprawdę cudowne, wprost dało się poczuć ten klimat bijący ze stronic. Lektura działała prawie jak wehikuł czasu. Prawie cały czas porównywałam, jak zmienił się nasz świat, technologia ale również i zachowania, kultura. Często zadawałam sobie również pytanie, jak potoczyłoby się śledztwo, gdyby detektyw, a także uczestnicy intrygi mieli do dyspozycji dzisiejsze urządzenia. Świat przedstawiony w "Entliczku pentliczku" uważam za fantastyczny, stwarzający pewną aurę tajemniczości i oceniam go na duży plus.
Jeśli chodzi o bohaterów powieści, ciężko cokolwiek o nich powiedzieć, gdyż książka jest o wiele za krótka, by lepiej ich poznać. Rzecz jasna w miarę postępów w śledztwie poznajemy wiekszość ich sekretów, ale to mimo wszystko nie to samo. Więcej mogę jednak powiedzieć o Herkulesie Poirot. To jest postać, która prowadzi śledztwo w naprawdę wielu powieściach Christie. Lubię go bardzo i tutaj również wywarł na mnie pozytywne wrażenie. Jego zmysł dedukcji, łączenie faktów, konsekwencja w działaniach oraz zorganizowanie zrobiły na mnie ponownie ogromne wrażenie. Byłam naprawdę zaskoczona jak podszedł do sprawy z domu studenckiego i do jakich odkryć doszedł (mając jedynie pozornie nic nie znaczące poszlaki oraz zeznania mieszkańców). Jest to niezaprzeczalnie osoba genialna, inteligentna i nieugięta.
Podsumowując, "Entliczek pentliczek" to naprawdę dobry kryminał, który mnie osobiście bardzo zaciekawił. Wróciłam do tego gatunku po dwóch dniach przerwy i znowu było przyjemnie zagłębić się w świecie morderstw oraz detektywistyczno-policyjnych dochodzeń. Jeśli macie ochotę na chwilę relaksu przy zagadce morderstwa i zaginionych rzeczy w domu studenckim w sercu Anglii, to serdecznie polecam!

Uwielbiam przygody Herkulesa Poirota i cieszy mnie, że ta słabość przeszła również na Ciebie i mocno się do tego przyczynił także serial, który oboje pokochaliśmy, a właściwie je pokochałem pierwszy i potem przekazałem tę miłość Tobie :) I muszę przyznać, iż naprawdę w dużej mierze najpierw widziałem serial, a potem dopiero miałem możliwość przeczytać książki. Mówię: "W dużej mierze", ponieważ przed obejrzeniem serialu posiadałem tylko kilka książek o Poirot, więc jedynie w kilku przypadkach mogłem porównać oryginał z odcinkiem na jego podstawie :) Ale to tylko szczegół, zarówno książki, jak i serial są po prostu rewelacyjne.
OdpowiedzUsuńJeśli mowa o tej powieści, to w tym wypadku nieco bardziej mi się podobał odcinek serialu. Dodali do niego Jappa, którego nieco brakowało mi w książce. I w serialu panna Lemmon była po prostu super, w książkach sprawiała wrażenie bardziej automatu niż człowieka i jedynie chyba w tej powieści odgrywa ona większą rolę i pokazuje nam, iż jest człowiekiem. W serialu też pojawia się siostra panny Lemmon, nie pamiętam jednak, czy jest ona w książce. Chyba tak, choć za to głowy to bym nie dał. Może Ty pamiętasz, skoro jesteś świeżo po lekturze :)
No i wielkim plusem odcinka serialu jest to, iż akcja się w nim rozgrywa w latach 30 XX wieku, skoro w książce ona ma miejsce w latach 50, bo jest to jedna z późniejszych powieści o Poirot i napisana została już po wojnie. Mnie osobiście bardziej podobają się perypetie Poirota w latach 30 XX wieku. I do tego jeszcze w odcinku serialu nieco lepiej pokazano prywatne życie Jappa, chyba nigdy nie ukazane w powieściach, jak i jedna ze studentek w tej powieści jest... politologiem, co jest mi szczególnie bliskie, bo sam jestem po takich właśnie studiach. Niestety, politolożka ginie i jak stwierdziła moja mama: "To musi być bardzo niebezpieczny kierunek studiów" xD
Osobiście uważam także, że w serialu nieco lepiej intryga z tej przygoda została ukazana i jest bardziej emocjonująca. Nie pamiętam, czy w książce jedna ze studentek była agentką policji, jak w serialu, ale uważam, że był to naprawdę super pomysł i jeśli brak go w książce, to jest to wielki brak. Nie oznacza to wszakże, że powieść jest zła. Jest super i na pewno nieraz jeszcze do niej powrócę. Tak jak i do kolejnych książek z serii o przygodach Herkulesa Poirota :) Zawsze będą mi one dawać wiele radości i przyjemności, czego osobiście i Tobie bardzo życzę, droga przyjaciółko :)