piątek, 24 grudnia 2021

"Ludzie boją się tego, czego nie rozumieją. A tego, czego się boją, nienawidzą" - "Człowiek nietoperz" J. Nesbo

 

"Człowiek nietoperz" jest pierwszą z cyklu powieści z komisarzem Harrym Hole, to także moje pierwsze zetknięcie się ze wspaniałą twórczością Jo Nesbo. To oryginalny i ciekawy, norweski kryminał, wydany po raz pierwszy już w 1997 roku, ale przetłumaczony na język polski dopiero w 2005. Dzisiejsza recenzja stała się faktem dzięki pewnej osobie bardzo bliskiej mojemu sercu, która podarowała mi tą książkę w prezencie świątecznym.

Norweski policjant Harry Hole przybywa do Sydney, aby wyjaśnić sprawę zabójstwa swej rodaczki, Inger Holter, być może ofiary seryjnego mordercy. Z miejscowym funkcjonariuszem, Aborygenem Andrew Kensingtonem, Harry poznaje dzielnicę domów publicznych i podejrzanych lokali, w których handluje się narkotykami, wędruje ulicami, po których snują się dewianci seksualni. Przytłoczony nadmiarem obrazów i informacji początkowo nie łączy ich w logiczną całość. Zrozumienie przychodzi zbyt późno, a Harry za wyeliminowanie psychopatycznego zabójcy zapłaci wysoką cenę...

Książka jest napisana prostym, aczkolwiek niebanalnym językiem. Czyta się ją szybko, ale osoba, która chce bardzo dokładnie zapoznać się z powieścią musi na nią poświęcić minimum jeden dzień. Osoby, które czytają tego typu książki będą z tego zadowolone.

Plusem książki jest wmieszanie w fabułę australijskich legend i podań co dodaje uroku tej książce, a zarazem urozmaica nam lekturę. Powieść jest podzielona na trzy części. Każda z nich odpowiada jakiemuś wierzeniu aborygeńskiemu. Zasługuje to na plusa.

Wartka i szybka akcja to kolejny atut książki. Akcja z rozdziału na rozdział jest coraz szybsza, a wskazówek na rozwiązanie tajemnicy ciągle brak. Zabójca staje się coraz bardziej niebezpieczny, a śledczy nie mają żadnych tropów. Dopiero na końcu książki dowiadujemy się kto jest przestępcą, mimo że główny bohater wiedział to już od paru rozdziałów. To jest to, co najbardziej lubię w kryminałach i tak powinno być w każdej książce.

Podsumowując. "Człowiek nietoperz" to bardzo ciekawa i intrygująca książka. Z pewnością spodoba się miłośnikom skandynawskich kryminałów. Osoby gustujące w tych klimatach na pewno będą zadowolone z tej lektury. Lubisz kryminały, czy nie, powinieneś i tak sięgnąć po tę powieść. Polecam serdecznie!

wtorek, 21 grudnia 2021

"Kiedy sporządzisz listę?" - "Morderstwa w Kingfisher Hill" S. Hannah

 

Sophie Hannah powraca z kolejnym już, czwartym tomem o przygodach Herkulesa Poirot. Jako że bardzo podobały mi się poprzednie książki, również i tą przeczytałam z wielkim zainteresowaniem i ciekawością.

Tym razem Poirot razem z inspektorem Edwardem Catchpoolem ze Scotland Yardu wyrusza do posiadłości Kingfisher Hill. Powodem wizyty jest list niejakiego Richarda Devonporta, który prosi Poirota o pomoc w udowodnieniu niewinności jego narzeczonej Helen, oskarżonej o zamordowanie brata Richarda, Franka Devonporta. Sprawa wydaje się być bardzo dziwna, gdyż kobieta przyznała się do winy i grozi jej szubienica. Richard zaś twierdzi, że jego narzeczona jest niewinna. Czasu na wyjaśnienie sprawy i ocalenie Helen przed egzekucją jest niewiele. Dodatkowo, jeszcze przed rozpoczęciem podróży dochodzi do niezwykłych i trudnych do zrozumienia wydarzeń. Catchpool przed autokarem zmierzającym do Kingfisher Hill zauważa dziwnie zachowującą się i przerażoną kobietę. Ta nie chce powiedzieć o co chodzi, by w ostatniej chwili wsiąść do autokaru a po niedługim czasie zażądać zamiany miejsca. Kobieta twierdzi, że jeśli tego nie zrobi, ktoś ją zamorduje. Zdaje się zatem, że Poirot ma więcej niż jedną tajemnicę do rozwikłania...

Narratorem powieści jest Edward Catchpool, który towarzyszy Poirotowi w trakcie śledztwa. Bohaterowie trafiają do Kingfisher Hill, posiadłości obrzydliwie bogatej rodziny Devonportów. Rodzina  jest... delikatnie mówiąc, specyficzna. Jej głową jest Sidney Devonport, człowiek bardzo władczy, nie uznający sprzeciwu i w oczach rodziny uchodzący niemalże za tyrana. Do tego jeszcze dochodzi jego żona Lilian, wobec której Sidney potrafi jednak ulec oraz ich dzieci Richard i Daisy. Richard czuje respekt przed ojcem, jednak bynajmniej respekt ten nie wynika z szacunku, tylko z panicznego wręcz strachu. Daisy z kolei to charakter ojca, jest władcza, bezczelna i arogancka, dodatkowo jeszcze trzyma idealnie pod butem swojego narzeczonego Olivera Prowda. Są tam także amerykańscy przyjaciele Devonportów, małżeństwo Godfreya i Verny Laveilettów, a także służba w osobie Winnie, o której Sidney mówi, że sprawia im kłopoty. Nie wymieniłam co prawda wszystkich bohaterów, ale na tym poprzestanę, resztę odkryć zostawiam Wam, drodzy czytelnicy.

Bohaterowie są na ogół sympatyczni i pozwalają czuć do siebie sympatię. No może za wyjątkiem Daisy, której, przyznam się bez bicia, nie cierpiałam. Jak to zwykle bywa w świecie Poirota i bogatych sfer, nie są to postaci krystaliczne i z czasem na jaw wychodzą rozmaite sekrety. 

Akcja powieści rozgrywa się w roku 1931. Intryga jest bardzo zawiła i z biegiem fabuły pojawia się coraz więcej pytań, co i rusz mamy do czynienia z zaskakującymi obrotami spraw. W pewnym momencie nawet Poirot i Catchpool wydają się nie rozumieć, co się dzieje. Kryminał ten, jak też większość poprzednich książek Agaty Christie, jest powieścią bezkrwawą, bo choć mamy opisy, co się stało z ofiarą, to Sophie Hannah oszczędza nam drastycznych szczegółów.

Agatha Christie często pisała powieści w stylu "locked room", czyli takie, których akcja dzieje się w obrębie jednego miejsca, a sprawcą zbrodni może się okazać każdy z bohaterów. Tu jest podobnie, choć akcja książki nie dzieje się wyłącznie w obrębie majątku Devonportów.

Sophie Hannah po raz kolejny mnie nie zawiodła. To, w jaki sposób potrafi oddać klimat powieści, skroić bohaterów, czy wreszcie przedstawić Herkulesa Poirot, który jak zawsze jest uroczym, momentami wręcz zabawnym megalomanem, pokazuje doskonale, że autorka naprawdę dobrze zna świat powieści Agathy Christie, odnajduje się w nim i jest fanką twórczości Królowej Kryminału. 

Książkę gorąco polecam, bardzo dobra lektura. Jeśli podobały Wam się poprzednie powieści z belgijskim detektywem spod pióra Hannah, również i ta powinna przypaść Wam do gustu. Ja jestem bardzo zadowolona i mam nadzieję, że to nie ostatni tom z wąsatym geniuszem w roli głównej.

poniedziałek, 29 listopada 2021

"Nienawiść często żyje dłużej niż człowiek, który był jej przedmiotem" - "Zagadka trzech czwartych" S. Hannah

 

Sophie Hannah po raz trzeci powróciła do przygód Herkulesa Poirota i znowu mnie nie zawiodła. Świetny kryminał, który nie tylko dostarcza inteligentnej zagadki, ale także porusza ważne sprawy natury moralnej oraz skłania czytelnika do zastanowienia. 

Wyobraź sobie, że poszłaś/poszedłeś do restauracji. Masz za sobą znakomity obiad, który poprawił ci humor o 110%. Wracasz do domu w niezwykle dobrym nastroju i... wszystko pryska jak bańka mydlana. Przed domem spotykasz bowiem wściekłą kobietę, która bez zbędnych ceregieli obwinia cię o wysłanie do niej listu podpisanego twoim nazwiskiem, w którym to liście oskarżasz ją o morderstwo. Próbujesz się tłumaczyć, bo nie wiesz o co chodzi, ale nic to nie daje - spotkanie kończy się w nieprzyjemnej atmosferze. To właśnie spotkało Poirota. Ktoś wysyła listy podpisane jego nazwiskiem, w których pada oskarżenie o morderstwo pewnego starszego człowieka. Dwoje z czwórki oskarżonych utrzymuje, że są niewinni i nie znali denata. Poirot też go nie zna. Ale jest zafascynowany sprawą więc postanawia wraz z inspektorem Edwarda Catchpoolem przeprowadzić śledztwo i zaprzęga jeszcze swoje szare komórki do działania w sprawie wyjaśnienia zagadki.

Sophie Hannah bardzo często podkreśla, że jest fanką Agathy Christie. To widać, bowiem potrafi ona bardzo dobrze oddać to, za co tak bardzo lubię kryminały Agathy: klimat, język, którym posługuje się Poirot, maniery ówczesnych bogaczy itd. U Królowej Kryminału istotny bywał często jakiś niepozorny szczegół; u Sophie Hannah jest tak samo. Nawet mały drobiazg może w tej intrydze mieć olbrzymie znaczenie. W tej historii jest wszystko: skandale, kłamstwa, dramaty z przeszłości i trudne relacje rodzinne.

Intryga jest wielopoziomowa i zawiła, ale przecież nie z takimi zagadkami radził sobie Poirot, który niezmiennie jest dla mnie uroczy. Niesamowity megaloman, ale w tej jego megalomanii jest coś uroczego i komicznego zarazem.

Bohaterowie to raczej ludzie z wyższego klasy społecznej, którzy mają poukładane i spokojne życie materialne, ale kiedy nikt nie widzi, często skrywają w sobie rany z przeszłości. Nie u wszystkich też te rany się zabliźniły - wspomnienia i związane z nimi uczucia wciąż są żywe. Na kartach powieści spotykamy np. zbuntowanego syna, który ma ciężki żal do ojca; nieustannie smutną kobietę, do szaleństwa zakochaną we własnym psie, a przy tym bardzo dziwnie się zachowującą, a także mężczyznę, który jest życiową ofermą i który bez pomocy żony niewykluczone, że zapomniałby nawet swojego imienia.

Zagadka jest bardzo ciekawa i stanowi wyzwanie nawet dla Poirota. Uwielbiam takie kryminały, takie intrygi i kłamstwa bogatych ludzi, które tak barwnie są odmalowane, że człowiek po prostu przenosi się tam i nie wiedzieć kiedy, zaczyna żyć tamtymi wydarzeniami. 

Końcówka książki zaskakuje i to bardzo. Miałam zdecydowaną przyjemność ze spotkania z moim ulubionym detektywem. Serdecznie polecam! 


środa, 24 listopada 2021

"Czasami jednak trzeba rzucić się na głęboką wodę i mieć nadzieję, że się nie utonie" - "Zamknięta trumna" S. Hannah

 

Nie ma chyba na świecie miłośnika kryminałów, który nie znałby powieści Agathy Christie. Nie ma chyba czytelnika jej powieści, który nie zetknąłby się z jej najukochańszym literackim dzieckiem - Herkulesem Poirot. Belgijski detektyw z charakterystyczną jajowatą głową i znakiem rozpoznawczym - wąsami, na stałe wpisał się do grupy najbardziej rozpoznawalnych postaci literackich na świecie. Dla fanów twórczości Królowej Kryminałów nie będzie również żadną tajemnicą, że Christie uśmierciła swojego ulubionego bohatera w wydanej ponad czterdzieści lat temu "Kurtynie". Co więcej, zrobiła to wiele lat przed publikacją powieści, bo zwyczajnie miała dość wścibskiego i pewnego siebie Poirot. Kiedy w 2014 roku spadkobiercy praw autorskich Christie ogłosili, że detektyw zostanie wskrzeszony, fani na całym świecie wstrzymali oddech. Tego niezwykle trudnego zadania podjęła się angielska pisarka Sophie Hannah, która miała na swoim koncie już kilka różnie ocenianych kryminałów. Powrót Herkulesa Poirot w "Inicjałach zbrodni" (poprzednim tomie serii, obecnie niemalże już nieuchwytnym w księgarniach), mimo bardzo różnych ocen czytelników, musiał zadowolić posiadaczy prawa do wizerunku belgijskiego detektywa, skoro Hannah została ponownie wybrana do napisania kolejnej powieści z Poirot. I tak oto światło dzienne ujrzała książka pod tytułem "Zamknięta trumna".

Jest październik 1929 roku. Ekscentryczna i bogata Irlandka, lady Athelinda Playford wprawia w zakłopotanie swojego adwokata. Kobieta postanawia zmienić zapis w testamencie i cały majątek przepisać na jednego z ciężko chorych współpracowników. Lady Playford, autorka serii kryminałów przygodowych dla dzieci, ma świadomość, że jej decyzja może wywołać i wywoła ogromne zdziwienie wśród członków jej rodziny. Wszystko wskazuje na to, że kroki podjęte przez lady są z góry przemyślane i mają pewien cel, znany tylko właścicielce majątku. Do rezydencji Lillieoak przyjeżdżają goście, wśród nich dorosłe dzieci lady Playford oraz detektyw ze Scotland Yardu, niejaki Edward Catchpool. Zjawia się także Herkules Poirot, którego gospodyni zaprosiła osobiście. Jeszcze tego samego wieczoru w rezydencji dochodzi do morderstwa i jak to w powieściach kryminalnych bywa, wszyscy obecni są podejrzani. Poirot i Catchpool rozpoczynają śledztwo z którego wynika, że żadna z obecnych na przyjęciu osób nie mogła zabić. Jednak jeden zimny trup nie wziął się w Lillieoak znikąd.

"Zamknięta trumna" to druga powieść Sophie Hannah z Herkulesem Poirot. Autorka posłużyła się schematem konstrukcji fabuły, który znamy z powieści Agaty Christie. Jest więc ekscentryczna bogata dama, okazała rezydencja, w której dochodzi do morderstwa i goście, wśród których musi znajdować się ktoś, kto zabił. Zmiana w testamencie oraz wywołane tym działaniem emocje pozwalają pokazać pełen wachlarz zachowań i odczuć gości rezydencji. Na jaw wychodzą brudy z przeszłości i niecne zamiary, zaś pewne gesty świadczą jedynie o małostkowości zebranego w Lillieoak towarzystwa. 

Herkules Poirot prowadzi śledztwo, analizując przy pomocy swoich słynnych "szarych komórek" motywy postępowania gości lady Playford. Towarzyszący mu Catchpool przypomina trochę Hastingsa, który był, jak pamiętamy, nieco mniej bystry od swojego przyjaciela. Razem jednak dobrze się uzupełniają i temu duetowi udaje się, a jakże, rozwikłać w końcu zagadkę. 

Kryminalna intryga w "Zamkniętej trumnie" jest dość skomplikowana, żeby nie napisać przekombinowana. Momentami można odnieść wrażenie, że autorce fabuła wymyka się spod kontroli, ale w tym szaleństwie jest pewna metoda. Trzeba jednak przeczytać powieść do końca.

Historia w powieści jest wielowątkowa, pojawiają się postaci drugoplanowe, fabuła chwilami rozchodzi się w nieokreślonym kierunku. Herkules Poirot jest tylko cieniem dawnego siebie i choć autorka stara się jak może, to wtrącenia francuskich słówek do dialogów to trochę za mało, aby choć zbliżyć się do Belga z powieści Christie. Z drugiej strony jednak warto mieć na uwadze, że Hannah kieruje swoje powieści do współczesnego czytelnika i motywy z twórczości Królowej Kryminału interpretuje na swój sposób.

Obiektywnie patrząc, powieści Agathy Christie trącą dziś myszką. Mnie, jako fance jej twórczości, zupełnie to nie przeszkadza, ale rozumiem, że współczesny czytelnik może oczekiwać czegoś trochę innego. Czy Sophie Hannah jest w stanie sprostać jego oczekiwaniom? Trudno jednoznacznie ocenić. Jedno jest pewne - miłośnicy klimatu powieści Królowej Kryminału nadal mogą czuć niedosyt i rozczarowanie sposobem prowadzenia fabuły i rysem postaci. Czytelnicy, którym twórczość Agaty Christie jest mniej znana, być może zostaną zaintrygowani fabułą książki na tyle, by sięgnąć po oryginalne przygody detektywa z charakterystycznym wąsem. Jednym i drugim serdecznie polecam lekturę! 

piątek, 19 listopada 2021

"Mon ami Hastings" - "Kurtyna" A. Christie

 

W swoim dorobku Agatha Christie ma ponad 90 powieści i wiadomo, zdarzały się pozycje słabsze i lepsze. Ale do tych najbardziej kultowych należy zaliczyć właśnie te, w których główne skrzypce grają ciekawska panna Marple i z lekka arogancki Herkules Poirot. Tym razem w moje ręce wpadł ostatni już tom przygód sympatycznego Belga.

Schorowany Poirot powraca tam, gdzie wszystko się zaczęło. A tam, gdzie pojawia się ten niski detektyw, zawsze pojawia się i zbrodnia. Tym razem nie jest inaczej, a jego towarzyszem zostaje stary przyjaciel, które również poznaliśmy w pierwszym tomie przygód Herkulesa – „Tajemniczej historii w Styles”. I to właśnie Hastings ma się stać oczami i uszami Poirota, który nie jest już w stanie poruszać się samodzielnie. W ten sposób jako czytelnicy uczestniczą, w dość metaforycznym można rzec, przekazaniu pałeczki. Herkules cierpliwie mentoruje i daje wskazówki swojemu mniej doświadczonemu i spostrzegawczemu koledze, a jednocześnie również czytelnikowi, który łamie sobie głowę, żeby złapać mordercę, nim ten uderzy ponownie, lub rozpłynie się i zniknie.

Tylko ona mogła napisać mu taki koniec, który w nawet zatwardziałych czytelnikach wzbudzi smutek, a może nawet małą łezkę w kąciku oka. Królowa Kryminału dała swojemu bohaterowi zakończenie doskonałe. Ostateczne starcie między dwoma bardzo inteligentnymi jednostkami, a jednocześnie walka o sprawiedliwość, która nie zawsze jest do końca zgodna z sumieniem i zapisanymi prawami.

Jestem nawet w stanie pokusić się o stwierdzenie, że jest to jedna z najlepszych powieści Agathy Christie. Przesycona niepowtarzalnym klimatem nieuchronnego pożegnania, które czytelnik jakoś podświadomie wyczuwa, otaczającego naszych bohaterów zepsucia, misternie utkanej intrygi oraz prawdziwie brytyjskiego kryminały z krwi i kości. Autorka ponownie prowadzi nas znajomymi już szlakami, które poznaliśmy w pierwszej książce o Poirocie i ukazuje to, w jaki bezlitosny sposób upływa czas, którego nie da się zatrzymać. To idealne zwieńczenie przygód tego belgijskiego detektywa. Polecam serdecznie!

środa, 10 listopada 2021

"Nigdy nie rób nic, co inni mogą zrobić za ciebie" - "Dwanaście prac Herkulesa" A. Christie

 

Agata Christie jest jedną z najbardziej znanych autorek kryminałów. W całej swojej karierze wydała ponad 90 powieści i sztuk teatralnych. Na podstawie jej książek nakręcono wiele filmów, sama mam w domu całą kolekcję kryminałów z Herculesem Poirotem. Nie dziwne więc, że sięgnęłam po książkę, w której głównym bohaterem jest właśnie wspomniany wyżej detektyw.

Na samym początku książki „Dwanaście prac Herkulesa”, głównemu bohaterowi zostaje zarzucone, że nie powinien nosić imienia mitycznego herosa. Doktor Burton, bo to właśnie on jest rzeczonym krytykiem, jest miłośnikiem klasyki i w czasie odwiedzin u Poirota doszedł do wniosku, że detektyw w niczym nie przypomina prawdziwego Herkulesa. To właśnie ta rozmowa była impulsem do odtworzenia dwunastu prac greckiego herosa, jako ostatnich spraw, których podejmie się główny bohater przed zakończeniem swojej kariery.

Pierwszą zagadką, którą Herkules postanowił rozwikłać jest sprawa „lwa z Nemei”. Oczywiście nie walczy tu z prawdziwym lwem, lecz z jego metaforycznym odpowiednikiem. W tym opowiadaniu Poirot próbuje znaleźć osobę, która stoi za porwaniami pekińczyków.

Do pozostałych spraw możemy zaliczyć walkę z plotką, która jest niczym hydra lernejska, odszukanie zaginionej dziewczyny, o złotych włosach, zupełnie jak rogi łani kerynejskiej, czy złapanie jednego z najniebezpieczniejszych morderców, który jest bardziej dzikiem niż człowiekiem, stąd też porównanie go do dzika z Erymantu. Oprócz tego mamy jeszcze osiem opowiadań, nierozwikłanych spraw, które rozwiązuje Poirot, porównując je do pozostałych prac Herkulesa.

Książka jest napisana bardzo przystępnym językiem. Jest interesująca i w niektórych miejscach zabawna. Czyta się ją szybko i przyjemnie, co jest zdecydowanym plusem. Autorka prowadzi czytelnika przez szereg miejsc, przedstawia rozmowy z wszystkimi ludźmi zamieszanymi w sprawy, a także podaje nam wszystkie dowody na tacy i tylko ci, którzy mają naprawdę lotny umysł, powiążą to w całość i znajdą sprawcę.

„Dwanaście prac Herkulesa” mogę polecić zarówno młodszym, jak i starszym czytelnikom, a już na pewno wszystkim miłośnikom kryminałów i Agaty Christie.

poniedziałek, 8 listopada 2021

"Jeśli się zna metodę i logikę, można osiągnąć wszystko" - "Poirot prowadzi śledztwo" A. Christie

 

"Poirot prowadzi śledztwo" to zbiór jedenastu opowiadań angielskiej pisarki Agaty Christie wydany w 1924 roku. Występują w nim Herkules Poirot, kapitan Arthur Hastings oraz inspektor Japp.

Herkules Poirot łapie przestępców, choć jego samego złapała grypa. Nieznośnie próżny detektyw większość zagadek rozwiązuje, nie wstając z fotela. Odnajduje bankowe obligacje, wyjaśnia tajemnicę skradzionego brylantu, zapobiega porwaniu premiera, stawia czoło mafii, spotyka się z agentem wywiadu amerykańskiego i... czarnym kotem.

Wszystkie historie opisane w tym tomie opowiada kapitan Hastings. To tłumaczy pewne niejasności przekazu - narrator nie do końca wie, co naprawdę dzieje się w prowadzonej sprawie. Jego zagubienie połączone z przekonaniem o własnych zdolnościach, połączone w trosce o ego jego przyjaciela, zostało oddane przez Christie po prostu po mistrzowsku. Ciekawe są także sprzeczki między Hastingsem a Poirotem, fabuła pełna dla tego gatunku typowych sytuacji, takich jak przebieranki, inscenizacje, nawet sięganie do okultyzmu. Sprawdziłoby się to, gdyby opowiadania odegrano na deskach teatru.

Plusem jest to, że widzimy jak Poirot prowadzi sprawy inne niż zabójstwo. W jednym z lepszych opowiadań - "Gwiazda Zachodu", musi rozwikłać zagadkę zaginięcia klejnotów sławnej aktorki. W innych tekstach poszukuje ukrytego dokumentu, zaginionego biznesmena. Najbardziej zaskakujące są jednak te teksty, które można określić jako szpiegowskie - tego typu zadania Christie powierzała innym bohaterom.

Co w takim razie z morderstwami? I takie historie możemy tutaj odnaleźć. Jednak zdecydowanie sprawy zabójstw wolę w dłuższych formach - lepiej to autorce wychodzi. Sprawiają one wrażenie rozwiązanych zbyt prędko. Brakuje w nich budowania napięcia i skomplikowanych relacji międzyludzkich.

To nie znaczy jednak, że nie warto się zapoznawać z tym zbiorem. Dla fanów małego Belga jest to obowiązkowa lektura. Mimo, że sprawy morderstw blado się tu prezentują, to w pewnym stopniu rekompensują to inne teksty takie jak "Kradzież w hotelu Grand Metropolitan", czy "Zniknięcie Pana Davenheima". Polecam serdecznie!

piątek, 5 listopada 2021

"Nic się nie może równać z rozsądkiem szaleńca" - "Wczesne sprawy Poirota" A. Christie

 

Zastanawialiście się może, jak wyglądały czyjeś początki? Bo przecież każdy z nas miał jakieś - bardziej lub mniej chwalebne. W końcu nawet najwięksi byli kiedyś małymi. Nawet tak genialny belgijski detektyw jak Herkules Poirot.

Co się wydarzyło na balu maskowym? Czy mąż naprawdę otruł swoją żonę? Jaką tajemniczą klątwę skrywa rodzina Lemesurierów? Jak to się stało, że Herkules Poirot posiada kopalnię na własność? Jaką sprawę ma do przedstawienia kobieta ukrywająca swą twarz za woalką? Aż w końcu jaką magiczną moc skrywa słowo bombonierka, która jest kluczem do uspokojenia pychy wielkiego detektywa?

"Wczesne sprawy Poirota" to zbiór osiemnastu opowiadań poczynań jeszcze młodego, aczkolwiek już niezastąpionego, belgijskiego detektywa. Są to historie krótkie, błyskotliwe, z humorem, a jednocześnie pobudzające szare komóreczki. Książka idealna dla młodych i starych, doświadczonych bądź nie, wielbicieli bądź antyfanów - tych wszystkich, którzy w przeciągu dwudziestu minut chcą zostać detektywami.

Ta książka to ostatnia publikacja zbioru opowiadań Agaty Christie, która, jak można się domyślać, chciała przedstawić swym oddanym czytelnikom nieco przeszłości jej najsławniejszego detektywa. "Wczesne sprawy Poirota" to uzupełnienie twórczości Królowej Kryminału, będące również ukoronowaniem jej ciężkiej pracy nad wymyślaniem i spisywaniem kryminałów.

Chylę czoła przed umiejętnościami Agaty Chrisite, gdyż napisać kryminał w zaledwie dziesięciu stronach to nie lada sztuka. W dodatku dobry kryminał, często prosty, a wręcz banalny w swoim wykonaniu. Pisarka udowadnia, że najłatwiej pomylić się na rzucających się w oczy detalach.

W książce pojawia się wiele różnorodnych charakterów. Jak zawsze spotkamy się z Herkulesem Poirotem, jego przyjacielem kapitanem Hastingsem, zaufanym inspektorem Jappem ze Scotland Yardu, a także z rzetelną sekretarką detektywa - panną Lemon. Oprócz nich we "Wczesnych sprawach Poirota" przewija się multum postaci epizodycznych, w których każdy jest inny i oryginalny.

Styl autorki jest prosty. Agata Christie skupia się przede wszystkim na prostocie i klarowności wypowiedzi. Książka przepełniona jest żywymi dialogami oraz obrazowymi opisami. Mam wrażenie, że pisarka wzięła sobie do serca maksymę: minimum słów, maksimum treści. Tutaj każde - naprawdę każde - słówko jest ważne i może się okazać kluczem do rozwiązania zagadki.

Z radością muszę przyznać, iż "Wczesne sprawy Poirota" to książka, którą trzeba mieć u siebie na półeczce! Te osiemnaście opowiadań to niekończące się historie, do których niejednokrotnie każdy wielbiciel kryminału - lub dopiero przyszły kochanek - będzie chciał powracać! Polecam serdecznie!

niedziela, 31 października 2021

"Zbrodnia może być dziełem sztuki. Detektyw może być artystą" - "Śmierć lorda Edgware'a" A. Christie

 

Kolejna powieść Agaty Christie ze słynnym detektywem Herculesem Poirot, lecz napisana w nieco odmienny sposób. Tym razem kolejne śledztwo naszego detektywa opisuje jego wierny przyjaciel Hastings. Jak zawsze w przypadku książek Christie możemy oczekiwać zawiłej zagadki oraz zaskakującego zakończenia. Oprócz wcześniej wspomnianych elementów autorka postanowiła skupić się również na samym detektywie Herculesie Poirot.

Czwarty lord Edgeware zostaje znaleziony martwy we własnej bibliotece. Sprawa wydaje się łatwa, najbardziej podejrzaną osobą okazuje się żona, która wielokrotnie opowiadała pośród towarzyswa, że jest gotowa zabić, aby uzyskać rozwód. Badając kolejne elementy sprawy Hercules Poirot ustala, że nie wszystko jest tak proste. Pojawiają się dowody, które świadczą przeciw jeszcze innym osobom. Czy Herculesowi Poirot uda się ustalić prawdę, czy też będzie to pierwsza sprawa, której nie rozwiąże?

Historia sama w sobie nie jest trudna, lecz Agata Christie postanowiła wraz z kolejnymi faktami jeszcze bardziej ją zawikłać. Powstaje więcej pytań niż odpowiedzi. Pomimo, iż nowe fakty nieco rozjaśniają to i owo, to i tak narzucają kolejne teorie. Tym razem książka okazała się nie lada gratką, jeśli chodzi o poziom zawikłania sprawy.

Oczywistym faktem jest to, że po tak trudnej intrydze zakończenie musi być zaskakujące. Zazwyczaj autorka tworzy zakończenia bardzo prawdopodobne, lecz posiadające w sobie pewien element niezwykłości. Tym razem postawiła jednak na prostotę rozwiązania. Właśnie najbardziej oczywiste rozwiązanie zagadki jest takim zaskoczeniem, ponieważ Agata Christie nieczęsto serwowała tego typu zakończenia. Również sam Hercules Poirot był zdziwiony takim obrotem sprawy, że zakończenie może być tak proste, aż niemożliwe.

Drugim ważnym elementem jaki możemy zaobserwować w książce to skupienie się na samej postaci detektywa. Możemy go zobaczyć oczyma jego przyjaciela Hastingsa, ale chyba najważniejszym elementem jest możliwość obserwacji zachowania małego Belga w stosunku do możliwości nierozwiązania sprawy. Najbardziej uderzającym elementem książki był rozdział poświęcony rozgoryczeniu jakie odczuwał Poirot w związku z niesatysfakcjonującym rozwiązaniem sprawy. W pewnym momencie aż mi się zrobiło żal małego detektywa, który tyle poświęcił dla sprawiedliwości, a nie może oczekiwać zrozumienia. Oczywiście wszystko kończy się pomyślnie, lecz jak wspomina Hastings sam Poirot nie uważa tej sprawy za udaną.

Podsumowując, jeden z kolejnych naprawdę dobrych kryminałów Agaty Christie, lecz tym razem odznaczający się prostotą rozwiązania i możliwością obserwacji różnych uczuć Poirota w przypadku ryzyka porażki. Polecam serdecznie!

piątek, 29 października 2021

"Istnieje ogromna przepaść między teorią a praktyką" - "Pierwsze, drugie... zapnij mi obuwie" A. Christie

 

"Pierwsze, drugie... zapnij mi obuwie" to kolejna powieść kryminalna Agaty Christie, wydana po raz pierwszy w 1941 roku w Wielkiej Brytanii. Głównym bohaterem jest tutaj po raz kolejny Herkules Poirot, towarzyszy mu także inspektor Japp ze Scotland Yardu.
Nawet największy detektyw musi czasem odwiedzić swojego dentystę. Oczekując na tę nieprzyjemną wizytę wszystko wydaje się zbyt przerażające. Można wówczas posądzić czekającego obok pacjenta o podejrzany wygląd mordercy. Jednak wiadomo, że to mało prawdopodobne, a takie wrażenie jest winą poddenerwowania rychłym borowaniem. Po wyjściu z gabinetu ten obcy człowiek od razu wydaje się całkiem niepozorny. A jednak jeszcze tego samego dnia do Poirota dociera informacja o śmierci stomatologa. Czyżby detektyw naprawdę rozpoznał mordercę i to jeszcze przed popełnieniem zbrodni? Wszystko byłoby jasne, gdyby nie fakt, że wszystko wskazuje na to, że dentysta popełnił samobójstwo. Tylko dlaczego szanowany, spokojny i beztroski człowiek odebrał sobie życie? Szare komórki uznanego Belga muszą znów ruszyć do pracy, szczególnie, że niedługo potem znalezione zostaje kolejne ciało.
Wiele narastających pytań i skomplikowanych teorii, lecz tylko jedno rozwiązanie tej zagadki. Na każdym kroku nowe fakty podsuwane przez autorkę prowokują hipotezy, które wciąż zostają w zaskakujący sposób obalone. Christie jest mistrzynią w podawaniu wskazówek, które zmuszają do włączenia się w śledztwo wraz z głównym bohaterem. Choć zdarzało mi się prawidłowo wytypować mordercę w poprzednio czytanych przeze mnie powieściach autorki, to tym razem zostałam całkowicie zaskoczona i w pełni usatysfakcjonowana.
W powieści zastosowany został motyw wierszyka, którego kolejne wersy rozpoczynają następujące po sobie rozdziały. Każdy z nich nawiązuje do tekstu, co jeszcze bardziej uatrakcyjnia śledzenie całej sprawy. Nie jest to jednak pierwszy tego typu przypadek, gdyż Christie wielokrotnie stosowała tego typu zabieg w swoich powieściach.
Godna podziwu jest dbałość o detale, a zarazem rzeczowość treści. Każdy szczegół, który zwraca uwagę detektywa zostaje przedstawiony czytelnikowi, a pomimo to tekstu nie rozwlekają rozległe opisy.
Myślę, że jest to idealna powieść kryminalna na dwa krótkie letnie wieczory, choć nie wątpię, że książka potrafi wciągnąć na tyle, aby pochłonąć ją za jednym razem. Polecam serdecznie!

wtorek, 26 października 2021

"Prawda, bez względu na to, jak okropna, jest zawsze ciekawa i piękna dla jej poszukiwacza" - "Zabójstwo Rogera Ackroyda" A. Christie

 

"Zabójstwo Rogera Ackroyda" to szósty pod względem chronologicznym kryminał Agaty Christie, napisany w 1926 roku. Po wydaniu powieść wywołała mnóstwo krytyki, głównie ze względu na dość oryginalne zakończenie, przez co była ona niezgodna z ówczesnymi kanonami literatury kryminalnej. Agata Christie została nawet wykluczona z tak zwanego "Klubu Detektywów", zrzeszającego autorów powieści kryminalnych. Brzmi kontrowersyjnie, nieprawdaż? Aż chce się przeczytać tą książkę. Ale o czym ona właściwie jest i co jest w niej takiego szczególnego?
Akcja dzieje się w małej mieścinie King's Abbot, która, jak to mała mieścina, pełna jest pogłosek. Niniejsze dotyczą samobójstwa pani Ferrars - starszej kobiety, która, jak głosiła plotka, zamordowała wcześniej własnego męża. Jedyną osobą, której się zwierza, jest tytułowy Roger Ackroyd, któremu w liście zdradziła tożsamość osoby, która ją szantażowała. Niedługo potem on sam zostaje zamordowany. Podejrzanych w tej sprawie jest bez liku. Jednakże morderca ma pecha, bowiem w okolicy odpoczywa Herkules Poirot, a jego asystentem zostaje doktor Sheppard - miejscowy lekarz, który świetnie zna tajemnice niewielkiej społeczności.
Historia zostaje przedstawiona w pierwszej osobie. Narratorem jest starszawy wiejski lekarz, doktor James Sheppard, mieszkający w King's Abbot wraz z rozplotkowaną siostrą Karoliną. Jako lekarz, a także oddany przyjaciel Ackroyda będzie miał przyjemność towarzyszyć Herkulesowi Poirot niemal na każdym kroku dochodzenia.
Na uwagę zasługuje tu również prezentacja postaci biorących udział w całym dramacie. Była ona dość szybka, jak również szybkie było przejście do morderstwa. Zazwyczaj bywało tak, że autorka powoli zaznajamiała czytelnika z poszczególnymi postaciami, rysowała "podłoże" na przyszłe wydarzenia, wręcz przygotowywała na zbliżające się morderstwo. W przypadku recenzowanej książki mamy sytuację nieco odwróconą. Autorka bardzo szybko przechodzi do morderstwa, by dopiero w toczącym się śledztwie głębiej zapoznać czytelnika z poszczególnymi postaciami. Wspomniałam, że autorka tego zapoznania dokonuje także na samym początku, lecz ma ono jedynie charakter pobieżny.
W przypadku samego śledztwa to jak zawsze mamy do czynienia z typowymi elementami w twórczości Agathy Christie. Po znalezieniu odpowiedzi na niektóre pytania, pojawiają się kolejne. Zasadniczą rolę odgrywają rozmowy oraz domysły. Nawet detale odgrywają kluczową rolę. Oczywiście w tej powieści nie mogło zabraknąć niezawodnego Herkulesa Poirot, który jakby się mogło zdawać był w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze. Oczywiście belgijski detektyw jest bardzo tajemniczy, a jego sposób rozumowania jest niezgłębiony. Oczywiście jak zawsze to on dochodzi do rozwiązania. Tym razem Agatha Christie zbytnio nie „roztrząsała” sprawy samobójczej śmierci pewnej damy. Autorka albo tworzy intrygi, zagłębiając się co raz bardziej w przeszłe wydarzenia, albo po prostu je pozostawia. Tym razem nie stworzyła skomplikowanej intrygi i chyba dobrze. Należy wspomnieć, że parę rozwiązań dotyczących drobnych kwestii , np. kto zgubił obrączkę, kto z kim spotkał się w pawiloniku itp. rozwikła nawet mało wprawny w powieści kryminalne czytelnik. Albo autorka stworzyła mało „rozgarniętych” bohaterów, albo były to proste sprawy. Osobiście sądzę, że to był zabieg celowy przygotowujący czytelnika do bardzo interesującego finału.
Podsumowując, autorka potrafi zaskoczyć (nie tylko zakończeniem, ale i całym rozwojem akcji) niejednego czytelnika i sprawić, że większość z nas czytająca tą książkę weźmie się za głowę. I to według mnie przemawia jak najbardziej na plus za przeczytaniem tej książki. Polecam serdecznie! 

poniedziałek, 25 października 2021

"Ludzie niechętnie martwią się, niechętnie uznają własne winy" - "Trzecia lokatorka" A. Christie

 

Moich zmagań z Agatą Christie ciąg dalszy! Tym razem postanowiłam sięgnąć po "Trzecią lokatorkę". Historia zawarta w tej książce zaliczana jest do jednych z najbardziej niesztandarowych, jakie udało się stworzyć Christie. To tutaj podobno po raz pierwszy mamy ujrzeć zrozpaczonego Poirot, który ma problemy z wyjaśnieniem sprawy. Czy aby na pewno?
Herkules Poirot spędza sobie spokojny, typowy dzień. Nagle zjawia się u niego dziewczyna, która szuka pomocy. Jak sama twierdzi, prawdopodobnie popełniła morderstwo. Jednak uznaje detektywa za zbyt starego by ją zrozumiał i ulatnia się. Zaintrygowany całą tą historią oraz oburzony nazwaniem go „starym”, Poirot postanawia odnaleźć dziewczynę i wyjaśnić całą tą sytuację. Niespodziewanie z pomocą przyjdzie mu pisarka kryminałów, Ariadna Oliver. Wraz z rozwojem śledztwa na jaw wychodzi, że dziewczyna mieszka z dwiema współlokatorkami w Londynie, a większość ludzi ma ją za... obłąkaną. Cóż… Takie przynajmniej sprawia wrażenie. Sprawa coraz bardziej się komplikuje i chyba po raz pierwszy stanowi większe wyzwanie dla Poirot, gdyż nic nie dzieje się wedle schematu.
Moim zdaniem, książce nietrudno przyznać wyjątkową oryginalność i wyłamanie się z dotychczasowych szablonów. Do tej pory dostawaliśmy morderstwo, następnie śledztwo, zbieranie informacji i na koniec rozwiązanie sprawy. Tutaj zaczynamy od natłoku informacji, które w żaden sposób nie przybliżają nas do wyjaśnienia zagadki. Nie wiemy nawet czy morderstwo zostało popełnione. Brak ciała, brak świadków. Jedynie wyznanie dziewczyny, która uchodzi za szaloną. Sam Poirot czuje się zagubiony i ma problemy z rozwiązaniem zdarzenia, co jest rzeczą do tej pory niesłychaną. On? Najsłynniejszy, najsprytniejszy i najlepszy detektyw na świecie (jak to zwykł o sobie mawiać)? A jednak tak jest i on sam z trudem się do tego przyznaje.
Należy również dodać co nieco o bohaterach. Jest to grupa bardzo wyrazista. Jak choćby sama Ariadna Oliver jest klasycznym przykładem komizmu postaci. Wprowadza do historii sporą dawkę humoru. Jej stroje, fryzury, pozy bawią prawie do łez. Nastrój powieści wraz z jej pojawieniem się nabiera przyjemnej lekkości. Dla kontrastu, kiedy poznajemy Davida Bakera owiewa nas aura tajemniczości. Chłopak Normy Restarick jest malarzem, wolnym duchem, wykorzystującym urok osobisty dla własnych celów. Poznając Davida poznajemy cechy artystów ówczesnego Londynu. Autorka zgrabnie żonglując postaciami, które pojawiają się i znikają w odpowiednim momencie buduje klimat kryminału.
Na koniec trzeba również powiedzieć o tym, że Christie nie byłaby sobą gdyby (jak zawsze zresztą) totalnie nas pod koniec nie zaskoczyła. Jest to wyjątkowy talent, by wodzić czytelnika za nos przez całą historię, a na końcu i tak wszystko wywrócić do góry nogami. Muszę przyznać, że w tej książce do samego końca nie udało mi się ustalić sprawcy ani motywu.
Podsumowując, "Trzecia lokatorka" jest książką, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. Zaskakująca, pełna zwrotów akcji i trudnych do wyjaśnienia zagadek. Chylę czoła przed Królową i zdecydowanie polecam!

niedziela, 17 października 2021

"Mowa jest dobrym wynalazkiem, bo nie pozwala ludziom myśleć" - "A.B.C." A. Christie

 

Agatha Christie jest obietnicą dobrego kryminału. I w przypadku "A.B.C." nie jest inaczej. A skoro Agatha Christie to albo Panna Marphle albo Herkules Poirot, w tym przypadku Herkules Poirot. Zatem wyruszamy w kolejną przygodę ze słynnym Belgiem, tym razem jego towarzyszem będzie sceptyczny kapitan Hastings.
Seryjny morderca zabija ludzi w porządku alfabetycznym. Odpracował już litery A, B i C... Czy zostanie schwytany, zanim dojdzie do Z? Zabójca umyka wymiarowi sprawiedliwości, mimo że przed każdą zbrodnią wysyła list z informacją, gdzie i kiedy należy szukać następnej ofiary. Przy zwłokach zawsze zostawia rozkład jazdy pociągów, potocznie nazywany ABC. Co więcej, w listach również popisuje się „A.B.C.”. Herkules Poirot przeczuwa, że zostawiane wskazówki mają sprowadzić policję na błędny trop.
Jak dla mnie była to bardzo dobra książka, Christie zdecydowanie mnie tutaj nie zawiodła. Oczywiście, jak to bywa w kryminałach, w pierwszej części książki akcji dużo nie ma, gdyż jest to etap przesłuchiwania świadków, w tym przypadku również otrzymywania pierwszych listów itd. Z czasem jednak akcja zaczyna nabierać rozpędu, lepiej również poznajemy bohaterów i w końcu otrzymujemy przewrotne zakończenie sprawy, na które mógł wpaść jedynie Herkules Poirot.
Godna pochwały według mnie jest również ogromna dbałość o szczegóły Agaty Christie, czy to odnośnie ludzkich zachowań, czy to innych dowodów mających znaczenie dla sprawy, co dowodzi tylko jak bardzo inteligentną i pomysłową osobą musiała być autorka.
Należy również zwrócić uwagę na godną podziwu postać Herkulesa Poirota, który niejednokrotnie udowadnia, że kluczem do sukcesu jest posiadanie otwartego umysłu i umiejętne połączenie wątków. Agatha Christie pokazuje, że ciekawy kryminał nie musi być długi, ociekający krwią, akcja nie musi pędzić w oszałamiającym tempie, a profil mordercy zawsze jest taki sam.
Podsumowując, uważam że "A. B. C" jest pozycją godną uwagi, gdyż odznacza się świetną jakością. Nie będzie to może moja ulubiona książka, gdyż historia ta nie poruszyła i nie zachwyciła mnie aż do tego stopnia, natomiast niewątpliwie jest to bardzo dobra i błyskotliwa powieść. Polecam serdecznie!

piątek, 15 października 2021

"Świat jest teatrem, aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają" - "Tajemniczy pan Quin" A. Christie

 

"Tajemniczy pan Quin" to książka inna niż wszystkie. A to dlatego, iż autorka zaczerpnęła pomysł na postać Quinna z komedii dell`arte. Agata Christie bardzo lubiła postać Arlekina, to jest postać błazna w czarnej masce "komicznej".

"Tajemniczy pan Quin" to zbiór dwunastu miniatur, połączonych w jeden ciąg poprzez postać Harleya Quina, który "przychodzi i odchodzi" jak duch i pomaga panu Satterthwaite'owi wyjaśnić nierozwiązane zagadki z przeszłości. Obaj są strażnikami Miłości, Sprawiedliwości i Prawdy. Doznamy tu silnych emocji i wczujemy się w atmosferę niesamowitości: maski, gra cieni i tajemne przejścia. Trudno oprzeć się wrażeniu, że jak u Szekspira wszyscy odgrywają swoje role w „świecie, który jest teatrem”.

Aby mieć pełny obraz postaci Harleya Quina i jego roli w tym zbiorze, należy wrócić do jego pierwszego spotkania z panem Satterthwaitem. Panowie poznali się podczas sylwesterowej nocy w domu, którego właściciel w jednym z pokoi popełnił samobójstwo. Sprawa być może nie byłaby aż tak bardzo dziwna gdyby nie to, że w tym samym czasie jego przyjaciele kończyli kolację, na którą ich zaprosił. Zagadka tej śmierci nie została wyjaśniona aż do tej ostatniej nocy w roku, dopóki w ponurym domu nie pojawił się pan Quin. 

Po tym wydarzeniu za każdym razem kiedy pan Satterthwaite spotykał pana Quina wiedział, że wydarzy się jakaś tragedia, w której on prawdopodobnie odegra ważną rolę. Być może wygłaszając tylko jedną kwestię, ale jakże ważną dla dalszej akcji. Nie od dziś wiadomo, że "świat jest teatrem, aktorami ludzie".

Książka była niezwykle interesująca i fascynująca. Zwłaszcza tytułowy pan Quin - tajemniczy, intrygujący. Pojawia się nie wiadomo skąd i nie wiadomo dokąd odchodzi. Jednak zawsze jego obecność jest zapowiedzią intrygujących wydarzeń.

Autorka nie zawiodła i rozwinęła tu także portret psychologiczny morderców, bardzo jednak ubolewam nad faktem, że Christie nigdy nie wyjaśniła nam kim tak naprawdę jest tytułowy bohater. Z niecierpliwością czekałam na koniec, aby znaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania, jednak tam odnalazłam ich jeszcze więcej bez odpowiedzi na poprzednie. Być może dlatego, żebyśmy sami ustalili kim tak naprawdę jest pan Quin. Bo dla każdego z nas może być kimś zupełnie innym.

W przypadku pana Satterthwaita jest on takim jakby katalizatorem intrygujących wydarzeń - praktycznie w każdym miejscu, gdzie pojawia się pan Quin, po chwili wychodzi na jaw jakaś niewyjaśniona zbrodnia z przeszłości - kradzież bądź morderstwo. A kim on jest w naszym przypadku? Odpowiedź na to pytanie czytelnik powinien odnaleźć sam podczas lektury. Polecam serdecznie!

poniedziałek, 11 października 2021

"Dziwne, że ludzie nie widzą tego, co mają pod nosem" - "Pajęczyna" A. Christie

 

Czy Christie nie porwała się z motyką na Słońce, tworząc sztukę, której akcję rozegra jednego dnia, w jednym pomieszczeniu i to jeszcze bez udziału szlachetnego Poirota lub choćby dziergającej na drutach panny Marple? Ależ skąd! Królowa Kryminału pokazała klasę, robiąc z morderstwa może lekką farsę, ale jakże przyjemną w odbiorze.
Klarysa ma bujną wyobraźnię. Myślę, że to kuzynka Ani z Zielonego Wzgórza, która potrafi tak zręcznie jak ona tkać niestworzone historie, które rzekomo jej się przytrafiły. Przez to, że ciągle zmyśla, mało kto wierzy w jej słowa i to wpędza ją w tarapaty, kiedy pewnego wieczoru za sofą w salonie znajduje trupa mężczyzny, z którym chwilę temu rozmawiała. No i zaczynamy rozwijać pajęczynę kłamstw i niedomówień…
Wiele wątków, jeden dzień i tylko jeden trup – to się może udać, kiedy zabierze się za to Christie. Podawanie fałszywych nazwisk znanych osobistości, tuszowanie morderstwa brydżem, wędrujący nieboszczyk, autograf królowej Wiktorii, narkotyki, a przede wszystkim duuuża kasa, to tylko przedsmak tego, co grają w tej krótkiej sztuce, na jednej scenie z niewielką modyfikacją dekoracji. Przy tym nie zabraknie śledztwa, prowadzonego co prawda przez jakiegoś nijakiego inspektora, ale równie ciekawego, jak w przypadku fabuł z udziałem wybitnych agacianych śledczych.
W „Pajęczynie” jest… śmiesznie. Zdecydowanie nie brakuje humoru i lekkości, przez co natłok wydarzeń i osób nie jest uciążliwy, tylko włazi do głowy czytelnikowi, jak po maśle. Na pewno ciekawymi postaciami są bystra i wszędobylska, ciągle nienażarta miłośniczka czekoladowego kremu pasierbica Klarysy – Pippa, a także jowialna ogrodniczka panna Peak, która pomysłowością nie grzeszy, zwłaszcza jeśli chodzi o krycie swojej pani. Są to na pewno jaśniejące punkty na tle i tak barwnej palety interesujących postaci, które udało się zmieścić w tej niewielkiej książeczce, unikając jakiś bezsensów i nielogicznych scen.
To naprawdę przyjemny i lekki kryminał, który wręcz chciałoby się zobaczyć na deskach teatru, bo w końcu z takim założeniem w 1954 roku pisała go Agatha. Ciężko porzucić czytanie po jednym rozdziale, bo tak sprytnie się kończą, że jeśli chce się poznać szczegóły, cóż… trzeba czytać dalej.  Mam nadzieję, że na „Pajęczynę” złapię się niejeden zabłąkany robaczek, który nie jest przekonany do twórczości Królowej Kryminału, uznając szeleszczące suknie, mozolne śledztwa i klimat tamtych lat za nudę. Życzę pozytywnego zaskoczenia, bo są ku temu duże szanse. I oczywiście serdecznie polecam!

niedziela, 10 października 2021

"Człowiek w swej is­to­cie jest wszędzie samotny" - "Detektywi w służbie miłości" A. Christie

 


"Detektywi w służbie miłości" to zbiór ośmiu opowiadań, których motywem przewodnim jest miłość. Uczucie to w historiach Agathy Christie przybiera różne formy, zarówno jest to miłość między kochankami, ale również miłość panująca w rodzinie, czy też miłość do ukochanego zwierzaka. W zbiorze tym możemy znaleźć „perełki”, czyli historie, które odbiegają od typowego stylu pisarskiego Agathy Christie. Z tych ośmiu opowiadań, sześć ma znamiona historii detektywistycznych, natomiast dwa ostatnie przypominają formą romanse (i też raczej są nietypowe).
Jeśli chodzi o historie detektywistyczne, to Agatha Christie umieściła w nich trójkę swych detektywów. Oczywiście najbardziej znanego Herkulesa Poirota, nieco mniej znanego Parkera Pyne oraz bardzo mało znanego w szerszej świadomości społeczeństwa, ale za to niezwykle tajemniczego Harleya Quina. Każdemu detektywowi przyporządkowane są dwa opowiadania. Oczywiście jak to w historiach Agathy Christie bywa, celem czytelników, ale również detektywów jest wyjaśnienie zagadki morderstwa lub jego próby. Chociaż w przypadku dwóch opowiadań nie mamy do czynienia z morderstwem, ich tematyka jest nieco odmienna. Jak wskazuje sam tytuł wątkiem przewodnim wszystkich opowiadań jest miłość, która przybiera różne formy, a nasi detektywi nie tylko rozwiązują zagadki, ale stają w jej obronie. Jeśli chodzi o poziom zagadkowości tych opowiadań to jest on zróżnicowany. Począwszy od najłatwiejszego, gdzie każdy domyśli się zakończenia, poprzez te takie typowe, a skończywszy na bardzo zaskakujących.
Mały belgijski detektyw występuje w dwóch opowiadaniach, „Drugi gong” oraz „ Żółty irys”. W obu opowiadaniach mamy do czynienia ze zbrodnią, czy to minioną jak w „Żółtym irysie”, czy też teraźniejszą jak to ma miejsce w „Drugim gongu”. W przypadku pierwszego z wymienionych opowiadań, cechuje się ono interesującą fabułą. Czytelnik zostaje szybko skonfrontowany z wydarzeniami. Wyjaśnienie sprawy tzw. drugiego gongu w drugim opowiadaniu wypadło autorce nadzwyczaj obiecująco. 
Parker Pyne występuję w opowiadaniach „Kłopoty w Pollensa Bay” oraz „Gwiazda Zaranna”. W obu opowiadaniach nie mamy do czynienia z morderstwem, bardziej są nastawione na intelektualną zabawę z czytelnikiem. Pierwsze z nich raczej jest komedią sytuacyjną dotyczącą dwójki zakochanych. Praktycznie nie można mówić o zagadce, ponieważ przebieg wydarzeń oraz zakończenie jest w pełni przewidywalne. Drugie opowiadanie zaprasza czytelnika do „gry”, której celem jest odkrycie w jaki sposób dokonano kradzieży brylantu. Tutaj już można „pogimnastykować się” umysłowo. Jak wspomniałam oba opowiadania mają jedynie charakter zabawowy.
Ostatnie dwa detektywistyczne opowiadania przypisane są Harleyowi Quinowi, są to „Serwis do herbaty „Arlekin”” oraz tytułowe „Detektywi w służbie miłości”. Z tej trójki detektywów Quin jest najbardziej tajemniczy. Czytelnik dostaje mało informacji o tej postaci. Trudno mówić, że jest typowym detektywem, ponieważ udziela on mimowolnych rad przyjacielowi, który zasadniczo rozwiązuje zagadki. Należy przyznać, że rady jakich udziela są bardziej tajemnicze niż myślenie Herkulesa Poirota. Zazwyczaj mówi zagadkami, a czasami podpowiedzią są jedynie pojedyncze wyrazy. Oba opowiadania również są niezwykłe. W przypadku „Serwisu do herbaty „Arlekin”” historia jest w miarę prosta, czytelnik szybko dowiaduje się kto planuje zbrodnię. Jednak przewidzenie tego wszystkiego przez pana Quina przed wydarzeniami jest zaskakujące. Również samo zakończenie posiada pewne elementy nadprzyrodzone, co w twórczości Agathy Christie jest nietypowe. Z kolei w drugim opowiadaniu fabuła jest ciekawie poprowadzona i samo zakończenie jest również intrygujące. Gdy dochodzi do rozwiązania, detektywi dochodzą do wniosku, że popełnili błąd i kto inny jest odpowiedzialny za zbrodnię. Również rzecz niezwykła u Christie.
Jeśli zaś chodzi o dwa ostatnie opowiadania, które nie mają cech detektywistycznych, to intryguje mnie fakt dlaczego w ogóle zostały umieszczone w tym zbiorze. Owszem występuje w nich motyw przewodni, czyli miłość, aczkolwiek czytelnik nie rozwiązuje w nich żadnej zagadki. Pierwsze z nich „Najukochańszy pies” traktuje o miłości pani do swego wiernego psa. Natomiast drugie „Kwiat magnolii” jest typowym romansem z trójkątem miłosnym w tle. Zadziwiające jest, że w obydwu opowiadaniach zakończenia mają bardzo przygnębiający i pesymistyczny wydźwięk. Jeszcze raz pozostaje postawić pytanie, dlaczego znalazły się w tym zbiorze?
Podsumowując interesujący zbiór ośmiu opowiadań, to musze powiedzieć, że kilka z nich jest bardzo niezwykłych, pozwalają one inaczej spojrzeć na twórczość Agathy Christie. W sumie każdy znajdzie coś dla siebie. Polecam serdecznie!

czwartek, 7 października 2021

"Umiejętnie dozowana prawda jest warunkiem udanego kłamstwa" - "Tajemnica Wawrzynów" A.Christie

 

Agata Christie to angielska pisarka, autorka 80 kryminałów znanych i docenianych na całym świecie. Jej książki przetłumaczono aż na 65 języków. Christie pisała również powieści obyczajowe pod pseudonimem Mary Westmacott. Z liczbą dwóch miliardów sprzedanych powieści uplasowała się na pierwszym miejscu Księgi Rekordów Guinnessa jako najlepiej sprzedająca się autorka wszech czasów.
Wiele lat po wojnie Tommy i Tuppence Beresfordowie kupują stary dom. W książce pochodzącej z biblioteczki poprzednich właścicieli znajdują zaszyfrowaną wiadomość o morderstwie dokonanym jeszcze przed pierwszą wojną światową. Tuppence prędzej wyrzekłaby się jedzenia, niż zrezygnowała z podążania tajemniczym tropem. Szczerze mówiąc, można ją zrozumieć.
Już od pierwszej strony przenosimy się w czasie do XX-wiecznej Anglii. Królowa stworzyła powieść bardzo klimatyczną, dzięki czemu „Tajemnicę Wawrzynów” nie przeczytałam, ale ją wręcz pochłonęłam. Każdy czytelnik z łatwością może postawić się na miejscu Tuppence i rozwiązywać zagadkę pewnej śmieci, która przyniesie nam wiele dobrych wrażeń.
Kryminał pisany lekkim i prostym językiem wciąga już od pierwszych stron. Kiedy przeczytamy więcej, nie ma sposobu na odłożenie książki. Autorka z łatwością tworzy opisy idealnie oddające daną sytuację, zachowanie bądź miejsce.
Przyznaję się, iż tym razem mistrzyni z łatwością wyprowadziła mnie w pole. Jednakże nie jest to dla mnie żaden wstyd ani hańba, bo przechytrzenie Agaty Christie jest czynnością wręcz niemożliwą. 
Powieść jest przednia, akcja świetna a rozwiązanie zaskakujące. W przeciwieństwie do innych bohaterów wykreowanych przez pisarkę, Tommy i Tuppence nie starzeją się. Zadowalający jest fakt, że ich ostatnia przygoda była spokojniejsza. Książka ta tylko utwierdza, że Christie zasługuje na tytuł Królowej Kryminału. Polecam serdecznie!

poniedziałek, 4 października 2021

"Granie jakiejś roli jest zawsze męczące" - "Godzina zero" A. Christie

 

"Godzina zero" to kolejne moje spotkanie z kryminałami Agathy Christie. Tym razem nie było Poirota ani panny Marple, a wątek kryminalny został zdominowany wątkiem obyczajowym, co wcale nie umniejsza wartości tej powieści. Christie bowiem w każdej swojej książce udowadnia, że była świetną obserwatorką życia i znawczynią ludzkiej natury.
Spotkanie w posiadłości lady Tressilian żon świetnego sportowca Neville'a Strange'a - byłej z obecną - budzi wiele kontrowersji. Jednak problemem nie są relacje między kobietami, a niespodziewane zabójstwo samej gospodyni. Jak motyw miał morderca i czy należy go szukać wśród gości ofiary? Zdaniem inspektora Battle ktoś zaplanował wydarzenia na długo przed "godziną zero".
Ta książka jest pod pewnym względem inna niż pozostałe. Autorka przyzwyczaiła nas do najczęściej stosowanej koncerpcji w powieściach detektywistycznych. Początkowo mamy do czynienia z morderstwem, później następuje etap dochodzenia, a na koniec mamy zaskakujące rozwiązanie. Jednak w tym przypadku autorka najwidoczniej chciała zastosować coś nowego, bowiem w "Godzinie zero" oczywiście dochodzi do zbrodni (mniej więcej w połowie książki), lecz nie ona odgrywa tutaj zasadniczą rolę. Ważny jest fakt wydarzeń, które poprzedzają morderstwo. Tak naprawdę odliczanie zaczyna się w momencie planowania morderstwa, a godzina zero jest kulminacją zarówno jego planowania, jak i splotu przypadków zdarzeń bądź decyzji.
Należy również zwrócić uwagę na postacie w tej książce. Są zdecydowanie jej najsilniejszą stroną i, jak w każdej powieści autorki, mamy ich całą paletę, w której możemy przebierać do woli. Odmienna płeć, mniejszy lub większy iloraz inteligencji i różne motywy, by zabić. Oczywiście najlepsza rozrywka dla czytelnika to taka, w której może pogłówkować, pomyśleć nad rozwiązaniem zagadki i wytypować swoich "faworytów". Autorka utrudnia nam zadanie, wprowadzając pułapki, stosując gierki słowne i siejąc wątpliwości - to na pewno ten? Może jednak tamten? A czy ona nie ma nic na sumieniu...?
"Godzina zero" to znakomity kryminał. Takie książeczki połykam na raz, nie znaczy to jednak, że źle się przy nich bawię i chcę je skończyć jak najszybciej, by "mieć je z głowy". Lubię kryminały, lubię Agatę Christie i lubię myśleć podczas przyswajania lektury, dlatego wiedziałam, że ta książka jest dla mnie. Jeśli i Wam sprawia przyjemność czytanie krótkiej, zwięzłej formy bez zbędnych opisów, ale z narastającym napięciem i wartką akcją, koniecznie sięgnijcie!

niedziela, 3 października 2021

"Prawda rzadko bywa romantyczna" - "Morderstwo to nic trudnego" A. Christie

 

Oto przede mną kolejna książka Agathy Christie, jednej z moich ulubionych pisarek. Uważam, że była świetną autorką, ale czasami dość nierówną i zawsze zastanawiam się, czy tym razem trafię na powieść genialną czy przeciętną. Jak się okazało, ,,Morderstwo to nic trudnego" jest powieścią bardzo dobrą i wciągającą, moim skromnym zdaniem właśnie wręcz genialną.
Policjant Luke Fitzwilliam powraca z Indii do Anglii. W pociągu spotyka starszą pannę Pinkerton, która zdradza mu, iż udaje się do Scotland Yardu, gdyż jest przekonana, że za nagłymi zgonami w jej wsi stoi seryjny morderca. Luke niezbyt jej wierzy, ale kiedy panna Pinkerton ginie w wypadku, zaczyna zastanawiać się, czy coś nie jest na rzeczy. Udaje się więc do owej wsi i zamieszkuje u uroczej panny Bridget, która jest zaręczona ze starszym od siebie i nudnym lordem Whitfieldem. Razem starają się rozwikłać zagadkę morderstw.
Jak zawsze u Agathy Christie mamy wartą akcję, interesującą opisaną angielską prowincję i pełnokrwistych bohaterów. Pojawia się również wątek miłosny między dwojgiem dumnych i silnych ludzi, który bardzo mi się podobał. Zakończenie jest wspaniałe. Co prawda, udało mi się odgadnąć mordercę (po prostu miałam takie przeczucie, od pierwszego pojawienia się tej osoby), ale nie umniejsza to geniuszu autorki, ponieważ w jej powieściach lubię to, że zagadki są do rozwiązania przez logiczne myślenie.
Jeśli już jesteśmy przy mordercy, to mimo że udało mi się odgadnąć, to uważam, że jest to świetnie nakreślona postać. Christie udało się stworzyć wiarygodny portret osoby psychopatycznej i opętanej manią. Jak zawsze u tej pisarki, z brutalnością i podłością zbrodni zostaje skontrastowany zdrowy rozsądek i to, co dobre w człowieku.
Myślę, że z czystym sumieniem mogę polecić ,,Morderstwo to nic trudnego" zarówno fanom Agathy Christie, jak i tym, którzy dopiero zaczynają przygodę z tą pisarką. To taka książka, którą zaczynasz i kończysz tego samego dnia (przynajmniej w moim przypadku tak się stało). Lekka i jakże wciągająca, a przy tym bardzo zapadająca w pamięć. Geniusz Christie w czystej postaci! 

czwartek, 30 września 2021

„Najprostsze rozwiązanie jest zazwyczaj najbliższe prawdy" - "Tajemnicza historia w Styles" A. Christie

 

„Tajemnicza historia w Styles" to pierwsza powieść detektywistyczna Agaty Christie, wydana w 1920r. Zagadkowy tytuł, zagadkowa okładka. Klasyka kryminału, który każdy fan tajemnic podobno powinien przeczytać. Przeczytałam więc i ja.
Akcja dzieje się pod koniec pierwszej wojny światowej, na urokliwej angielskiej wsi. Kapitan Arthur Hastings, weteran wojenny, odpoczywa w posiadłości swojego przyjaciela, Johna Cavendisha. Tam właśnie dochodzi do morderstwa - zostaje otruta machocha Johna. Podejrzenia natychmiast padają na jej świeżo upieczonego, znacznie młodszego małżonka, nie cieszącego się sympatią domowników. Herkules Poirot, uchodźca z Belgii, oficer tajnej policji, zostaje poproszony o pomoc w rozwiązaniu zagadki zbrodni.
Mamy przed sobą klasyczny kryminał osadzony na angielskiej prowincji, gdzie każdy jest podejrzany, a na odpowiedzi musimy poczekać do ostatnich stron książki. Zatem co mi się w nim najbardziej podobało?
Przede wszystkim główny bohater. Choć tak naprawdę jest nim narrator – Hastings, to chyba nikt nie wątpi, że fabuła nie kręci się wokół niepozornego Belga - Herkulesa Poirot. Ekscentryczny, zakochany w sobie, przenikliwy, osadzający wiarę w rozumie, pozostawiając jednocześnie miejsce dla instynktu, to postać równie nieprzewidywalna jak zbrodnie, które próbuje rozwikłać. Herkules Poirot to gwiazda tej niepozornej książki i jeden z najbardziej rozpoznawalnych detektywów w historii literatury. Moim zdanie, w pełni zasłużenie.
Kolejna rzecz to klimat powieści. Czujemy, że czas płynie tu wolniej, a otaczająca roślinność zagłusza nas swoją żywotną sielanką. Relaksujemy się tym otoczeniem tak bardzo, że popełniona zbrodnia tym mocniej nas drażni. Wżera się w stan ukojenia i jedyne czego pragniemy, to by ktoś to w końcu załatwił, a my, znów spokojni, wrócimy do letnich przechadzek i drzemek. Tak powinno się nadawać tło powieści.
No i najważniejsze – zbrodnia. Już od zapoznania się bohaterami wyczuwamy w każdym nikczemne możliwości. Nie dlatego, że takie przejawia zachowaniem, ale dlatego, że Christie idealnie buduje napięcie między czytelnikiem, a postaciami. Uwypukla nawet najmniejszą ekscentryczność i rozdaje motywy, jak cukierki w czasie Halloween. Nikomu nie ufamy, przez co łatwo wpadamy w pułapkę podejrzewania wszystkich, zamiast skupić się na faktach. A te są nieubłagane, więc gdy nadchodzi rozwiązanie, możemy uczciwie przyznać, że nie ma w nim próby naciągnięcia odbiorcy na efektowne, ale nielogiczne zaskoczenie.
Jedynie to, że kilka kluczowych dowodów wydaje się być przed czytelnikiem lekko ukrytych, może niektórym psuć zabawę w wyścig ze słynnym detektywem. Christie stawia tu raczej na trzymanie nas w napięciu niż równą rywalizację. Mimo wszystko i tak parę łamigłówek po drodze rozwiązać zdążymy.
Podsumowując, kryminały Agaty Christie to mistrzostwo gatunku i zawsze będą mi się podobały. Tutaj do końca nie wiemy, "kto zabił" a poszlak jest tyle ile głównych bohaterów. Polecam serdecznie!

środa, 29 września 2021

"Więcej wysiłku wymaga udawanie, że się wie, niż dowiedzenie się" - "Tajemnica lorda Listerdale'a" A. Christie

 

„Tajemnica lorda Listerdale’a” to zbiorek dwunastu opowiadań, których wspólnym mianownikiem jest albo sekret z przeszłości albo zagadkowe zdarzenie, przypadek czy zbieg okoliczności, który zakłóca spokój bohaterów, wytrąca z rutyny i każe podejmować niecodzienne działania. Dla mnie, beznadziejnie zakochanej w twórczości Agaty Christie, był to balsam na moją czytelniczą duszę. 
Zbiór otwiera tytułowe opowiadanie, będące historią niezwykle atrakcyjnego pod względem cenowym wynajmu pięknego domu. Potem będziemy mogli trochę zabawić się w szpiegów i dublerów, jest i miejsce na szaleństwo za wygraną na loterii czy nietypowy koszyk z wiśniami. Jest też zabawna historia o niejakim Jamesie Bondzie i jego udziale w odzyskaniu skradzionego klejnotu Radży. 
Niektóre z opowiadań były nieco słabsze, inne podobały mi się bardziej. Przygody, które spotykają naszych zwykłych obywateli są dość nieprawdopodobne. Najlepszym przykładem jest opowiadanie "Szmaragd radży" i kwestia zamiany spodni. Sytuacje, w których zostają postawieni, poprzez swoją nietypowość, zmuszą ich do wyjścia ze swojej strefy komfortu. Niektórzy będą się musieć wykazać nie lada odwagą i rozumem. Większość kończy się dobrze, choć nie wszystkie. Dużo miejsca autorka poświęciła kwestii miłości i małżeństwa. Nie przestaje mnie zadziwiać, jak szybko w tamtych czasach podejmowano decyzje o wspólnym życiu. 
Opowiadania są utrzymane w lekkim stylu i szybko się je czyta. Intrygi nie są wybitnie rozbudowane, ze względu na krótką formę. Mimo to książkę czyta się bardzo przyjemnie. Najbardziej podobało mi się ostatnie opowiadanie, czyli "Łabędzi śpiew". Na kilkunastu stronach autorka zawarła tragiczną historię miłości i zemsty.
"Tajemnica lorda Listerdale'a" to nie jest Agatha Christie w swej najlepszej formie, ale nie można jej odmówić pomysłowości i klasy. Opowiadania są nieco staroświeckie, ale właśnie dzięki temu urocze - jeśli można je tak nazwać. Dla fanów autorki to pozycja obowiązkowa. Myślę, że innym też może się spodobać, byle tylko nie nastawiać się na skomplikowane intrygi z mnóstwem rozbudowanych wątków. Niemniej jednak polecam serdecznie!

wtorek, 28 września 2021

"To, co sieje zło, powinno być usunięte" - "Rendez-vous ze śmiercią" A. Christie

 

Powieści Agathy Christie to klasyka gatunku. W jej dorobku znajdują się zarówno pozycje lepsze jak i gorsze, chociaż to zawsze zależy od tego co kto lubi. Ten tytuł uważam za jeden z ciekawszych w dorobku autorki.
Stara pani Boynton nie należy do czułych matek i gromadkę swoich dzieci, czy może raczej podwładnych, trzyma żelazną ręką. Gdy pewnego dnia, podczas wycieczki do Petry bohaterka ginie, niewiele osób okazuje współczucie. Na prośbę pułkownika Carbury’ego Herkules Poirot podejmuje się rozwiązać zagadkę jej śmierci przed upływem 24 godzin.
Postać Herkulesa Poirot mimo swojej zabawnej postury i zachowania jest niezwykle inteligentna, doskonale obyta z ludzkimi zachowaniami i pewna siebie. I tym razem sprawa, którą prowadził nie mogła zostać bez rozwiązania. Wybitny umysł najpierw przeprowadził spis zdarzeń, które i nam miały ułatwić zrozumienie zagadki, następne listę osób, które widziały się z poszkodowaną. Detektyw, jak więc widać, przekazywał nam sporo poszlak, dzięki, którym i my mogliśmy dojść do rozwiązania. Prawdziwe rozwiązanie poznaliśmy jednak trochę później, kiedy to w iście teatralny sposób zostało ono przedstawione wszystkim zebranym. Takie zwieńczenie powieści zawsze daje najwięcej radości, bo nawet, jeśli znajdzie się winnego, co mi się niestety nie udało, to można poznać małe poszlaki, które pomogły to rozgryźć przenikliwemu detektywowi.
Ale czas wrócić może do samego początku powieści. Przez prawie połowę kryminału możemy wraz z postaciami poznawać rodzinę Boyntonów. Analiza ich osobowości, a szczególnie seniorki, jest tak doskonale prowadzona, że aż mnie od tej rodziny odrzucało. Dokładnie zostało nam pokazane, jak też macocha większości grupy kierowała całą rodziną, jak bezwzględnie narzucała im swoje zdanie oraz jak na nich wpływała. Czułam jednoczesne współczucie i złość, że dorosłe osoby nie potrafią wyjść z władzy owej starszej, do tego schorowanej kobiety.
Jednak o dziwo podejrzanymi o zbrodnię nie okazali się jedynie dwaj synowie i dwie córki matrony, ale również inne postaci. Jedną z nich była młoda lekarka Sara King, która zakochała się w jednym z zależnych synów, motyw miała również żona starszego z Boyntonów, która nie mogła dłużej znieść stanu, w jakim się znajdowała. Dodatkowo można by podejrzewać również inne osoby, które brały udział w wycieczce z pozoru w ogóle nie powiązane ze sprawą. Wciąż nie mogę wyjść ze zdziwienia, kto też okazał się winny owej zbrodni.
Klimat powieści oraz jej przebieg odrobinę przypominał mi wspomniany nawet w powieści kryminał autorki "Morderstwo w Orient Expresie". Jeśli jednak, drogi czytelniku, czytałeś ową książkę i liczyłeś na podobne zakończenie to grubo się pomyliłeś. Rozwiązanie sprawy wypada zdecydowanie inaczej. Otoczka zbrodni jednak jest podobna, wszyscy kryją wszystkich, gdyż sądzę, że to ktoś im bliski dokonał zbrodni.
Jestem niezwykle zadowolona z lektury kolejnego kryminału pani Agaty Christie. Moim zdaniem mogę go zaliczyć do lektury jednego z lepszych. Bardzo lubię sprawy zawiłe, z pozoru jasne, z łatwymi do określenia winnymi i z wielkim zaskoczeniem na koniec. Do tego sprawa ma miejsce w zamkniętej przestrzeni, nikt z zewnątrz nie ma prawa do niej wkroczyć. Tak więc sprawca musi kryć się w obozie, ale kto nim jest? Serdecznie polecam!

poniedziałek, 27 września 2021

"Zazdrość to najważniejszy czynnik miłości" - "Zło czai się wsżędzie" A. Christie

 

"Zło czai się wszędzie" to kolejna powieść Agaty Christie, której bohaterem jest słynny Herkules Poirot. Powieść powstała w 1941 roku i znana jest także pod tytułem "Zło, które żyje pod słońcem".
Detektyw Herkules Poirot jest na wakacjach w Hotelu Roger na Wyspie Przemytników. Niestety, nie jest mu dane zbyt długo odpoczywać, ponieważ dochodzi do morderstwa przez uduszenie pięknej aktorki Arleny Stuart, a Poirot będzie rozwiązywał zagadkę jej śmierci. Na Wyspę mogą dostać się jedynie goście hotelowi, nikt z zewnątrz, więc to wśród nich Poirot musi szukać mordercy. 
W tym tytule dostajemy miks dobrze znanych schematów. Mogłoby się wydawać, że skoro autorka sięgnęła po rzeczy, które już były, to książka zwyczajnie będzie nudna. Nic bardziej mylnego. Pomimo tego, że parę aspektów już wcześniej się przewinęło przez książki pani Christie (jak choćby motyw przerwanego urlopu - "Śmierć na Nilu"), pisarka zgrabnie ulepiła z tego całkiem sensowną i intrygującą całość. Zakończenie dosyć długiego i skomplikowanego dochodzenia nie jest do końca oczywiste, choć wydawałoby się inaczej. To właśnie lubię w książkach Christie. Bo nigdy nic nie jest takie, jak się wydaje...
Po paru lekturach, w których główny prym wiódł Herkules Poirot, pan detektyw z lekka mnie denerwował swoją osobą, szczególnie w trakcie swoich śledztw. W tej powieści również nie było inaczej. Kiedy ja powolutku łączyłam fakty, podejrzewając wszystkich po kolei, okazało się, że pan Poirot już sprawę rozwiązał. Ja wiem, że jest to człowiek nad wyraz inteligentny, jednak ta jego tajemniczość oraz pewne niedopowiedzenia cały czas mnie denerwowały. Na szczęście ten mankament poniekąd naprawili hotelowi goście. Każdy z nich miał swoją własną, małą historię i praktycznie można było przez całą, niewielką długość lektury podejrzewać o zbrodnię praktycznie każdego. Jest to kolejna cecha charakterystyczna powieści pani Christie, które nigdy mi się nie znudzą.
"Zło czai się wszędzie" to kolejna powieść Królowej Kryminału, która potrafi zrelaksować czytelnika niemalże w każdym miejscu o każdej porze. Choć sama postać detektywa Poirota potrafi w niektórych momentach denerwować, sama zbrodnia zdaje się być na tyle intrygująca, że książkę praktycznie się pochłania. Lekturę naturalnie polecam każdemu, bo to naprawdę przyjemna historia, choć nie jest jakoś specjalnie długa.

niedziela, 26 września 2021

"Podróże kończą się spotkaniami zakochanych"- "Zagadka Błękitnego Ekspresu" A. Christie

 


"Zagadka Błękitnego Ekspresu" to kolejny tom przygód Herculesa Poirot, wydany w roku 1928. Jest to pierwotna wersja opowiadania "Ekspres do Plymouth", które pojawiło się w zbiorze "Wczesne sprawy Poirota". Powieść została również zekranizowana jako jeden z odcinków serialu "Poirot" z Davidem Suchetem w tytułowej roli.
Rufus Van Aldin, amerykański milioner, na pierwszym miejscu stawia dobro swojej córki Ruth. Dziewczyna nie ma szczęścia w miłości, o czym świadczy zarówno ryzykowny romans, jak i nie do końca udane małżeństwo. Poza niebezpiecznymi mężczyznami kobieta ma jeszcze jedną słabość- miłość do pięknych klejnotów. Aby sprawić trochę przyjemności ukochanej córce i skłonić ją do podjęcia decyzji o rozwodzie, Van Aldin podarował Ruth wyjątkowy rubin, okrzyknięty Sercem Płomienia. Kobiecie nie było dane długo cieszyć się pięknym klejnotem, gdyż ginie ona w niewyjaśnionych okolicznościach, a razem z nią drogocenna błyskotka. Milioner do rozwiązania zagadki śmierci Ruth zatrudnia Herculesa Poirota. Czy detektywowi uda się rozwikłać podszytą namiętnościami zagadkę?
Nie muszę chyba nikogo już przekonywać, że uwielbiam kryminały z Herculesem Poirot w roli głównej. Sławny detektyw kolejny raz mierzy się ze zbrodnią popełnioną w pociągu, a książka stylem nieco przypomina kultowe "Morderstwo w Orient Expressie". Tym razem kryminalna intryga ma rozbudowane tło psychologiczne i żeby zrozumieć pobudki mordercy, należy skupić się na ludzkich namiętnościach i słabostkach. Hercules Poirot musi poznać najmroczniejsze sekrety głównych bohaterów, a miłostki zmarłej Ruth powinny mu w tym pomóc. Motywem zbrodni jest kradzież drogocennego klejnotu i co do tego nie można mieć wątpliwości. Czytało się przyjemnie, chociaż ta historia należy raczej do tych przewidywalnych. Kochanek vs. niewierny mąż, dwóch głównych podejrzanych, dwa różne motywy i jeden wspólny cel- chęć wzbogacenia się. Motyw przewodni nie do końca mnie przekonał, w moim odczuciu było to pójściem na łatwiznę. Poirot pierze brudy wszystkich bohaterów i wychodzi to mu wyśmienicie, co należy podkreślić. Kryminalnie książka trzyma niezły poziom, pojawił się ten charakterystyczny dreszczyk emocji, za który uwielbiam książki Agathy Christie.
Charakterystyka postaci pod względem osobowościowym była równie wysublimowana, jak i zróżnicowana, zdarzyło się również parę charakterologicznych niespodzianek. Każdy miał coś na sumieniu i w pewnym momencie sama już nie byłam pewna, kto bardziej pasowałby do roli mordercy. Trochę irytowało mnie bazowanie na klasowych stereotypach. Autorka wykazała się dobrą znajomością ludzkiej natury, szczególnie w relacjach damsko- męskich, w książce dosłownie wrzało od emocji. Bohaterzy uwikłani zostali w sieć skomplikowanych zależności i to one ciekawiły mnie najbardziej. Z niecierpliwością czekałam na komentarze Poirota, który jak zawsze mile mnie zaskoczył swoimi niekonwencjonalnymi działaniami. 
Na tle pozostałych książek z Herculesem Poirot w roli głównej, ten tytuł jest przeciętny. Agatha Christie potrafi wykreować niesamowitą atmosferę i to największy plus tej pozycji, fabuła jako całość pozostawia wiele do życzenia.
Z przyjemnością śledziłam poczynania Herculesa Poirota, który jak zawsze sprostał moim wymaganiom. Z pewnością nie jest to najlepszy kryminał w dorobku Agathy Christie, ale mimo wszystko ma swój urok. Książka z pewnością spodoba się fanom kryminalnej klasyki, którzy docenią kunszt autorki. Polecam serdecznie!

sobota, 25 września 2021

"Człowiek czuje, że musi coś zrobić dla podtrzymania się na duchu" - "Tajemnica Sittaford" A. Christie

 

"Tajemnica Sittaford" stanowi oddzielną pozycję w dorobku autorki. Brak tutaj wielkich detektywów, a śledztwo prowadzone jest przez parę osób. To jest Emilia Trefusis (młoda, piękna dama, której narzeczonego oskarżono o dokonanie morderstwa) wraz z dziennikarzem Charlesem Enderby oraz inspektor Narracot.
Akcja dzieje się w maleńkiej wiosce Sittaford w Anglii, która podczas ogromnej śnieżycy zostaje odcięta od reszty świata. Podczas seansu spirytystycznego przy wirującym stoliku gość z zaświatów uprzedza, że kapitan Trevelyan zostaje zamordowany. Wkrótce znajdują jego ciało. Inspektor Narracot, który przybywa, by wyjaśnić sprawę, staje przed nie lada zagadką.
To moja kolejna styczność z twórczością pani Christie i wypadła ona lepiej niż się spodziewałam. Po raz kolejny Królowa zrobiła na mnie ogromne wrażenie mieszając dwie interesujące mnie dziedziny, jaką poza sprawami kryminalnymi są zjawiska nadprzyrodzone. Książkę z każdą kolejną stroną czytałam z zapartym tchem, a zakończenie bardzo mnie zaskoczyło, gdyż początkowo wcale nie brałam pod uwagę osoby, która finalnie okazała się mordercą. 
Jako podstawową zaletę tej książki należy wymienić sposób prowadzenia akcji, która wyszła wyjątkowo zgrabnie. Jak się raz usiądzie i zacznie czytać to ciężko przerwać. Niby nie ma tu jakiegoś specjalnego dreszczyku czy napięcia od którego nawet włosy na rękach stają dęba. Ale jednak czuje się tą atmosferę tajemnicy ze względu na zawiłość w poszlakach i relacjach międzyludzkich.
Kolejną zaletą jest niewątpliwie sceneria oraz ogólna atmosfera. Zimowa, zaśnieżona okolica, utrudniony dojazd. Krajobraz do tej powieści został stworzony bezbłędnie, nowe lokatorki dużej rezydencji, skrywające tajemnicę, która nurtuje wielu mieszkańców. Zbiegły więzień, morderstwo przepowiedziane przez ducha oraz inne niejasne, tylko z pozoru niepowiązane ze sobą wątki, tworzące bardzo ciekawą fabułę.
Podsumowując, w tej książce Agata Christie po raz kolejny igra z czytelnikiem. Podaje prawdę taką, jaką chce. Widząc wszystko w ten sposób nie mamy szans odgadnąć, kto jest mordercą. Sprawca jest najmniej podejrzany, a wkrótce po poznaniu prawdy zadajemy sobie pytanie - jak mogliśmy na to nie wpaść? Polecam wszystkim miłośnikom zagadek kryminalnych!

piątek, 24 września 2021

"Kwestia nie jest rozstrzygnięta, dopóki nie jest rozstrzygnięta sprawiedliwie" - "Pani McGinty nie żyje" A. Christie

 

Jako że ostatnio chwytam wszystkie książki tej autorki, to i tej powieści oprzeć się nie mogłam. Tytuł był dość intrygujący, toteż nie zwlekając zabrałam się do lektury. 
Herkules Poirot dostaje zgłoszenie od śledczego Spencera, policjanta z niewielkiej mieściny Broadhinny. Otóż kilka miesięcy przedtem zostaje znalezione ciało pani McGinty, sprawa byłą prosta, zabił małomówny, powszechnie uważany za dziwaka James Bentley. Zginęło trzydzieści funtów, zbyt rozgarnięty nie był, wiec schował za domem. Niestety, Spencera gryzie ta sprawa. Nie wierzy, że to jest takie proste. I tu wkracza genialny Poirot, rozwiązuje zawiłości, zagadki i knowania sąsiadów oraz rodziny. A jest co rozwiązywać, bo im więcej dowodów odkrywa, tym więcej pytań się rodzi.
Od samego początku w tej książce moją uwagę przykuła mistrzowsko wręcz zbudowana intryga na tle sielskiego krajobrazu angielskiej wsi. Spokój zmącony zbrodnią i ludzki strach przed obnażeniem występku. Taki klimat odnajdziemy na kartach tej powieści. Jak zwykle, autorka skupia całą uwagę czytelnika na wątku kryminalnym, bez żadnych zbędnych dygresji prowadzących donikąd. Umysł czytelnika pracuje nad rozwiązaniem kryminalnej zagadki wraz z Herkulesem Poirot. Każda z kolejno pojawiających się postaci może być mordercą. A Christie podrzuca mylne tropy bezbłędnie. Finał zaskakujący i jednocześnie satysfakcjonujący pod każdym względem.
Dodatkowo należy zwrócić uwagę, że autorka poprowadziła narrację w taki sposób, że znajdujemy się bardzo blisko Poirot. Śledztwo okraszone jest jego przemyśleniami a przede wszystkim ekscentryczną osobowością, wręcz pedantyczną, kochającą ład i porządek. Jest to widoczne tym mocniej, gdyż pisarka umieściła swojego bohatera w pensjoniecie prowadzonym przez dość roztrzepaną panią domu, Maureen Summerhayes. Poirot zmaga się więc z ogólnym nieładem, przeciągami i fatalną kuchnią. Ale robi to z godnością wielkiego detektywa.
Książka jest świetnie napisana. Niby wszystkie kryminały pani Christie są takie, ale ta wciąga wyjątkowo. Większość książki leci na łeb na szyję, a genialny detektyw odkrywa wszystkie asy w ostatniej, fantastycznej akcji. Dynamiczna, pełna ciekawych bohaterów powieść. Gorąco polecam zarówno fanom tej autorki, jak i osobom, które nie miały jeszcze przyjemności zapoznać się z jej twórczością. 

czwartek, 23 września 2021

"Niemożliwe nie może się zdarzyć, wobec tego pozornie niemożliwe musi być możliwe" - "Morderstwo w Orient Expressie" A. Christie

 

"Morderstwo w Orient Expressie" to jedna z najbardziej rozpoznawalnych książek Agaty Christie, która została czterokrotnie zekranizowana. Powróciłam do tej książki po latach, ostatni raz zapoznawałam się z nią przy okazji przygotowań do prezentacji maturalnej. Dlatego teraz tym przyjemniej było mi na nowo się zanurzyć w tej klasyce.
Główną osią fabuły jest morderstwo w tytułowym "Orient Expressie" - pociągu, którym Herkules Poirot, po rozwiązaniu zagadki kryminalnej w Azji, wraca do Europy. Detektyw przypadkowo natrafia na tajemniczą sprawę zasztyletowanego pasażera pociągu. Podejrzenia padają na dwanaście osób, w tym konduktora, które w momencie przestępstwa były jedynymi ludźmi w wagonie. Wszyscy stają się potencjalnymi podejrzanymi, a Herkules Poirot dostaje trudne zadanie odnalezienia wśród nich sprawcy. Wydaje się to tym bardziej skomplikowane, gdyż pociąg grzęźnie w zaspie śnieżnej, a każda z osób, wśród których kryje się zabójca, ma inną narodowość, a także pozycję społeczną. Utrzymuje przy tym, że nie znała ofiary.
Na uznanie zasługuje tutaj przede wszystkim różnorodność, a także dokładność z jaką autorka opisała każdego z bohaterów. Podczas lektury mamy do czynienia z przedstawicielami wielu narodowości, każdy pasażer prezentuje zupełnie inną osobowość i skrywa wiele swoich tajemnic. Agata Christie nie poszła na łatwiznę, tworząc wyjątkową grupę indywidualistów, w których pochodzenie jesteśmy w stanie uwierzyć. Z bohaterami da się sympatyzować, a dokładnie wyszczególnione, konkretne zeznania, które prezentuje Hercules Poirot, pozwalają poznać ich z tej bardziej ukrytej strony. Jest to bardzo kreatywny sposób na przedstawienie postaci, z którymi spotykamy się na łamach książki - nakreślenie ich historii, a także potencjalnych motywów.
Nie zapominajmy także o Herculesie Poirot, którego nie da się pomylić z nikim innym - dojrzały, doświadczony mężczyzna o dość ekscentrycznym stylu bycia, pedantycznej naturze i pokaźnym, charakterystycznym wąsie. Ujął mnie on spokojem, chłodną kalkulacją, jak również elegancją, którą zachowywał podczas prowadzenia śledztwa. Nie rzucał się od razu na głęboką wodę, stronił od wysnuwania pochopnych wniosków, chcąc mieć do nich całkowitą pewność. Rozważając każdy pojedynczy aspekt przestępstwa, stworzył logiczny, precyzyjny przebieg wydarzeń. Dodatkowo nie przytłacza on czytelnika swoją inteligencją czy nieomylnością. Zdarzają mu się chwile zawahania i niepewności, co nadaje "soczystości" jego postaci. 
Bez większego problemu wcieliłam się w role bliskiego obserwatora, który czytając o przebiegu sprawy, z łatwością cofał się w czasie i wizualizował sobie kolejne sekundy morderstwa. Podobnie jak Poirot, miałam do czynienia jedynie z zeznaniami pasażerów i obsługi  pociągu, więc z tym większą przyjemnością śledziłam kolejne rozważania detektywa i jego znajomych. To prawdopodobnie jedna z nielicznych książek tego gatunku, gdzie osobiście do samego końca nie miałam wytypowanego potencjalnego mordercy (dlaczego jednocześnie żaden pasażer mi nie pasował i był idealnym kandydatem do profilu, dowiedziałam się dopiero w ostatnim rozdziale).
Zważywszy, że uwielbiam podobne klimaty, musiałam sięgnąć po książkę. Choć najbardziej lubię kryminały, gdzie bohater musi się naprawdę wysilić, aby odnaleźć sprawcę lub sprawców jakiejś zbrodni, często ciągnie mnie do historii, w których już sama sceneria stanowi przeszkodę tak dla bohaterów, jak i dla samego autora. Nie sztuka wykreować w końcu fabułę, w której dosłownie każdy na świecie może być podejrzanym, a postacie mogą bez przeszkód poruszać się po najróżniejszych miejscach, szukając poszlak. Sztuka polega na zawężeniu kręgu podejrzanych przy jednoczesnym, inteligentnym ich przedstawieniu. Agata Christie dała mi wszystko, o czym myślałam, wybierając powieść – zaczynając od unieruchomionego pośród zasp pociągu, po frapującą intrygę z sięgającym zamierzchłych czasów motywem.
Muszę przyznać, że poznając kolejne etapy historii, obstawiałam zupełnie inne zakończenie. Nie spodziewałam się zakończenia sprawy, jakie zaoferowała Agata Christie. Z pewnością jest ono zaskakujące, a także oryginalne. Mogę się założyć, że nawet zaprawieni miłośnicy kryminałów, którzy w trakcie powieści obstawią swoje typy, będą zaskoczeni finałem. Zaplanowana na ostatni guzik, składająca się w spójną całość sprawa, trzyma w napięciu do ostatniego słowa wyjaśnienia. Genialna fabuła zachęca do brnięcia dalej, a kalkulacje detektywa Poirot skłaniają do wysilenia szarych komórek. Większość czytelników będzie z pewnością pod wrażeniem przenikliwości bohatera. Ja ze swojej strony mogę spokojnie polecić ów książkę każdemu, kto choć trochę interesuje się zagadkami kryminalnymi.

środa, 22 września 2021

"Uczciwość często przysparza wiele bólu i zmartwień" - "Pięć małych świnek" A. Christie

 

"Pięć małych świnek" Agaty Christie można śmiało nazwać kryminałem retrospekcyjnym, jako że intryga dotyczy wydarzeń sprzed lat, a jedynym materiałem dowodowym są wspomnienia bohaterów.
Młoda dziewczyna trafia do Herculesa Poirot z nietypową prośbą. Otóż chciałaby, żeby detektyw wyjaśnił morderstwo, do którego doszło 16 lat wcześniej. Ofiarą był ojciec dziewczyny, znany malarz, Amyas Crale, a jego morderczynią… jej matka. Osądzona za otrucie męża, bo ten chciał odejść do innej kobiety, trafiła do więzienia, gdzie zmarła krótko potem. Jednak zdążyła przed śmiercią napisać do córki list, w którym zapewnia że jest niewinna. Młoda Carla nie chce zacząć nowego życia u boku narzeczonego dopóki nie wyjaśni zagadki raz na zawsze.
Kryminał podzielony jest na trzy części, gdzie z pierwszej dowiadujemy się o szczegółach procesu i o osobie Karoliny Crale, druga część to opowieści "świnek" o wydarzeniach w domu Cralów, w trzeciej zaś części głos ma sam Poirot i jego nieśmiertelny geniusz. Czyta się to wszystko bardzo przyjemnie, rekreacyjnie można by powiedzieć, zaś typowanie zbrodniarza razem z Poirotem jest jak zwykle świetną gimnastyką dla umysłu. Nie ma tu szalonych pościgów, zapitych komisarzy, żadne Skandynawskie wiatry tutaj nie wieją, trup jest tylko jeden i w dodatku otruty, więc krwawej jatki też nie ma, ale przeciętny miłośnik kryminałów powinien i tak docenić staromodnego, ale zawsze trwającego w swym geniuszu Poirota.
Autorka przez dłuższy czas daje nam wolną rękę, pozwala snuć własne wnioski na podstawie zeznań prawników, osób zainteresowanych tą sprawą i w końcu przypuszczalnych sprawców. Czyje wywody popierać? Na kogo skierować podejrzenia? A może nadal wierzyć w winę skazanej? To wszystko zależy od nas.
Na uwagę zasługuje też samy detektyw - bystry, pewny siebie człowiek, który zna swoją wartość, co sprawia, że przemawia przez niego, zazwyczaj dobrze skrywana, arogancja. W zależności od typu osób, jakie napotyka na swojej drodze, potrafi wywrzeć takie wrażenie, jakie przyniesie mu najwięcej korzyści.
Jeśli chodzi o moje podejrzenia, były one bardzo różne. Początkowo podejrzewałam dosłownie wszystkich, jednak w miarę lektury zaczęłam wyciągać pewne wnioski i powoli docierałam do prawdy, która okazała się zbieżna z moimi pierwotnymi przypuszczeniami. Jak widać, mój zmysł dedukcji jeszcze nie osłabł, a wręcz przy lekturach takiej ilości kryminałów wyrobił się.
Co prawda czytanie po kilka razy o tych samych wydarzeniach mogłoby się wydawać nużące. Jednak to jest celowy zabieg, mający na celu pokazać nam różne perspektywy i poprzez to umożliwić czytelnikowi samodzielne dojście do prawdy. 
Im bliżej było rozwiązania, z tym większym zapałem czytałam kolejne strony. I z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że znów się nie zawiodłam. Christie nie bez powodu nazywana jest Królową Kryminałów. Książkę jak najbardziej polecam, a sama z pewnością będę kontynuować lekturę kolejnych dzieł autorki.

"Dochowanie wierności swoim marzeniom wymaga ogromnej siły" - "Pamiętnik" N. Sparks

  O Nicholasie Sparksie słyszał już chyba każdy, jeżeli nie to jestem w szoku. Otóż jest to amerykański pisarz światowych bestsellerów z któ...