Wracasz do domu. Niby wszystko jest jak zawsze, mama krząta się po kuchni, a pies jak zwykle wybiega na przywitanie. Przez ten sam hol wchodzisz do środka, mijasz te same drzwi. Wszystko jest niby normalnie, jednak, to, co widujesz, na co dzień, nagle staje się obce. Parę szczegółów się nie zgadza, na tyle, że nie można tego uznać za chwilowe zapomnienie. Przecież w ciągu zaledwie kilku godzin, Twoje rodzeństwo nie może nagle przestać istnieć, ukochana osoba kompletnie o Tobie zapomnieć, czy Twój adres zamieszkania zmienić się nagle na Dom Dziecka. A może… No tak! W końcu u Kosika wszystko jest możliwe!
W „Świecie zero” superpaczka kilkakrotnie przeszła przez Pierścień, przechodząc pomiędzy różnymi światami alternatywnymi, coraz bardziej oddalając się od tego właściwego. Aż wreszcie wylądowali w świecie, który dosyć dużo zmienia w sytuacji Niki. Tutaj jej rodzice żyją, dziewczyna nie jest już zmuszona do ukrywania się, nie mieszka także w domu dziecka. Szczególnie to pierwsze zaważa na jej decyzji. Nika decyduje się zostać, chociaż i ten świat ma wiele wad. Kazała Felixowi i Netowi skakać dalej bez siebie. Jak potoczą się ich losy? Czy Nika naprawdę zostanie w tym świecie, a do chłopców dołączy jej alterbliźniaczka? Jedno jest pewne, przygód doświadczymy w normalnej dla Kosika ilości, czyli co niemiara.
O ile podczas lektury poprzedniej części miałam pewne obawy, czy panu Kosikowi nie zaczęły się przypadkiem kończyć pomysły, tutaj nawet nie śmiałabym zasugerować czegoś takiego. W końcu motyw Pierścienia Wunrung został wykorzystany, a ja nie bardzo wierzyłam w ideę światów alternatywnych. Jednakże, postanowiłam dać autorowi jeszcze jedną szansę. I jak dobrze, ze to zrobiłam! Inaczej, nie mogłabym znów przeżywać z bohaterami ich przygód, czy zwyczajnie oderwać się od mojego prywatnego świata zero. A to wszystko w bardzo wyrafinowany sposób, to znaczy zwiedzając coraz bardziej nieznajome nam miejsca. Przyznaję, w żadnym nie chciałabym zostać na dłużej, jednakże moja ukryta zła natura całkowicie pozwoliła zatracić mi się w nieszczęściach bohaterów, smakowicie doprawionych trafnymi uwagami Neta.
Jeśli chodzi o bohaterów, w poprzednich częściach nie mogłam przyzwyczaić się, że bohaterowie stali się starsi. Wrażenie to spotęgował jeszcze fakt, że tytułowi Felix, Net i Nika po prostu nie zachowywali się dojrzalej. Jak dla mnie, wciąż byli tymi samymi trzynastolatkami, jakich poznaliśmy na początku serii. To wrażenie trwało i trwało, poprzez wszystkie tomy. Dopiero w najnowszym zaczęłam tę różnicę dostrzegać. Sytuacja, w której Net się zwyczajnie upija oraz moment, w którym zaczynają padać słowa trochę mocniejsze niż „motyla noga”, automatycznie stał się nowym rozdziałem w moim odczuwaniu głównych bohaterów. Wreszcie zaczęłam dostrzegać, ze tych lat mają już oni nieco więcej. Jak dla mnie, to duży plus, w końcu to, że sławny zespół pozostawał taki sam na przestrzeni lat, stawało się już trochę nierealne i po prostu dziwne.
Podsumowując, byłam zachwycona wyobraźnią autora i ogólnie jego pomysłowością. Dodatkowo, dzięki niebanalnej historii, tylko subtelnie zaznaczonemu wątkowi miłosnemu i ciepłemu, zaraźliwemu humorowi mogę spokojnie uznać tą książkę za jedną z najlepszych młodzieżówek, która spodoba się także nieco starszym czytelnikom. Po prostu książka ponadczasowa. Polecam serdecznie!
.jpg)




