niedziela, 31 października 2021

"Zbrodnia może być dziełem sztuki. Detektyw może być artystą" - "Śmierć lorda Edgware'a" A. Christie

 

Kolejna powieść Agaty Christie ze słynnym detektywem Herculesem Poirot, lecz napisana w nieco odmienny sposób. Tym razem kolejne śledztwo naszego detektywa opisuje jego wierny przyjaciel Hastings. Jak zawsze w przypadku książek Christie możemy oczekiwać zawiłej zagadki oraz zaskakującego zakończenia. Oprócz wcześniej wspomnianych elementów autorka postanowiła skupić się również na samym detektywie Herculesie Poirot.

Czwarty lord Edgeware zostaje znaleziony martwy we własnej bibliotece. Sprawa wydaje się łatwa, najbardziej podejrzaną osobą okazuje się żona, która wielokrotnie opowiadała pośród towarzyswa, że jest gotowa zabić, aby uzyskać rozwód. Badając kolejne elementy sprawy Hercules Poirot ustala, że nie wszystko jest tak proste. Pojawiają się dowody, które świadczą przeciw jeszcze innym osobom. Czy Herculesowi Poirot uda się ustalić prawdę, czy też będzie to pierwsza sprawa, której nie rozwiąże?

Historia sama w sobie nie jest trudna, lecz Agata Christie postanowiła wraz z kolejnymi faktami jeszcze bardziej ją zawikłać. Powstaje więcej pytań niż odpowiedzi. Pomimo, iż nowe fakty nieco rozjaśniają to i owo, to i tak narzucają kolejne teorie. Tym razem książka okazała się nie lada gratką, jeśli chodzi o poziom zawikłania sprawy.

Oczywistym faktem jest to, że po tak trudnej intrydze zakończenie musi być zaskakujące. Zazwyczaj autorka tworzy zakończenia bardzo prawdopodobne, lecz posiadające w sobie pewien element niezwykłości. Tym razem postawiła jednak na prostotę rozwiązania. Właśnie najbardziej oczywiste rozwiązanie zagadki jest takim zaskoczeniem, ponieważ Agata Christie nieczęsto serwowała tego typu zakończenia. Również sam Hercules Poirot był zdziwiony takim obrotem sprawy, że zakończenie może być tak proste, aż niemożliwe.

Drugim ważnym elementem jaki możemy zaobserwować w książce to skupienie się na samej postaci detektywa. Możemy go zobaczyć oczyma jego przyjaciela Hastingsa, ale chyba najważniejszym elementem jest możliwość obserwacji zachowania małego Belga w stosunku do możliwości nierozwiązania sprawy. Najbardziej uderzającym elementem książki był rozdział poświęcony rozgoryczeniu jakie odczuwał Poirot w związku z niesatysfakcjonującym rozwiązaniem sprawy. W pewnym momencie aż mi się zrobiło żal małego detektywa, który tyle poświęcił dla sprawiedliwości, a nie może oczekiwać zrozumienia. Oczywiście wszystko kończy się pomyślnie, lecz jak wspomina Hastings sam Poirot nie uważa tej sprawy za udaną.

Podsumowując, jeden z kolejnych naprawdę dobrych kryminałów Agaty Christie, lecz tym razem odznaczający się prostotą rozwiązania i możliwością obserwacji różnych uczuć Poirota w przypadku ryzyka porażki. Polecam serdecznie!

piątek, 29 października 2021

"Istnieje ogromna przepaść między teorią a praktyką" - "Pierwsze, drugie... zapnij mi obuwie" A. Christie

 

"Pierwsze, drugie... zapnij mi obuwie" to kolejna powieść kryminalna Agaty Christie, wydana po raz pierwszy w 1941 roku w Wielkiej Brytanii. Głównym bohaterem jest tutaj po raz kolejny Herkules Poirot, towarzyszy mu także inspektor Japp ze Scotland Yardu.
Nawet największy detektyw musi czasem odwiedzić swojego dentystę. Oczekując na tę nieprzyjemną wizytę wszystko wydaje się zbyt przerażające. Można wówczas posądzić czekającego obok pacjenta o podejrzany wygląd mordercy. Jednak wiadomo, że to mało prawdopodobne, a takie wrażenie jest winą poddenerwowania rychłym borowaniem. Po wyjściu z gabinetu ten obcy człowiek od razu wydaje się całkiem niepozorny. A jednak jeszcze tego samego dnia do Poirota dociera informacja o śmierci stomatologa. Czyżby detektyw naprawdę rozpoznał mordercę i to jeszcze przed popełnieniem zbrodni? Wszystko byłoby jasne, gdyby nie fakt, że wszystko wskazuje na to, że dentysta popełnił samobójstwo. Tylko dlaczego szanowany, spokojny i beztroski człowiek odebrał sobie życie? Szare komórki uznanego Belga muszą znów ruszyć do pracy, szczególnie, że niedługo potem znalezione zostaje kolejne ciało.
Wiele narastających pytań i skomplikowanych teorii, lecz tylko jedno rozwiązanie tej zagadki. Na każdym kroku nowe fakty podsuwane przez autorkę prowokują hipotezy, które wciąż zostają w zaskakujący sposób obalone. Christie jest mistrzynią w podawaniu wskazówek, które zmuszają do włączenia się w śledztwo wraz z głównym bohaterem. Choć zdarzało mi się prawidłowo wytypować mordercę w poprzednio czytanych przeze mnie powieściach autorki, to tym razem zostałam całkowicie zaskoczona i w pełni usatysfakcjonowana.
W powieści zastosowany został motyw wierszyka, którego kolejne wersy rozpoczynają następujące po sobie rozdziały. Każdy z nich nawiązuje do tekstu, co jeszcze bardziej uatrakcyjnia śledzenie całej sprawy. Nie jest to jednak pierwszy tego typu przypadek, gdyż Christie wielokrotnie stosowała tego typu zabieg w swoich powieściach.
Godna podziwu jest dbałość o detale, a zarazem rzeczowość treści. Każdy szczegół, który zwraca uwagę detektywa zostaje przedstawiony czytelnikowi, a pomimo to tekstu nie rozwlekają rozległe opisy.
Myślę, że jest to idealna powieść kryminalna na dwa krótkie letnie wieczory, choć nie wątpię, że książka potrafi wciągnąć na tyle, aby pochłonąć ją za jednym razem. Polecam serdecznie!

wtorek, 26 października 2021

"Prawda, bez względu na to, jak okropna, jest zawsze ciekawa i piękna dla jej poszukiwacza" - "Zabójstwo Rogera Ackroyda" A. Christie

 

"Zabójstwo Rogera Ackroyda" to szósty pod względem chronologicznym kryminał Agaty Christie, napisany w 1926 roku. Po wydaniu powieść wywołała mnóstwo krytyki, głównie ze względu na dość oryginalne zakończenie, przez co była ona niezgodna z ówczesnymi kanonami literatury kryminalnej. Agata Christie została nawet wykluczona z tak zwanego "Klubu Detektywów", zrzeszającego autorów powieści kryminalnych. Brzmi kontrowersyjnie, nieprawdaż? Aż chce się przeczytać tą książkę. Ale o czym ona właściwie jest i co jest w niej takiego szczególnego?
Akcja dzieje się w małej mieścinie King's Abbot, która, jak to mała mieścina, pełna jest pogłosek. Niniejsze dotyczą samobójstwa pani Ferrars - starszej kobiety, która, jak głosiła plotka, zamordowała wcześniej własnego męża. Jedyną osobą, której się zwierza, jest tytułowy Roger Ackroyd, któremu w liście zdradziła tożsamość osoby, która ją szantażowała. Niedługo potem on sam zostaje zamordowany. Podejrzanych w tej sprawie jest bez liku. Jednakże morderca ma pecha, bowiem w okolicy odpoczywa Herkules Poirot, a jego asystentem zostaje doktor Sheppard - miejscowy lekarz, który świetnie zna tajemnice niewielkiej społeczności.
Historia zostaje przedstawiona w pierwszej osobie. Narratorem jest starszawy wiejski lekarz, doktor James Sheppard, mieszkający w King's Abbot wraz z rozplotkowaną siostrą Karoliną. Jako lekarz, a także oddany przyjaciel Ackroyda będzie miał przyjemność towarzyszyć Herkulesowi Poirot niemal na każdym kroku dochodzenia.
Na uwagę zasługuje tu również prezentacja postaci biorących udział w całym dramacie. Była ona dość szybka, jak również szybkie było przejście do morderstwa. Zazwyczaj bywało tak, że autorka powoli zaznajamiała czytelnika z poszczególnymi postaciami, rysowała "podłoże" na przyszłe wydarzenia, wręcz przygotowywała na zbliżające się morderstwo. W przypadku recenzowanej książki mamy sytuację nieco odwróconą. Autorka bardzo szybko przechodzi do morderstwa, by dopiero w toczącym się śledztwie głębiej zapoznać czytelnika z poszczególnymi postaciami. Wspomniałam, że autorka tego zapoznania dokonuje także na samym początku, lecz ma ono jedynie charakter pobieżny.
W przypadku samego śledztwa to jak zawsze mamy do czynienia z typowymi elementami w twórczości Agathy Christie. Po znalezieniu odpowiedzi na niektóre pytania, pojawiają się kolejne. Zasadniczą rolę odgrywają rozmowy oraz domysły. Nawet detale odgrywają kluczową rolę. Oczywiście w tej powieści nie mogło zabraknąć niezawodnego Herkulesa Poirot, który jakby się mogło zdawać był w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze. Oczywiście belgijski detektyw jest bardzo tajemniczy, a jego sposób rozumowania jest niezgłębiony. Oczywiście jak zawsze to on dochodzi do rozwiązania. Tym razem Agatha Christie zbytnio nie „roztrząsała” sprawy samobójczej śmierci pewnej damy. Autorka albo tworzy intrygi, zagłębiając się co raz bardziej w przeszłe wydarzenia, albo po prostu je pozostawia. Tym razem nie stworzyła skomplikowanej intrygi i chyba dobrze. Należy wspomnieć, że parę rozwiązań dotyczących drobnych kwestii , np. kto zgubił obrączkę, kto z kim spotkał się w pawiloniku itp. rozwikła nawet mało wprawny w powieści kryminalne czytelnik. Albo autorka stworzyła mało „rozgarniętych” bohaterów, albo były to proste sprawy. Osobiście sądzę, że to był zabieg celowy przygotowujący czytelnika do bardzo interesującego finału.
Podsumowując, autorka potrafi zaskoczyć (nie tylko zakończeniem, ale i całym rozwojem akcji) niejednego czytelnika i sprawić, że większość z nas czytająca tą książkę weźmie się za głowę. I to według mnie przemawia jak najbardziej na plus za przeczytaniem tej książki. Polecam serdecznie! 

poniedziałek, 25 października 2021

"Ludzie niechętnie martwią się, niechętnie uznają własne winy" - "Trzecia lokatorka" A. Christie

 

Moich zmagań z Agatą Christie ciąg dalszy! Tym razem postanowiłam sięgnąć po "Trzecią lokatorkę". Historia zawarta w tej książce zaliczana jest do jednych z najbardziej niesztandarowych, jakie udało się stworzyć Christie. To tutaj podobno po raz pierwszy mamy ujrzeć zrozpaczonego Poirot, który ma problemy z wyjaśnieniem sprawy. Czy aby na pewno?
Herkules Poirot spędza sobie spokojny, typowy dzień. Nagle zjawia się u niego dziewczyna, która szuka pomocy. Jak sama twierdzi, prawdopodobnie popełniła morderstwo. Jednak uznaje detektywa za zbyt starego by ją zrozumiał i ulatnia się. Zaintrygowany całą tą historią oraz oburzony nazwaniem go „starym”, Poirot postanawia odnaleźć dziewczynę i wyjaśnić całą tą sytuację. Niespodziewanie z pomocą przyjdzie mu pisarka kryminałów, Ariadna Oliver. Wraz z rozwojem śledztwa na jaw wychodzi, że dziewczyna mieszka z dwiema współlokatorkami w Londynie, a większość ludzi ma ją za... obłąkaną. Cóż… Takie przynajmniej sprawia wrażenie. Sprawa coraz bardziej się komplikuje i chyba po raz pierwszy stanowi większe wyzwanie dla Poirot, gdyż nic nie dzieje się wedle schematu.
Moim zdaniem, książce nietrudno przyznać wyjątkową oryginalność i wyłamanie się z dotychczasowych szablonów. Do tej pory dostawaliśmy morderstwo, następnie śledztwo, zbieranie informacji i na koniec rozwiązanie sprawy. Tutaj zaczynamy od natłoku informacji, które w żaden sposób nie przybliżają nas do wyjaśnienia zagadki. Nie wiemy nawet czy morderstwo zostało popełnione. Brak ciała, brak świadków. Jedynie wyznanie dziewczyny, która uchodzi za szaloną. Sam Poirot czuje się zagubiony i ma problemy z rozwiązaniem zdarzenia, co jest rzeczą do tej pory niesłychaną. On? Najsłynniejszy, najsprytniejszy i najlepszy detektyw na świecie (jak to zwykł o sobie mawiać)? A jednak tak jest i on sam z trudem się do tego przyznaje.
Należy również dodać co nieco o bohaterach. Jest to grupa bardzo wyrazista. Jak choćby sama Ariadna Oliver jest klasycznym przykładem komizmu postaci. Wprowadza do historii sporą dawkę humoru. Jej stroje, fryzury, pozy bawią prawie do łez. Nastrój powieści wraz z jej pojawieniem się nabiera przyjemnej lekkości. Dla kontrastu, kiedy poznajemy Davida Bakera owiewa nas aura tajemniczości. Chłopak Normy Restarick jest malarzem, wolnym duchem, wykorzystującym urok osobisty dla własnych celów. Poznając Davida poznajemy cechy artystów ówczesnego Londynu. Autorka zgrabnie żonglując postaciami, które pojawiają się i znikają w odpowiednim momencie buduje klimat kryminału.
Na koniec trzeba również powiedzieć o tym, że Christie nie byłaby sobą gdyby (jak zawsze zresztą) totalnie nas pod koniec nie zaskoczyła. Jest to wyjątkowy talent, by wodzić czytelnika za nos przez całą historię, a na końcu i tak wszystko wywrócić do góry nogami. Muszę przyznać, że w tej książce do samego końca nie udało mi się ustalić sprawcy ani motywu.
Podsumowując, "Trzecia lokatorka" jest książką, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. Zaskakująca, pełna zwrotów akcji i trudnych do wyjaśnienia zagadek. Chylę czoła przed Królową i zdecydowanie polecam!

niedziela, 17 października 2021

"Mowa jest dobrym wynalazkiem, bo nie pozwala ludziom myśleć" - "A.B.C." A. Christie

 

Agatha Christie jest obietnicą dobrego kryminału. I w przypadku "A.B.C." nie jest inaczej. A skoro Agatha Christie to albo Panna Marphle albo Herkules Poirot, w tym przypadku Herkules Poirot. Zatem wyruszamy w kolejną przygodę ze słynnym Belgiem, tym razem jego towarzyszem będzie sceptyczny kapitan Hastings.
Seryjny morderca zabija ludzi w porządku alfabetycznym. Odpracował już litery A, B i C... Czy zostanie schwytany, zanim dojdzie do Z? Zabójca umyka wymiarowi sprawiedliwości, mimo że przed każdą zbrodnią wysyła list z informacją, gdzie i kiedy należy szukać następnej ofiary. Przy zwłokach zawsze zostawia rozkład jazdy pociągów, potocznie nazywany ABC. Co więcej, w listach również popisuje się „A.B.C.”. Herkules Poirot przeczuwa, że zostawiane wskazówki mają sprowadzić policję na błędny trop.
Jak dla mnie była to bardzo dobra książka, Christie zdecydowanie mnie tutaj nie zawiodła. Oczywiście, jak to bywa w kryminałach, w pierwszej części książki akcji dużo nie ma, gdyż jest to etap przesłuchiwania świadków, w tym przypadku również otrzymywania pierwszych listów itd. Z czasem jednak akcja zaczyna nabierać rozpędu, lepiej również poznajemy bohaterów i w końcu otrzymujemy przewrotne zakończenie sprawy, na które mógł wpaść jedynie Herkules Poirot.
Godna pochwały według mnie jest również ogromna dbałość o szczegóły Agaty Christie, czy to odnośnie ludzkich zachowań, czy to innych dowodów mających znaczenie dla sprawy, co dowodzi tylko jak bardzo inteligentną i pomysłową osobą musiała być autorka.
Należy również zwrócić uwagę na godną podziwu postać Herkulesa Poirota, który niejednokrotnie udowadnia, że kluczem do sukcesu jest posiadanie otwartego umysłu i umiejętne połączenie wątków. Agatha Christie pokazuje, że ciekawy kryminał nie musi być długi, ociekający krwią, akcja nie musi pędzić w oszałamiającym tempie, a profil mordercy zawsze jest taki sam.
Podsumowując, uważam że "A. B. C" jest pozycją godną uwagi, gdyż odznacza się świetną jakością. Nie będzie to może moja ulubiona książka, gdyż historia ta nie poruszyła i nie zachwyciła mnie aż do tego stopnia, natomiast niewątpliwie jest to bardzo dobra i błyskotliwa powieść. Polecam serdecznie!

piątek, 15 października 2021

"Świat jest teatrem, aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają" - "Tajemniczy pan Quin" A. Christie

 

"Tajemniczy pan Quin" to książka inna niż wszystkie. A to dlatego, iż autorka zaczerpnęła pomysł na postać Quinna z komedii dell`arte. Agata Christie bardzo lubiła postać Arlekina, to jest postać błazna w czarnej masce "komicznej".

"Tajemniczy pan Quin" to zbiór dwunastu miniatur, połączonych w jeden ciąg poprzez postać Harleya Quina, który "przychodzi i odchodzi" jak duch i pomaga panu Satterthwaite'owi wyjaśnić nierozwiązane zagadki z przeszłości. Obaj są strażnikami Miłości, Sprawiedliwości i Prawdy. Doznamy tu silnych emocji i wczujemy się w atmosferę niesamowitości: maski, gra cieni i tajemne przejścia. Trudno oprzeć się wrażeniu, że jak u Szekspira wszyscy odgrywają swoje role w „świecie, który jest teatrem”.

Aby mieć pełny obraz postaci Harleya Quina i jego roli w tym zbiorze, należy wrócić do jego pierwszego spotkania z panem Satterthwaitem. Panowie poznali się podczas sylwesterowej nocy w domu, którego właściciel w jednym z pokoi popełnił samobójstwo. Sprawa być może nie byłaby aż tak bardzo dziwna gdyby nie to, że w tym samym czasie jego przyjaciele kończyli kolację, na którą ich zaprosił. Zagadka tej śmierci nie została wyjaśniona aż do tej ostatniej nocy w roku, dopóki w ponurym domu nie pojawił się pan Quin. 

Po tym wydarzeniu za każdym razem kiedy pan Satterthwaite spotykał pana Quina wiedział, że wydarzy się jakaś tragedia, w której on prawdopodobnie odegra ważną rolę. Być może wygłaszając tylko jedną kwestię, ale jakże ważną dla dalszej akcji. Nie od dziś wiadomo, że "świat jest teatrem, aktorami ludzie".

Książka była niezwykle interesująca i fascynująca. Zwłaszcza tytułowy pan Quin - tajemniczy, intrygujący. Pojawia się nie wiadomo skąd i nie wiadomo dokąd odchodzi. Jednak zawsze jego obecność jest zapowiedzią intrygujących wydarzeń.

Autorka nie zawiodła i rozwinęła tu także portret psychologiczny morderców, bardzo jednak ubolewam nad faktem, że Christie nigdy nie wyjaśniła nam kim tak naprawdę jest tytułowy bohater. Z niecierpliwością czekałam na koniec, aby znaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania, jednak tam odnalazłam ich jeszcze więcej bez odpowiedzi na poprzednie. Być może dlatego, żebyśmy sami ustalili kim tak naprawdę jest pan Quin. Bo dla każdego z nas może być kimś zupełnie innym.

W przypadku pana Satterthwaita jest on takim jakby katalizatorem intrygujących wydarzeń - praktycznie w każdym miejscu, gdzie pojawia się pan Quin, po chwili wychodzi na jaw jakaś niewyjaśniona zbrodnia z przeszłości - kradzież bądź morderstwo. A kim on jest w naszym przypadku? Odpowiedź na to pytanie czytelnik powinien odnaleźć sam podczas lektury. Polecam serdecznie!

poniedziałek, 11 października 2021

"Dziwne, że ludzie nie widzą tego, co mają pod nosem" - "Pajęczyna" A. Christie

 

Czy Christie nie porwała się z motyką na Słońce, tworząc sztukę, której akcję rozegra jednego dnia, w jednym pomieszczeniu i to jeszcze bez udziału szlachetnego Poirota lub choćby dziergającej na drutach panny Marple? Ależ skąd! Królowa Kryminału pokazała klasę, robiąc z morderstwa może lekką farsę, ale jakże przyjemną w odbiorze.
Klarysa ma bujną wyobraźnię. Myślę, że to kuzynka Ani z Zielonego Wzgórza, która potrafi tak zręcznie jak ona tkać niestworzone historie, które rzekomo jej się przytrafiły. Przez to, że ciągle zmyśla, mało kto wierzy w jej słowa i to wpędza ją w tarapaty, kiedy pewnego wieczoru za sofą w salonie znajduje trupa mężczyzny, z którym chwilę temu rozmawiała. No i zaczynamy rozwijać pajęczynę kłamstw i niedomówień…
Wiele wątków, jeden dzień i tylko jeden trup – to się może udać, kiedy zabierze się za to Christie. Podawanie fałszywych nazwisk znanych osobistości, tuszowanie morderstwa brydżem, wędrujący nieboszczyk, autograf królowej Wiktorii, narkotyki, a przede wszystkim duuuża kasa, to tylko przedsmak tego, co grają w tej krótkiej sztuce, na jednej scenie z niewielką modyfikacją dekoracji. Przy tym nie zabraknie śledztwa, prowadzonego co prawda przez jakiegoś nijakiego inspektora, ale równie ciekawego, jak w przypadku fabuł z udziałem wybitnych agacianych śledczych.
W „Pajęczynie” jest… śmiesznie. Zdecydowanie nie brakuje humoru i lekkości, przez co natłok wydarzeń i osób nie jest uciążliwy, tylko włazi do głowy czytelnikowi, jak po maśle. Na pewno ciekawymi postaciami są bystra i wszędobylska, ciągle nienażarta miłośniczka czekoladowego kremu pasierbica Klarysy – Pippa, a także jowialna ogrodniczka panna Peak, która pomysłowością nie grzeszy, zwłaszcza jeśli chodzi o krycie swojej pani. Są to na pewno jaśniejące punkty na tle i tak barwnej palety interesujących postaci, które udało się zmieścić w tej niewielkiej książeczce, unikając jakiś bezsensów i nielogicznych scen.
To naprawdę przyjemny i lekki kryminał, który wręcz chciałoby się zobaczyć na deskach teatru, bo w końcu z takim założeniem w 1954 roku pisała go Agatha. Ciężko porzucić czytanie po jednym rozdziale, bo tak sprytnie się kończą, że jeśli chce się poznać szczegóły, cóż… trzeba czytać dalej.  Mam nadzieję, że na „Pajęczynę” złapię się niejeden zabłąkany robaczek, który nie jest przekonany do twórczości Królowej Kryminału, uznając szeleszczące suknie, mozolne śledztwa i klimat tamtych lat za nudę. Życzę pozytywnego zaskoczenia, bo są ku temu duże szanse. I oczywiście serdecznie polecam!

niedziela, 10 października 2021

"Człowiek w swej is­to­cie jest wszędzie samotny" - "Detektywi w służbie miłości" A. Christie

 


"Detektywi w służbie miłości" to zbiór ośmiu opowiadań, których motywem przewodnim jest miłość. Uczucie to w historiach Agathy Christie przybiera różne formy, zarówno jest to miłość między kochankami, ale również miłość panująca w rodzinie, czy też miłość do ukochanego zwierzaka. W zbiorze tym możemy znaleźć „perełki”, czyli historie, które odbiegają od typowego stylu pisarskiego Agathy Christie. Z tych ośmiu opowiadań, sześć ma znamiona historii detektywistycznych, natomiast dwa ostatnie przypominają formą romanse (i też raczej są nietypowe).
Jeśli chodzi o historie detektywistyczne, to Agatha Christie umieściła w nich trójkę swych detektywów. Oczywiście najbardziej znanego Herkulesa Poirota, nieco mniej znanego Parkera Pyne oraz bardzo mało znanego w szerszej świadomości społeczeństwa, ale za to niezwykle tajemniczego Harleya Quina. Każdemu detektywowi przyporządkowane są dwa opowiadania. Oczywiście jak to w historiach Agathy Christie bywa, celem czytelników, ale również detektywów jest wyjaśnienie zagadki morderstwa lub jego próby. Chociaż w przypadku dwóch opowiadań nie mamy do czynienia z morderstwem, ich tematyka jest nieco odmienna. Jak wskazuje sam tytuł wątkiem przewodnim wszystkich opowiadań jest miłość, która przybiera różne formy, a nasi detektywi nie tylko rozwiązują zagadki, ale stają w jej obronie. Jeśli chodzi o poziom zagadkowości tych opowiadań to jest on zróżnicowany. Począwszy od najłatwiejszego, gdzie każdy domyśli się zakończenia, poprzez te takie typowe, a skończywszy na bardzo zaskakujących.
Mały belgijski detektyw występuje w dwóch opowiadaniach, „Drugi gong” oraz „ Żółty irys”. W obu opowiadaniach mamy do czynienia ze zbrodnią, czy to minioną jak w „Żółtym irysie”, czy też teraźniejszą jak to ma miejsce w „Drugim gongu”. W przypadku pierwszego z wymienionych opowiadań, cechuje się ono interesującą fabułą. Czytelnik zostaje szybko skonfrontowany z wydarzeniami. Wyjaśnienie sprawy tzw. drugiego gongu w drugim opowiadaniu wypadło autorce nadzwyczaj obiecująco. 
Parker Pyne występuję w opowiadaniach „Kłopoty w Pollensa Bay” oraz „Gwiazda Zaranna”. W obu opowiadaniach nie mamy do czynienia z morderstwem, bardziej są nastawione na intelektualną zabawę z czytelnikiem. Pierwsze z nich raczej jest komedią sytuacyjną dotyczącą dwójki zakochanych. Praktycznie nie można mówić o zagadce, ponieważ przebieg wydarzeń oraz zakończenie jest w pełni przewidywalne. Drugie opowiadanie zaprasza czytelnika do „gry”, której celem jest odkrycie w jaki sposób dokonano kradzieży brylantu. Tutaj już można „pogimnastykować się” umysłowo. Jak wspomniałam oba opowiadania mają jedynie charakter zabawowy.
Ostatnie dwa detektywistyczne opowiadania przypisane są Harleyowi Quinowi, są to „Serwis do herbaty „Arlekin”” oraz tytułowe „Detektywi w służbie miłości”. Z tej trójki detektywów Quin jest najbardziej tajemniczy. Czytelnik dostaje mało informacji o tej postaci. Trudno mówić, że jest typowym detektywem, ponieważ udziela on mimowolnych rad przyjacielowi, który zasadniczo rozwiązuje zagadki. Należy przyznać, że rady jakich udziela są bardziej tajemnicze niż myślenie Herkulesa Poirota. Zazwyczaj mówi zagadkami, a czasami podpowiedzią są jedynie pojedyncze wyrazy. Oba opowiadania również są niezwykłe. W przypadku „Serwisu do herbaty „Arlekin”” historia jest w miarę prosta, czytelnik szybko dowiaduje się kto planuje zbrodnię. Jednak przewidzenie tego wszystkiego przez pana Quina przed wydarzeniami jest zaskakujące. Również samo zakończenie posiada pewne elementy nadprzyrodzone, co w twórczości Agathy Christie jest nietypowe. Z kolei w drugim opowiadaniu fabuła jest ciekawie poprowadzona i samo zakończenie jest również intrygujące. Gdy dochodzi do rozwiązania, detektywi dochodzą do wniosku, że popełnili błąd i kto inny jest odpowiedzialny za zbrodnię. Również rzecz niezwykła u Christie.
Jeśli zaś chodzi o dwa ostatnie opowiadania, które nie mają cech detektywistycznych, to intryguje mnie fakt dlaczego w ogóle zostały umieszczone w tym zbiorze. Owszem występuje w nich motyw przewodni, czyli miłość, aczkolwiek czytelnik nie rozwiązuje w nich żadnej zagadki. Pierwsze z nich „Najukochańszy pies” traktuje o miłości pani do swego wiernego psa. Natomiast drugie „Kwiat magnolii” jest typowym romansem z trójkątem miłosnym w tle. Zadziwiające jest, że w obydwu opowiadaniach zakończenia mają bardzo przygnębiający i pesymistyczny wydźwięk. Jeszcze raz pozostaje postawić pytanie, dlaczego znalazły się w tym zbiorze?
Podsumowując interesujący zbiór ośmiu opowiadań, to musze powiedzieć, że kilka z nich jest bardzo niezwykłych, pozwalają one inaczej spojrzeć na twórczość Agathy Christie. W sumie każdy znajdzie coś dla siebie. Polecam serdecznie!

czwartek, 7 października 2021

"Umiejętnie dozowana prawda jest warunkiem udanego kłamstwa" - "Tajemnica Wawrzynów" A.Christie

 

Agata Christie to angielska pisarka, autorka 80 kryminałów znanych i docenianych na całym świecie. Jej książki przetłumaczono aż na 65 języków. Christie pisała również powieści obyczajowe pod pseudonimem Mary Westmacott. Z liczbą dwóch miliardów sprzedanych powieści uplasowała się na pierwszym miejscu Księgi Rekordów Guinnessa jako najlepiej sprzedająca się autorka wszech czasów.
Wiele lat po wojnie Tommy i Tuppence Beresfordowie kupują stary dom. W książce pochodzącej z biblioteczki poprzednich właścicieli znajdują zaszyfrowaną wiadomość o morderstwie dokonanym jeszcze przed pierwszą wojną światową. Tuppence prędzej wyrzekłaby się jedzenia, niż zrezygnowała z podążania tajemniczym tropem. Szczerze mówiąc, można ją zrozumieć.
Już od pierwszej strony przenosimy się w czasie do XX-wiecznej Anglii. Królowa stworzyła powieść bardzo klimatyczną, dzięki czemu „Tajemnicę Wawrzynów” nie przeczytałam, ale ją wręcz pochłonęłam. Każdy czytelnik z łatwością może postawić się na miejscu Tuppence i rozwiązywać zagadkę pewnej śmieci, która przyniesie nam wiele dobrych wrażeń.
Kryminał pisany lekkim i prostym językiem wciąga już od pierwszych stron. Kiedy przeczytamy więcej, nie ma sposobu na odłożenie książki. Autorka z łatwością tworzy opisy idealnie oddające daną sytuację, zachowanie bądź miejsce.
Przyznaję się, iż tym razem mistrzyni z łatwością wyprowadziła mnie w pole. Jednakże nie jest to dla mnie żaden wstyd ani hańba, bo przechytrzenie Agaty Christie jest czynnością wręcz niemożliwą. 
Powieść jest przednia, akcja świetna a rozwiązanie zaskakujące. W przeciwieństwie do innych bohaterów wykreowanych przez pisarkę, Tommy i Tuppence nie starzeją się. Zadowalający jest fakt, że ich ostatnia przygoda była spokojniejsza. Książka ta tylko utwierdza, że Christie zasługuje na tytuł Królowej Kryminału. Polecam serdecznie!

poniedziałek, 4 października 2021

"Granie jakiejś roli jest zawsze męczące" - "Godzina zero" A. Christie

 

"Godzina zero" to kolejne moje spotkanie z kryminałami Agathy Christie. Tym razem nie było Poirota ani panny Marple, a wątek kryminalny został zdominowany wątkiem obyczajowym, co wcale nie umniejsza wartości tej powieści. Christie bowiem w każdej swojej książce udowadnia, że była świetną obserwatorką życia i znawczynią ludzkiej natury.
Spotkanie w posiadłości lady Tressilian żon świetnego sportowca Neville'a Strange'a - byłej z obecną - budzi wiele kontrowersji. Jednak problemem nie są relacje między kobietami, a niespodziewane zabójstwo samej gospodyni. Jak motyw miał morderca i czy należy go szukać wśród gości ofiary? Zdaniem inspektora Battle ktoś zaplanował wydarzenia na długo przed "godziną zero".
Ta książka jest pod pewnym względem inna niż pozostałe. Autorka przyzwyczaiła nas do najczęściej stosowanej koncerpcji w powieściach detektywistycznych. Początkowo mamy do czynienia z morderstwem, później następuje etap dochodzenia, a na koniec mamy zaskakujące rozwiązanie. Jednak w tym przypadku autorka najwidoczniej chciała zastosować coś nowego, bowiem w "Godzinie zero" oczywiście dochodzi do zbrodni (mniej więcej w połowie książki), lecz nie ona odgrywa tutaj zasadniczą rolę. Ważny jest fakt wydarzeń, które poprzedzają morderstwo. Tak naprawdę odliczanie zaczyna się w momencie planowania morderstwa, a godzina zero jest kulminacją zarówno jego planowania, jak i splotu przypadków zdarzeń bądź decyzji.
Należy również zwrócić uwagę na postacie w tej książce. Są zdecydowanie jej najsilniejszą stroną i, jak w każdej powieści autorki, mamy ich całą paletę, w której możemy przebierać do woli. Odmienna płeć, mniejszy lub większy iloraz inteligencji i różne motywy, by zabić. Oczywiście najlepsza rozrywka dla czytelnika to taka, w której może pogłówkować, pomyśleć nad rozwiązaniem zagadki i wytypować swoich "faworytów". Autorka utrudnia nam zadanie, wprowadzając pułapki, stosując gierki słowne i siejąc wątpliwości - to na pewno ten? Może jednak tamten? A czy ona nie ma nic na sumieniu...?
"Godzina zero" to znakomity kryminał. Takie książeczki połykam na raz, nie znaczy to jednak, że źle się przy nich bawię i chcę je skończyć jak najszybciej, by "mieć je z głowy". Lubię kryminały, lubię Agatę Christie i lubię myśleć podczas przyswajania lektury, dlatego wiedziałam, że ta książka jest dla mnie. Jeśli i Wam sprawia przyjemność czytanie krótkiej, zwięzłej formy bez zbędnych opisów, ale z narastającym napięciem i wartką akcją, koniecznie sięgnijcie!

niedziela, 3 października 2021

"Prawda rzadko bywa romantyczna" - "Morderstwo to nic trudnego" A. Christie

 

Oto przede mną kolejna książka Agathy Christie, jednej z moich ulubionych pisarek. Uważam, że była świetną autorką, ale czasami dość nierówną i zawsze zastanawiam się, czy tym razem trafię na powieść genialną czy przeciętną. Jak się okazało, ,,Morderstwo to nic trudnego" jest powieścią bardzo dobrą i wciągającą, moim skromnym zdaniem właśnie wręcz genialną.
Policjant Luke Fitzwilliam powraca z Indii do Anglii. W pociągu spotyka starszą pannę Pinkerton, która zdradza mu, iż udaje się do Scotland Yardu, gdyż jest przekonana, że za nagłymi zgonami w jej wsi stoi seryjny morderca. Luke niezbyt jej wierzy, ale kiedy panna Pinkerton ginie w wypadku, zaczyna zastanawiać się, czy coś nie jest na rzeczy. Udaje się więc do owej wsi i zamieszkuje u uroczej panny Bridget, która jest zaręczona ze starszym od siebie i nudnym lordem Whitfieldem. Razem starają się rozwikłać zagadkę morderstw.
Jak zawsze u Agathy Christie mamy wartą akcję, interesującą opisaną angielską prowincję i pełnokrwistych bohaterów. Pojawia się również wątek miłosny między dwojgiem dumnych i silnych ludzi, który bardzo mi się podobał. Zakończenie jest wspaniałe. Co prawda, udało mi się odgadnąć mordercę (po prostu miałam takie przeczucie, od pierwszego pojawienia się tej osoby), ale nie umniejsza to geniuszu autorki, ponieważ w jej powieściach lubię to, że zagadki są do rozwiązania przez logiczne myślenie.
Jeśli już jesteśmy przy mordercy, to mimo że udało mi się odgadnąć, to uważam, że jest to świetnie nakreślona postać. Christie udało się stworzyć wiarygodny portret osoby psychopatycznej i opętanej manią. Jak zawsze u tej pisarki, z brutalnością i podłością zbrodni zostaje skontrastowany zdrowy rozsądek i to, co dobre w człowieku.
Myślę, że z czystym sumieniem mogę polecić ,,Morderstwo to nic trudnego" zarówno fanom Agathy Christie, jak i tym, którzy dopiero zaczynają przygodę z tą pisarką. To taka książka, którą zaczynasz i kończysz tego samego dnia (przynajmniej w moim przypadku tak się stało). Lekka i jakże wciągająca, a przy tym bardzo zapadająca w pamięć. Geniusz Christie w czystej postaci! 

"Dochowanie wierności swoim marzeniom wymaga ogromnej siły" - "Pamiętnik" N. Sparks

  O Nicholasie Sparksie słyszał już chyba każdy, jeżeli nie to jestem w szoku. Otóż jest to amerykański pisarz światowych bestsellerów z któ...