„Tajemnica lorda Listerdale’a” to zbiorek dwunastu opowiadań, których wspólnym mianownikiem jest albo sekret z przeszłości albo zagadkowe zdarzenie, przypadek czy zbieg okoliczności, który zakłóca spokój bohaterów, wytrąca z rutyny i każe podejmować niecodzienne działania. Dla mnie, beznadziejnie zakochanej w twórczości Agaty Christie, był to balsam na moją czytelniczą duszę.
Zbiór otwiera tytułowe opowiadanie, będące historią niezwykle atrakcyjnego pod względem cenowym wynajmu pięknego domu. Potem będziemy mogli trochę zabawić się w szpiegów i dublerów, jest i miejsce na szaleństwo za wygraną na loterii czy nietypowy koszyk z wiśniami. Jest też zabawna historia o niejakim Jamesie Bondzie i jego udziale w odzyskaniu skradzionego klejnotu Radży.
Niektóre z opowiadań były nieco słabsze, inne podobały mi się bardziej. Przygody, które spotykają naszych zwykłych obywateli są dość nieprawdopodobne. Najlepszym przykładem jest opowiadanie "Szmaragd radży" i kwestia zamiany spodni. Sytuacje, w których zostają postawieni, poprzez swoją nietypowość, zmuszą ich do wyjścia ze swojej strefy komfortu. Niektórzy będą się musieć wykazać nie lada odwagą i rozumem. Większość kończy się dobrze, choć nie wszystkie. Dużo miejsca autorka poświęciła kwestii miłości i małżeństwa. Nie przestaje mnie zadziwiać, jak szybko w tamtych czasach podejmowano decyzje o wspólnym życiu.
Opowiadania są utrzymane w lekkim stylu i szybko się je czyta. Intrygi nie są wybitnie rozbudowane, ze względu na krótką formę. Mimo to książkę czyta się bardzo przyjemnie. Najbardziej podobało mi się ostatnie opowiadanie, czyli "Łabędzi śpiew". Na kilkunastu stronach autorka zawarła tragiczną historię miłości i zemsty.
"Tajemnica lorda Listerdale'a" to nie jest Agatha Christie w swej najlepszej formie, ale nie można jej odmówić pomysłowości i klasy. Opowiadania są nieco staroświeckie, ale właśnie dzięki temu urocze - jeśli można je tak nazwać. Dla fanów autorki to pozycja obowiązkowa. Myślę, że innym też może się spodobać, byle tylko nie nastawiać się na skomplikowane intrygi z mnóstwem rozbudowanych wątków. Niemniej jednak polecam serdecznie!
Zbiór otwiera tytułowe opowiadanie, będące historią niezwykle atrakcyjnego pod względem cenowym wynajmu pięknego domu. Potem będziemy mogli trochę zabawić się w szpiegów i dublerów, jest i miejsce na szaleństwo za wygraną na loterii czy nietypowy koszyk z wiśniami. Jest też zabawna historia o niejakim Jamesie Bondzie i jego udziale w odzyskaniu skradzionego klejnotu Radży.
Niektóre z opowiadań były nieco słabsze, inne podobały mi się bardziej. Przygody, które spotykają naszych zwykłych obywateli są dość nieprawdopodobne. Najlepszym przykładem jest opowiadanie "Szmaragd radży" i kwestia zamiany spodni. Sytuacje, w których zostają postawieni, poprzez swoją nietypowość, zmuszą ich do wyjścia ze swojej strefy komfortu. Niektórzy będą się musieć wykazać nie lada odwagą i rozumem. Większość kończy się dobrze, choć nie wszystkie. Dużo miejsca autorka poświęciła kwestii miłości i małżeństwa. Nie przestaje mnie zadziwiać, jak szybko w tamtych czasach podejmowano decyzje o wspólnym życiu.
Opowiadania są utrzymane w lekkim stylu i szybko się je czyta. Intrygi nie są wybitnie rozbudowane, ze względu na krótką formę. Mimo to książkę czyta się bardzo przyjemnie. Najbardziej podobało mi się ostatnie opowiadanie, czyli "Łabędzi śpiew". Na kilkunastu stronach autorka zawarła tragiczną historię miłości i zemsty.
"Tajemnica lorda Listerdale'a" to nie jest Agatha Christie w swej najlepszej formie, ale nie można jej odmówić pomysłowości i klasy. Opowiadania są nieco staroświeckie, ale właśnie dzięki temu urocze - jeśli można je tak nazwać. Dla fanów autorki to pozycja obowiązkowa. Myślę, że innym też może się spodobać, byle tylko nie nastawiać się na skomplikowane intrygi z mnóstwem rozbudowanych wątków. Niemniej jednak polecam serdecznie!

Tego kryminału akurat nie miałem jeszcze okazji przeczytać, ale po tej recenzji muszę powiedzieć, iż jestem bardzo zachęcony do tego, aby tę zaległość nadrobić. Po recenzji wnoszę, że nie jest to ani długa lektura, ani też specjalnie skomplikowana, ani też nie zawiera w swoich zbiorach opowieści o znanych nam detektywach. Nie oznacza to jednak, aby to było znacznie gorsze dzieło. Poza tym, bądźmy szczerzy: to jest Agatha Christie, nawet słabiej napisany przez nią kryminał jest dobry i nie ma to tamto, jak mawiają podobno Warszawiaki, a zwłaszcza jeden z serialu "ŚWIĘTA WOJNA" xD Co prawda brakować tutaj może jakiś znanych nam detektywów, ale mimo wszystko należy pamiętać o tym, że nie tylko ich spotykają ciekawe przygody. Bardzo możliwe, że Christie chciała, abyśmy nieco odpoczęli od doskonale nam znanych osób i spróbowały poznać kogoś nowego. To ciekawy pomysł i pomaga nam się stęsknić za naszymi ulubieńcami, a stęsknieni na pewno chętniej powrócimy do nich i ich niesamowitych przygód :)
OdpowiedzUsuń