czwartek, 30 września 2021

„Najprostsze rozwiązanie jest zazwyczaj najbliższe prawdy" - "Tajemnicza historia w Styles" A. Christie

 

„Tajemnicza historia w Styles" to pierwsza powieść detektywistyczna Agaty Christie, wydana w 1920r. Zagadkowy tytuł, zagadkowa okładka. Klasyka kryminału, który każdy fan tajemnic podobno powinien przeczytać. Przeczytałam więc i ja.
Akcja dzieje się pod koniec pierwszej wojny światowej, na urokliwej angielskiej wsi. Kapitan Arthur Hastings, weteran wojenny, odpoczywa w posiadłości swojego przyjaciela, Johna Cavendisha. Tam właśnie dochodzi do morderstwa - zostaje otruta machocha Johna. Podejrzenia natychmiast padają na jej świeżo upieczonego, znacznie młodszego małżonka, nie cieszącego się sympatią domowników. Herkules Poirot, uchodźca z Belgii, oficer tajnej policji, zostaje poproszony o pomoc w rozwiązaniu zagadki zbrodni.
Mamy przed sobą klasyczny kryminał osadzony na angielskiej prowincji, gdzie każdy jest podejrzany, a na odpowiedzi musimy poczekać do ostatnich stron książki. Zatem co mi się w nim najbardziej podobało?
Przede wszystkim główny bohater. Choć tak naprawdę jest nim narrator – Hastings, to chyba nikt nie wątpi, że fabuła nie kręci się wokół niepozornego Belga - Herkulesa Poirot. Ekscentryczny, zakochany w sobie, przenikliwy, osadzający wiarę w rozumie, pozostawiając jednocześnie miejsce dla instynktu, to postać równie nieprzewidywalna jak zbrodnie, które próbuje rozwikłać. Herkules Poirot to gwiazda tej niepozornej książki i jeden z najbardziej rozpoznawalnych detektywów w historii literatury. Moim zdanie, w pełni zasłużenie.
Kolejna rzecz to klimat powieści. Czujemy, że czas płynie tu wolniej, a otaczająca roślinność zagłusza nas swoją żywotną sielanką. Relaksujemy się tym otoczeniem tak bardzo, że popełniona zbrodnia tym mocniej nas drażni. Wżera się w stan ukojenia i jedyne czego pragniemy, to by ktoś to w końcu załatwił, a my, znów spokojni, wrócimy do letnich przechadzek i drzemek. Tak powinno się nadawać tło powieści.
No i najważniejsze – zbrodnia. Już od zapoznania się bohaterami wyczuwamy w każdym nikczemne możliwości. Nie dlatego, że takie przejawia zachowaniem, ale dlatego, że Christie idealnie buduje napięcie między czytelnikiem, a postaciami. Uwypukla nawet najmniejszą ekscentryczność i rozdaje motywy, jak cukierki w czasie Halloween. Nikomu nie ufamy, przez co łatwo wpadamy w pułapkę podejrzewania wszystkich, zamiast skupić się na faktach. A te są nieubłagane, więc gdy nadchodzi rozwiązanie, możemy uczciwie przyznać, że nie ma w nim próby naciągnięcia odbiorcy na efektowne, ale nielogiczne zaskoczenie.
Jedynie to, że kilka kluczowych dowodów wydaje się być przed czytelnikiem lekko ukrytych, może niektórym psuć zabawę w wyścig ze słynnym detektywem. Christie stawia tu raczej na trzymanie nas w napięciu niż równą rywalizację. Mimo wszystko i tak parę łamigłówek po drodze rozwiązać zdążymy.
Podsumowując, kryminały Agaty Christie to mistrzostwo gatunku i zawsze będą mi się podobały. Tutaj do końca nie wiemy, "kto zabił" a poszlak jest tyle ile głównych bohaterów. Polecam serdecznie!

środa, 29 września 2021

"Więcej wysiłku wymaga udawanie, że się wie, niż dowiedzenie się" - "Tajemnica lorda Listerdale'a" A. Christie

 

„Tajemnica lorda Listerdale’a” to zbiorek dwunastu opowiadań, których wspólnym mianownikiem jest albo sekret z przeszłości albo zagadkowe zdarzenie, przypadek czy zbieg okoliczności, który zakłóca spokój bohaterów, wytrąca z rutyny i każe podejmować niecodzienne działania. Dla mnie, beznadziejnie zakochanej w twórczości Agaty Christie, był to balsam na moją czytelniczą duszę. 
Zbiór otwiera tytułowe opowiadanie, będące historią niezwykle atrakcyjnego pod względem cenowym wynajmu pięknego domu. Potem będziemy mogli trochę zabawić się w szpiegów i dublerów, jest i miejsce na szaleństwo za wygraną na loterii czy nietypowy koszyk z wiśniami. Jest też zabawna historia o niejakim Jamesie Bondzie i jego udziale w odzyskaniu skradzionego klejnotu Radży. 
Niektóre z opowiadań były nieco słabsze, inne podobały mi się bardziej. Przygody, które spotykają naszych zwykłych obywateli są dość nieprawdopodobne. Najlepszym przykładem jest opowiadanie "Szmaragd radży" i kwestia zamiany spodni. Sytuacje, w których zostają postawieni, poprzez swoją nietypowość, zmuszą ich do wyjścia ze swojej strefy komfortu. Niektórzy będą się musieć wykazać nie lada odwagą i rozumem. Większość kończy się dobrze, choć nie wszystkie. Dużo miejsca autorka poświęciła kwestii miłości i małżeństwa. Nie przestaje mnie zadziwiać, jak szybko w tamtych czasach podejmowano decyzje o wspólnym życiu. 
Opowiadania są utrzymane w lekkim stylu i szybko się je czyta. Intrygi nie są wybitnie rozbudowane, ze względu na krótką formę. Mimo to książkę czyta się bardzo przyjemnie. Najbardziej podobało mi się ostatnie opowiadanie, czyli "Łabędzi śpiew". Na kilkunastu stronach autorka zawarła tragiczną historię miłości i zemsty.
"Tajemnica lorda Listerdale'a" to nie jest Agatha Christie w swej najlepszej formie, ale nie można jej odmówić pomysłowości i klasy. Opowiadania są nieco staroświeckie, ale właśnie dzięki temu urocze - jeśli można je tak nazwać. Dla fanów autorki to pozycja obowiązkowa. Myślę, że innym też może się spodobać, byle tylko nie nastawiać się na skomplikowane intrygi z mnóstwem rozbudowanych wątków. Niemniej jednak polecam serdecznie!

wtorek, 28 września 2021

"To, co sieje zło, powinno być usunięte" - "Rendez-vous ze śmiercią" A. Christie

 

Powieści Agathy Christie to klasyka gatunku. W jej dorobku znajdują się zarówno pozycje lepsze jak i gorsze, chociaż to zawsze zależy od tego co kto lubi. Ten tytuł uważam za jeden z ciekawszych w dorobku autorki.
Stara pani Boynton nie należy do czułych matek i gromadkę swoich dzieci, czy może raczej podwładnych, trzyma żelazną ręką. Gdy pewnego dnia, podczas wycieczki do Petry bohaterka ginie, niewiele osób okazuje współczucie. Na prośbę pułkownika Carbury’ego Herkules Poirot podejmuje się rozwiązać zagadkę jej śmierci przed upływem 24 godzin.
Postać Herkulesa Poirot mimo swojej zabawnej postury i zachowania jest niezwykle inteligentna, doskonale obyta z ludzkimi zachowaniami i pewna siebie. I tym razem sprawa, którą prowadził nie mogła zostać bez rozwiązania. Wybitny umysł najpierw przeprowadził spis zdarzeń, które i nam miały ułatwić zrozumienie zagadki, następne listę osób, które widziały się z poszkodowaną. Detektyw, jak więc widać, przekazywał nam sporo poszlak, dzięki, którym i my mogliśmy dojść do rozwiązania. Prawdziwe rozwiązanie poznaliśmy jednak trochę później, kiedy to w iście teatralny sposób zostało ono przedstawione wszystkim zebranym. Takie zwieńczenie powieści zawsze daje najwięcej radości, bo nawet, jeśli znajdzie się winnego, co mi się niestety nie udało, to można poznać małe poszlaki, które pomogły to rozgryźć przenikliwemu detektywowi.
Ale czas wrócić może do samego początku powieści. Przez prawie połowę kryminału możemy wraz z postaciami poznawać rodzinę Boyntonów. Analiza ich osobowości, a szczególnie seniorki, jest tak doskonale prowadzona, że aż mnie od tej rodziny odrzucało. Dokładnie zostało nam pokazane, jak też macocha większości grupy kierowała całą rodziną, jak bezwzględnie narzucała im swoje zdanie oraz jak na nich wpływała. Czułam jednoczesne współczucie i złość, że dorosłe osoby nie potrafią wyjść z władzy owej starszej, do tego schorowanej kobiety.
Jednak o dziwo podejrzanymi o zbrodnię nie okazali się jedynie dwaj synowie i dwie córki matrony, ale również inne postaci. Jedną z nich była młoda lekarka Sara King, która zakochała się w jednym z zależnych synów, motyw miała również żona starszego z Boyntonów, która nie mogła dłużej znieść stanu, w jakim się znajdowała. Dodatkowo można by podejrzewać również inne osoby, które brały udział w wycieczce z pozoru w ogóle nie powiązane ze sprawą. Wciąż nie mogę wyjść ze zdziwienia, kto też okazał się winny owej zbrodni.
Klimat powieści oraz jej przebieg odrobinę przypominał mi wspomniany nawet w powieści kryminał autorki "Morderstwo w Orient Expresie". Jeśli jednak, drogi czytelniku, czytałeś ową książkę i liczyłeś na podobne zakończenie to grubo się pomyliłeś. Rozwiązanie sprawy wypada zdecydowanie inaczej. Otoczka zbrodni jednak jest podobna, wszyscy kryją wszystkich, gdyż sądzę, że to ktoś im bliski dokonał zbrodni.
Jestem niezwykle zadowolona z lektury kolejnego kryminału pani Agaty Christie. Moim zdaniem mogę go zaliczyć do lektury jednego z lepszych. Bardzo lubię sprawy zawiłe, z pozoru jasne, z łatwymi do określenia winnymi i z wielkim zaskoczeniem na koniec. Do tego sprawa ma miejsce w zamkniętej przestrzeni, nikt z zewnątrz nie ma prawa do niej wkroczyć. Tak więc sprawca musi kryć się w obozie, ale kto nim jest? Serdecznie polecam!

poniedziałek, 27 września 2021

"Zazdrość to najważniejszy czynnik miłości" - "Zło czai się wsżędzie" A. Christie

 

"Zło czai się wszędzie" to kolejna powieść Agaty Christie, której bohaterem jest słynny Herkules Poirot. Powieść powstała w 1941 roku i znana jest także pod tytułem "Zło, które żyje pod słońcem".
Detektyw Herkules Poirot jest na wakacjach w Hotelu Roger na Wyspie Przemytników. Niestety, nie jest mu dane zbyt długo odpoczywać, ponieważ dochodzi do morderstwa przez uduszenie pięknej aktorki Arleny Stuart, a Poirot będzie rozwiązywał zagadkę jej śmierci. Na Wyspę mogą dostać się jedynie goście hotelowi, nikt z zewnątrz, więc to wśród nich Poirot musi szukać mordercy. 
W tym tytule dostajemy miks dobrze znanych schematów. Mogłoby się wydawać, że skoro autorka sięgnęła po rzeczy, które już były, to książka zwyczajnie będzie nudna. Nic bardziej mylnego. Pomimo tego, że parę aspektów już wcześniej się przewinęło przez książki pani Christie (jak choćby motyw przerwanego urlopu - "Śmierć na Nilu"), pisarka zgrabnie ulepiła z tego całkiem sensowną i intrygującą całość. Zakończenie dosyć długiego i skomplikowanego dochodzenia nie jest do końca oczywiste, choć wydawałoby się inaczej. To właśnie lubię w książkach Christie. Bo nigdy nic nie jest takie, jak się wydaje...
Po paru lekturach, w których główny prym wiódł Herkules Poirot, pan detektyw z lekka mnie denerwował swoją osobą, szczególnie w trakcie swoich śledztw. W tej powieści również nie było inaczej. Kiedy ja powolutku łączyłam fakty, podejrzewając wszystkich po kolei, okazało się, że pan Poirot już sprawę rozwiązał. Ja wiem, że jest to człowiek nad wyraz inteligentny, jednak ta jego tajemniczość oraz pewne niedopowiedzenia cały czas mnie denerwowały. Na szczęście ten mankament poniekąd naprawili hotelowi goście. Każdy z nich miał swoją własną, małą historię i praktycznie można było przez całą, niewielką długość lektury podejrzewać o zbrodnię praktycznie każdego. Jest to kolejna cecha charakterystyczna powieści pani Christie, które nigdy mi się nie znudzą.
"Zło czai się wszędzie" to kolejna powieść Królowej Kryminału, która potrafi zrelaksować czytelnika niemalże w każdym miejscu o każdej porze. Choć sama postać detektywa Poirota potrafi w niektórych momentach denerwować, sama zbrodnia zdaje się być na tyle intrygująca, że książkę praktycznie się pochłania. Lekturę naturalnie polecam każdemu, bo to naprawdę przyjemna historia, choć nie jest jakoś specjalnie długa.

niedziela, 26 września 2021

"Podróże kończą się spotkaniami zakochanych"- "Zagadka Błękitnego Ekspresu" A. Christie

 


"Zagadka Błękitnego Ekspresu" to kolejny tom przygód Herculesa Poirot, wydany w roku 1928. Jest to pierwotna wersja opowiadania "Ekspres do Plymouth", które pojawiło się w zbiorze "Wczesne sprawy Poirota". Powieść została również zekranizowana jako jeden z odcinków serialu "Poirot" z Davidem Suchetem w tytułowej roli.
Rufus Van Aldin, amerykański milioner, na pierwszym miejscu stawia dobro swojej córki Ruth. Dziewczyna nie ma szczęścia w miłości, o czym świadczy zarówno ryzykowny romans, jak i nie do końca udane małżeństwo. Poza niebezpiecznymi mężczyznami kobieta ma jeszcze jedną słabość- miłość do pięknych klejnotów. Aby sprawić trochę przyjemności ukochanej córce i skłonić ją do podjęcia decyzji o rozwodzie, Van Aldin podarował Ruth wyjątkowy rubin, okrzyknięty Sercem Płomienia. Kobiecie nie było dane długo cieszyć się pięknym klejnotem, gdyż ginie ona w niewyjaśnionych okolicznościach, a razem z nią drogocenna błyskotka. Milioner do rozwiązania zagadki śmierci Ruth zatrudnia Herculesa Poirota. Czy detektywowi uda się rozwikłać podszytą namiętnościami zagadkę?
Nie muszę chyba nikogo już przekonywać, że uwielbiam kryminały z Herculesem Poirot w roli głównej. Sławny detektyw kolejny raz mierzy się ze zbrodnią popełnioną w pociągu, a książka stylem nieco przypomina kultowe "Morderstwo w Orient Expressie". Tym razem kryminalna intryga ma rozbudowane tło psychologiczne i żeby zrozumieć pobudki mordercy, należy skupić się na ludzkich namiętnościach i słabostkach. Hercules Poirot musi poznać najmroczniejsze sekrety głównych bohaterów, a miłostki zmarłej Ruth powinny mu w tym pomóc. Motywem zbrodni jest kradzież drogocennego klejnotu i co do tego nie można mieć wątpliwości. Czytało się przyjemnie, chociaż ta historia należy raczej do tych przewidywalnych. Kochanek vs. niewierny mąż, dwóch głównych podejrzanych, dwa różne motywy i jeden wspólny cel- chęć wzbogacenia się. Motyw przewodni nie do końca mnie przekonał, w moim odczuciu było to pójściem na łatwiznę. Poirot pierze brudy wszystkich bohaterów i wychodzi to mu wyśmienicie, co należy podkreślić. Kryminalnie książka trzyma niezły poziom, pojawił się ten charakterystyczny dreszczyk emocji, za który uwielbiam książki Agathy Christie.
Charakterystyka postaci pod względem osobowościowym była równie wysublimowana, jak i zróżnicowana, zdarzyło się również parę charakterologicznych niespodzianek. Każdy miał coś na sumieniu i w pewnym momencie sama już nie byłam pewna, kto bardziej pasowałby do roli mordercy. Trochę irytowało mnie bazowanie na klasowych stereotypach. Autorka wykazała się dobrą znajomością ludzkiej natury, szczególnie w relacjach damsko- męskich, w książce dosłownie wrzało od emocji. Bohaterzy uwikłani zostali w sieć skomplikowanych zależności i to one ciekawiły mnie najbardziej. Z niecierpliwością czekałam na komentarze Poirota, który jak zawsze mile mnie zaskoczył swoimi niekonwencjonalnymi działaniami. 
Na tle pozostałych książek z Herculesem Poirot w roli głównej, ten tytuł jest przeciętny. Agatha Christie potrafi wykreować niesamowitą atmosferę i to największy plus tej pozycji, fabuła jako całość pozostawia wiele do życzenia.
Z przyjemnością śledziłam poczynania Herculesa Poirota, który jak zawsze sprostał moim wymaganiom. Z pewnością nie jest to najlepszy kryminał w dorobku Agathy Christie, ale mimo wszystko ma swój urok. Książka z pewnością spodoba się fanom kryminalnej klasyki, którzy docenią kunszt autorki. Polecam serdecznie!

sobota, 25 września 2021

"Człowiek czuje, że musi coś zrobić dla podtrzymania się na duchu" - "Tajemnica Sittaford" A. Christie

 

"Tajemnica Sittaford" stanowi oddzielną pozycję w dorobku autorki. Brak tutaj wielkich detektywów, a śledztwo prowadzone jest przez parę osób. To jest Emilia Trefusis (młoda, piękna dama, której narzeczonego oskarżono o dokonanie morderstwa) wraz z dziennikarzem Charlesem Enderby oraz inspektor Narracot.
Akcja dzieje się w maleńkiej wiosce Sittaford w Anglii, która podczas ogromnej śnieżycy zostaje odcięta od reszty świata. Podczas seansu spirytystycznego przy wirującym stoliku gość z zaświatów uprzedza, że kapitan Trevelyan zostaje zamordowany. Wkrótce znajdują jego ciało. Inspektor Narracot, który przybywa, by wyjaśnić sprawę, staje przed nie lada zagadką.
To moja kolejna styczność z twórczością pani Christie i wypadła ona lepiej niż się spodziewałam. Po raz kolejny Królowa zrobiła na mnie ogromne wrażenie mieszając dwie interesujące mnie dziedziny, jaką poza sprawami kryminalnymi są zjawiska nadprzyrodzone. Książkę z każdą kolejną stroną czytałam z zapartym tchem, a zakończenie bardzo mnie zaskoczyło, gdyż początkowo wcale nie brałam pod uwagę osoby, która finalnie okazała się mordercą. 
Jako podstawową zaletę tej książki należy wymienić sposób prowadzenia akcji, która wyszła wyjątkowo zgrabnie. Jak się raz usiądzie i zacznie czytać to ciężko przerwać. Niby nie ma tu jakiegoś specjalnego dreszczyku czy napięcia od którego nawet włosy na rękach stają dęba. Ale jednak czuje się tą atmosferę tajemnicy ze względu na zawiłość w poszlakach i relacjach międzyludzkich.
Kolejną zaletą jest niewątpliwie sceneria oraz ogólna atmosfera. Zimowa, zaśnieżona okolica, utrudniony dojazd. Krajobraz do tej powieści został stworzony bezbłędnie, nowe lokatorki dużej rezydencji, skrywające tajemnicę, która nurtuje wielu mieszkańców. Zbiegły więzień, morderstwo przepowiedziane przez ducha oraz inne niejasne, tylko z pozoru niepowiązane ze sobą wątki, tworzące bardzo ciekawą fabułę.
Podsumowując, w tej książce Agata Christie po raz kolejny igra z czytelnikiem. Podaje prawdę taką, jaką chce. Widząc wszystko w ten sposób nie mamy szans odgadnąć, kto jest mordercą. Sprawca jest najmniej podejrzany, a wkrótce po poznaniu prawdy zadajemy sobie pytanie - jak mogliśmy na to nie wpaść? Polecam wszystkim miłośnikom zagadek kryminalnych!

piątek, 24 września 2021

"Kwestia nie jest rozstrzygnięta, dopóki nie jest rozstrzygnięta sprawiedliwie" - "Pani McGinty nie żyje" A. Christie

 

Jako że ostatnio chwytam wszystkie książki tej autorki, to i tej powieści oprzeć się nie mogłam. Tytuł był dość intrygujący, toteż nie zwlekając zabrałam się do lektury. 
Herkules Poirot dostaje zgłoszenie od śledczego Spencera, policjanta z niewielkiej mieściny Broadhinny. Otóż kilka miesięcy przedtem zostaje znalezione ciało pani McGinty, sprawa byłą prosta, zabił małomówny, powszechnie uważany za dziwaka James Bentley. Zginęło trzydzieści funtów, zbyt rozgarnięty nie był, wiec schował za domem. Niestety, Spencera gryzie ta sprawa. Nie wierzy, że to jest takie proste. I tu wkracza genialny Poirot, rozwiązuje zawiłości, zagadki i knowania sąsiadów oraz rodziny. A jest co rozwiązywać, bo im więcej dowodów odkrywa, tym więcej pytań się rodzi.
Od samego początku w tej książce moją uwagę przykuła mistrzowsko wręcz zbudowana intryga na tle sielskiego krajobrazu angielskiej wsi. Spokój zmącony zbrodnią i ludzki strach przed obnażeniem występku. Taki klimat odnajdziemy na kartach tej powieści. Jak zwykle, autorka skupia całą uwagę czytelnika na wątku kryminalnym, bez żadnych zbędnych dygresji prowadzących donikąd. Umysł czytelnika pracuje nad rozwiązaniem kryminalnej zagadki wraz z Herkulesem Poirot. Każda z kolejno pojawiających się postaci może być mordercą. A Christie podrzuca mylne tropy bezbłędnie. Finał zaskakujący i jednocześnie satysfakcjonujący pod każdym względem.
Dodatkowo należy zwrócić uwagę, że autorka poprowadziła narrację w taki sposób, że znajdujemy się bardzo blisko Poirot. Śledztwo okraszone jest jego przemyśleniami a przede wszystkim ekscentryczną osobowością, wręcz pedantyczną, kochającą ład i porządek. Jest to widoczne tym mocniej, gdyż pisarka umieściła swojego bohatera w pensjoniecie prowadzonym przez dość roztrzepaną panią domu, Maureen Summerhayes. Poirot zmaga się więc z ogólnym nieładem, przeciągami i fatalną kuchnią. Ale robi to z godnością wielkiego detektywa.
Książka jest świetnie napisana. Niby wszystkie kryminały pani Christie są takie, ale ta wciąga wyjątkowo. Większość książki leci na łeb na szyję, a genialny detektyw odkrywa wszystkie asy w ostatniej, fantastycznej akcji. Dynamiczna, pełna ciekawych bohaterów powieść. Gorąco polecam zarówno fanom tej autorki, jak i osobom, które nie miały jeszcze przyjemności zapoznać się z jej twórczością. 

czwartek, 23 września 2021

"Niemożliwe nie może się zdarzyć, wobec tego pozornie niemożliwe musi być możliwe" - "Morderstwo w Orient Expressie" A. Christie

 

"Morderstwo w Orient Expressie" to jedna z najbardziej rozpoznawalnych książek Agaty Christie, która została czterokrotnie zekranizowana. Powróciłam do tej książki po latach, ostatni raz zapoznawałam się z nią przy okazji przygotowań do prezentacji maturalnej. Dlatego teraz tym przyjemniej było mi na nowo się zanurzyć w tej klasyce.
Główną osią fabuły jest morderstwo w tytułowym "Orient Expressie" - pociągu, którym Herkules Poirot, po rozwiązaniu zagadki kryminalnej w Azji, wraca do Europy. Detektyw przypadkowo natrafia na tajemniczą sprawę zasztyletowanego pasażera pociągu. Podejrzenia padają na dwanaście osób, w tym konduktora, które w momencie przestępstwa były jedynymi ludźmi w wagonie. Wszyscy stają się potencjalnymi podejrzanymi, a Herkules Poirot dostaje trudne zadanie odnalezienia wśród nich sprawcy. Wydaje się to tym bardziej skomplikowane, gdyż pociąg grzęźnie w zaspie śnieżnej, a każda z osób, wśród których kryje się zabójca, ma inną narodowość, a także pozycję społeczną. Utrzymuje przy tym, że nie znała ofiary.
Na uznanie zasługuje tutaj przede wszystkim różnorodność, a także dokładność z jaką autorka opisała każdego z bohaterów. Podczas lektury mamy do czynienia z przedstawicielami wielu narodowości, każdy pasażer prezentuje zupełnie inną osobowość i skrywa wiele swoich tajemnic. Agata Christie nie poszła na łatwiznę, tworząc wyjątkową grupę indywidualistów, w których pochodzenie jesteśmy w stanie uwierzyć. Z bohaterami da się sympatyzować, a dokładnie wyszczególnione, konkretne zeznania, które prezentuje Hercules Poirot, pozwalają poznać ich z tej bardziej ukrytej strony. Jest to bardzo kreatywny sposób na przedstawienie postaci, z którymi spotykamy się na łamach książki - nakreślenie ich historii, a także potencjalnych motywów.
Nie zapominajmy także o Herculesie Poirot, którego nie da się pomylić z nikim innym - dojrzały, doświadczony mężczyzna o dość ekscentrycznym stylu bycia, pedantycznej naturze i pokaźnym, charakterystycznym wąsie. Ujął mnie on spokojem, chłodną kalkulacją, jak również elegancją, którą zachowywał podczas prowadzenia śledztwa. Nie rzucał się od razu na głęboką wodę, stronił od wysnuwania pochopnych wniosków, chcąc mieć do nich całkowitą pewność. Rozważając każdy pojedynczy aspekt przestępstwa, stworzył logiczny, precyzyjny przebieg wydarzeń. Dodatkowo nie przytłacza on czytelnika swoją inteligencją czy nieomylnością. Zdarzają mu się chwile zawahania i niepewności, co nadaje "soczystości" jego postaci. 
Bez większego problemu wcieliłam się w role bliskiego obserwatora, który czytając o przebiegu sprawy, z łatwością cofał się w czasie i wizualizował sobie kolejne sekundy morderstwa. Podobnie jak Poirot, miałam do czynienia jedynie z zeznaniami pasażerów i obsługi  pociągu, więc z tym większą przyjemnością śledziłam kolejne rozważania detektywa i jego znajomych. To prawdopodobnie jedna z nielicznych książek tego gatunku, gdzie osobiście do samego końca nie miałam wytypowanego potencjalnego mordercy (dlaczego jednocześnie żaden pasażer mi nie pasował i był idealnym kandydatem do profilu, dowiedziałam się dopiero w ostatnim rozdziale).
Zważywszy, że uwielbiam podobne klimaty, musiałam sięgnąć po książkę. Choć najbardziej lubię kryminały, gdzie bohater musi się naprawdę wysilić, aby odnaleźć sprawcę lub sprawców jakiejś zbrodni, często ciągnie mnie do historii, w których już sama sceneria stanowi przeszkodę tak dla bohaterów, jak i dla samego autora. Nie sztuka wykreować w końcu fabułę, w której dosłownie każdy na świecie może być podejrzanym, a postacie mogą bez przeszkód poruszać się po najróżniejszych miejscach, szukając poszlak. Sztuka polega na zawężeniu kręgu podejrzanych przy jednoczesnym, inteligentnym ich przedstawieniu. Agata Christie dała mi wszystko, o czym myślałam, wybierając powieść – zaczynając od unieruchomionego pośród zasp pociągu, po frapującą intrygę z sięgającym zamierzchłych czasów motywem.
Muszę przyznać, że poznając kolejne etapy historii, obstawiałam zupełnie inne zakończenie. Nie spodziewałam się zakończenia sprawy, jakie zaoferowała Agata Christie. Z pewnością jest ono zaskakujące, a także oryginalne. Mogę się założyć, że nawet zaprawieni miłośnicy kryminałów, którzy w trakcie powieści obstawią swoje typy, będą zaskoczeni finałem. Zaplanowana na ostatni guzik, składająca się w spójną całość sprawa, trzyma w napięciu do ostatniego słowa wyjaśnienia. Genialna fabuła zachęca do brnięcia dalej, a kalkulacje detektywa Poirot skłaniają do wysilenia szarych komórek. Większość czytelników będzie z pewnością pod wrażeniem przenikliwości bohatera. Ja ze swojej strony mogę spokojnie polecić ów książkę każdemu, kto choć trochę interesuje się zagadkami kryminalnymi.

środa, 22 września 2021

"Uczciwość często przysparza wiele bólu i zmartwień" - "Pięć małych świnek" A. Christie

 

"Pięć małych świnek" Agaty Christie można śmiało nazwać kryminałem retrospekcyjnym, jako że intryga dotyczy wydarzeń sprzed lat, a jedynym materiałem dowodowym są wspomnienia bohaterów.
Młoda dziewczyna trafia do Herculesa Poirot z nietypową prośbą. Otóż chciałaby, żeby detektyw wyjaśnił morderstwo, do którego doszło 16 lat wcześniej. Ofiarą był ojciec dziewczyny, znany malarz, Amyas Crale, a jego morderczynią… jej matka. Osądzona za otrucie męża, bo ten chciał odejść do innej kobiety, trafiła do więzienia, gdzie zmarła krótko potem. Jednak zdążyła przed śmiercią napisać do córki list, w którym zapewnia że jest niewinna. Młoda Carla nie chce zacząć nowego życia u boku narzeczonego dopóki nie wyjaśni zagadki raz na zawsze.
Kryminał podzielony jest na trzy części, gdzie z pierwszej dowiadujemy się o szczegółach procesu i o osobie Karoliny Crale, druga część to opowieści "świnek" o wydarzeniach w domu Cralów, w trzeciej zaś części głos ma sam Poirot i jego nieśmiertelny geniusz. Czyta się to wszystko bardzo przyjemnie, rekreacyjnie można by powiedzieć, zaś typowanie zbrodniarza razem z Poirotem jest jak zwykle świetną gimnastyką dla umysłu. Nie ma tu szalonych pościgów, zapitych komisarzy, żadne Skandynawskie wiatry tutaj nie wieją, trup jest tylko jeden i w dodatku otruty, więc krwawej jatki też nie ma, ale przeciętny miłośnik kryminałów powinien i tak docenić staromodnego, ale zawsze trwającego w swym geniuszu Poirota.
Autorka przez dłuższy czas daje nam wolną rękę, pozwala snuć własne wnioski na podstawie zeznań prawników, osób zainteresowanych tą sprawą i w końcu przypuszczalnych sprawców. Czyje wywody popierać? Na kogo skierować podejrzenia? A może nadal wierzyć w winę skazanej? To wszystko zależy od nas.
Na uwagę zasługuje też samy detektyw - bystry, pewny siebie człowiek, który zna swoją wartość, co sprawia, że przemawia przez niego, zazwyczaj dobrze skrywana, arogancja. W zależności od typu osób, jakie napotyka na swojej drodze, potrafi wywrzeć takie wrażenie, jakie przyniesie mu najwięcej korzyści.
Jeśli chodzi o moje podejrzenia, były one bardzo różne. Początkowo podejrzewałam dosłownie wszystkich, jednak w miarę lektury zaczęłam wyciągać pewne wnioski i powoli docierałam do prawdy, która okazała się zbieżna z moimi pierwotnymi przypuszczeniami. Jak widać, mój zmysł dedukcji jeszcze nie osłabł, a wręcz przy lekturach takiej ilości kryminałów wyrobił się.
Co prawda czytanie po kilka razy o tych samych wydarzeniach mogłoby się wydawać nużące. Jednak to jest celowy zabieg, mający na celu pokazać nam różne perspektywy i poprzez to umożliwić czytelnikowi samodzielne dojście do prawdy. 
Im bliżej było rozwiązania, z tym większym zapałem czytałam kolejne strony. I z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że znów się nie zawiodłam. Christie nie bez powodu nazywana jest Królową Kryminałów. Książkę jak najbardziej polecam, a sama z pewnością będę kontynuować lekturę kolejnych dzieł autorki.

wtorek, 21 września 2021

"Ludzie są nadzwyczajną mieszanką bohaterstwa i tchórzostwa" - "4.50 z Paddington" A. Christie

 

Misterna, z odpowiednią dozą tajemnicy kolejna powieść królowej kryminałów Agathy Christie. Autorka tworzy bardzo interesującą intrygę, w której od samego początku czytelnik opierać się musi na samych domysłach niż sprawdzonych faktach. W „4.50 z Paddington” zastosowano jeden z najczęstszych schematów w twórczości Agathy Christie. Jednakże nie obyło się bez paru innowacyjnych rozwiązań, które fabularnie pozwalają wyróżnić niniejszą powieść na tle innych. W przypadku zakończenia możemy mówić o iluzorycznym zaskoczeniu.
Nikt bowiem nie wierzy pewnej starszej pani, opowiadającej o morderstwie popełnionym w pociągu. Mimo zastrzeżeń do wiarygodności relacji – pani McGillicuddy widziała zdarzenie, podróżując innym pociągiem – śledztwo dla porządku zaczyna się … i szybko kończy. Zostaje ono wkrótce wznowione, a obiektem szczególnego zainteresowania staje się ekscentryczna rodzina Crackenthorpów. Panna Marple naprowadza stróżów prawa na tropy warte jej zdaniem sprawdzenia.
W większości powieści autorka stopniowo przyzwyczajała czytelników do biegu wydarzeń. Poznawaliśmy kolejne osoby wkrótce rozgrywającego się dramatu. Natomiast tragiczne zdarzenie niekiedy miało miejsce dopiero w połowie powieści. „ 4.50 z Paddington” już od pierwszych stron zrywa z tym schematem. Dosyć szybko, bo już w pierwszym rozdziale jesteśmy świadkami morderstwa. Warto wspomnieć, że morderczy czyn dokonany w pociągu jest małym nawiązaniem do innych powieści autorki z tzw. serii pociągowej (np. "Morderstwo w Orient Expressie"). Bynajmniej od pierwszych stron autorka nie idzie utartym schematem. Stopień uwagi oraz zainteresowania czytelnika zmienia się wraz z przebiegiem fabuły. Początkowo naszym zadaniem jest odkrycie miejsca ukrycia ciała. Dzięki osobie panny Marple szybko dochodzimy do tajemnicy domostwa Crackenthorpów. Interesującym jest, że większość odkryć odbywa się na podstawie domysłów oraz dedukcji niż rzeczywistych dowodów.
Po odnalezieniu ciała rzeczą wiadomą wydaje się wskazanie mordercy. Jednakże bardziej interesującą fabularnie kwestią jest ustalenie tożsamości ofiary. Wyraźnie widać, że Agatha Christie specjalnie przesunęła „ciężar” swej powieści właśnie w kierunku tej kwestii. Ten aspekt wyróżnia „4.50 z Paddington” od pozostałych powieści autorki. Odnośnie postaci to autorka tak jak zawsze zapoznaje nas ze wszystkimi osobami, które odgrywają kluczową rolę w powieści. Początkowo liczba członków rodziny Crackenthorpów oraz ich osobistych historii może być zbyt duża, lecz wraz z upływem kolejnych stron wszystko staje się bardziej klarowniejsze. Autorka wprowadza tylko kilka wątków głównych, których zadaniem jest naprowadzenie nas na właściwy trop. Być może pod względem akcji nic ciekawego się nie dzieje, lecz poziom niepewności oraz dociekania jest utrzymywany na stałym poziomie. Przez co czytelnik „zmuszony” jest do przewracania kolejnych stron, aby móc poznać kim była ofiara, co jest tym razem bardziej ważniejsze niż kto był sprawcą.
Odnośnie zbliżającego się zakończenia. Wprawdzie Agatha Christie wprowadza jeden zwrot akcji, który niszczy dotychczasowy punkt widzenia, lecz większość część książki napisana jest na jednostajnym poziomie. Dopiero, gdy zwiększa się liczba morderstw akcja momentalnie przyśpiesza. Agatha Christie bardzo długo każe czytelnikowi czekać na rozwiązanie. Zazwyczaj wcześniej ujawniała tożsamość mordercy, a ostatnie rozdziały poświęcane były motywom. W przypadku „4.50 z Paddington” zarówno motywy jak i tożsamość mordercy i pierwszej ofiary ujawnione zostają w ostatnim rozdziale.
Jak to ma miejsce w powieściach Agathy Christie, w których występuje panna Marple, decydującą rolę odgrywa na początku i na końcu powieści. Tak samo jest w przypadku tej książki. Przez jej większość część sędziwa staruszka wręcz nie występuje. Dopiero finale grande pokazuje ją w pełnej krasie. Sposób rozwiązania zagadki przez pannę Marple, zwłaszcza odegranie scenki ma wszelkie teatralne znamiona. 
Jeszcze przy okazji samego zakończenia poruszę trzy kwestie. Pierwsza - tożsamość mordercy może wywołać zaskoczenie w przypadku nowicjusza w świecie kryminałów, lecz dla stałego czytelnika jest raczej do przewidzenia. Sądziłam, że Agatha Christie uczyni mordercą inną osobę z „giełdy” podejrzanych co wywołałoby moim zdaniem lepszy efekt. Druga kwestia – tożsamość pierwszej ofiary jest dużym zawodem, po takiej aurze tajemniczości oczekiwałam czegoś bardziej spektakularnego. Owszem logicznie zostaje wszystko wytłumaczone, lecz można mieć wrażenie, że jest trochę oderwana od reszty książki. Trzecia kwestia – motyw, tutaj autorka poszła na łatwiznę, jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o...
Podsumowując - dobra powieść Agathy Christie z kilkoma ciekawymi rozwiązaniami. Interesujące przerzucenie stopnia zaciekawienia z tożsamości mordercy na tożsamość ofiary. Jednakowoż zakończenie mogło by być bardziej zaskakujące. Nie jest złe, lecz tożsamość ofiary pozostawia dużo do życzenia. Niemniej jednak, książkę polecam. Idealna na chłodne jesienne wieczory.

poniedziałek, 20 września 2021

"Nienawiść nie jest tak silna jak miłość" - "Nemezis" A. Christie


Czy można podjąć się rozwiązania sprawy, o której nie ma się zielonego pojęcia, a swoje przypuszczenia opierać jedynie na jednym liście i ogromnej nagrodzie pieniężnej za prowadzenie śledztwa? Otóż, panna Jane Marple udowadnia, że jest to jak najbardziej możliwe. Tym oto sposobem zabiera się za przedostatnią sprawę, jaką przyszło zapisać Agacie Christie o tej przesympatycznej detektyw-amator - sprawę sprzed lat!
Nemezis (grecka bogini przeznaczenia i sprawiedliwości) - tym oto słowem opisał Jason Rafiel pannę Marple przy okazji ich pierwszego i jedynego spotkania (w powieści "Karaibska tajemnica"). Od owej sprawy minęły lata, by po długiej sprawie dotarła do naszej drogiej staruszki informacja, że jej towarzysz ostatniej sprawy zmarł niedawno. Po tygodniu od tej informacji trafia do niej przedziwny list-wyzwanie, w którym zmarły prosi pannę Marple o odnalezienie prawdy na temat popełnionego przed laty morderstwa, za które ukarano niewinną osobę. Tym oto sposobem panna Marple decyduje się wybrać na wycieczkę, by tam wytropić prawdziwego mordercę. Nie wie nic na temat przestępstwa, nie potrafi określic go w czasie, a wskazówki opiera jedynie na swoich przypuszczeniach. Tymczasem zabójca postanawia zaatakować ponownie...
Historie związane z panną Marple nieustannie zaskakują mnie swoim klimatem. Czuć w nich tę sielską angielskich domów, a starsza pani jest wyjątkową postacią, bez której nie mogłoby się obyć.
Książka pochłania wyobraźnię już od pierwszych stron. Ukryta zbrodnia powolutku z całkowitej niewiadomej staje się coraz bardziej namacalna. Po prostu wciąga, jest jak puzzle, które po pewnym czasie układania przybierają jakiś określony kształt.
Nie zdziwię chyba nikogo stwierdzeniem, iż zagadka jest niebywale interesująca. Sama intryga i otoczka tajemnicy, która od samego początku tworzy stary, dobry klimat angielskich kryminałów, udowadniają, iż Agata Christie była jak wino - im więcej pisała, tym była lepsza. Wszystko jest tutaj idealnie dopasowane i ma swój sens.
O stylu i języku Christie nie ma co się zbytnio rozpisywać, ponieważ nie zmienił się on jakoś znacząco na przestrzeni lat. Jak zawsze jest lekki i płynny, dzięki czemu książkę czyta się błyskawicznie.
Gorąco polecam! "Nemezis" jest wyjątkową powieścią i wcale nie jest konieczna znajomość "Karaibskiej tajemnicy", by wczuć się w tą nawiązującą do niej historię.

niedziela, 19 września 2021

"Plotka jest jedynym głosem szybszym od dźwięku" - "Karaibska tajemnica" A. Christie

 

Agata Christie, czyli niekwestionowana mistrzyni kryminału, znowu w akcji. Każdą z jej książek chwytam bez zastanowienia i zazwyczaj wychodzę na tym bardzo dobrze, tak było i tym razem. Choć mam drobne zastrzeżenia, jest to jedna z najlepszych historii tej autorki ze wszystkich, z którymi miałam przyjemność obcować.
Akcja dzieje się w kurorcie na Karaibach, w którym panna Marple spędza wakacje zalecone przez lekarza i wykupione przez jej bratanka Raymonda. Żałuje jednak, że nic się tam nie dzieje, pogoda wciąż ta sama, żadnych plotek i, co najważniejsze chyba, żadnych morderstw czy tajemniczych zgonów. Do czasu. Ginie jeden z gości hotelu, a śmierć zostaje upozorowana na przedawkowanie leków, przez co sprawa zostaje szybko wyjaśniona. Jednak panna Marple i jej szósty zmysł nie śpią i nie spoczną, dopóki sprawa nie zostanie rozwiązana, a szybko się okazuje, że jest zaplątana dużo bardziej, niż ktokolwiek się tego spodziewał.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, jak ciężko jest napisać coś o kryminale w taki sposób, by nie zdradzić niczego, co mogłoby czytelnikowi popsuć dobrą zabawę i radość z lektury. Na szczęście, choćbym nawet i streściła całą książkę od pierwszej do ostatniej strony, zakończenie na pewno będzie dla Was zaskakujące. Jedyną wadą jest nuda, która trzyma czytelnika mniej więcej w połowie książki. Są fragmenty, przez które miałam chęć odłożyć książkę i wrócić do niej później... na szczęście te momenty szybko się skończyły i za chwilę ponownie ruszała machina intryg, zawiłości i relacji międzyludzkich.
Książka ta pokazuje, jak istotną rolę w życiu ludzi gra plotka. Ktoś coś powie, powtórzy, potem jeszcze raz, potem komuś innemu i już mamy całkiem niezły bałagan z tym, co kto komu zdradził i kto od kogo coś usłyszał. Postać, która morduje w tej książce, bardzo sprytnie to wykorzystuje. Gorąco polecam wszystkim fanom tej autorki, ale także osobom, które nie miały jeszcze przyjemności poznania jej dzieł, jest to książka idealna na rozpoczęcie fantastycznej przygody. 

sobota, 18 września 2021

"Szczerość zawsze budzi strach" - "Zatrute pióro" A. Christie

 

„Zatrute pióro” Agaty Christie to stylowy, brytyjski kryminał. Mamy tu prowincjonalną miejscowość Lymstock i nadzwyczaj barwne grono mieszkańców - dziwaków, plotkarzy i nudziarzy, dla których odcisk na stopie żony pastora to wiadomość ubarwiająca szarą, spokojną rzeczywistość. I jak to w kryminałach Christie bywa, w tej zamkniętej społeczności sennego miasteczka trafia się czarny charakter.
Jerry Burton po paskudnym wypadku dostaje zalecenie od lekarza, aby odpocząć na świeżym, wiejskim powietrzu. Dlatego wraz z siostrą Joanną przybywa do Lymestock. Jak się okaże, miejsce to nie należy jednak do spokojnych mieścin. Tajemnica osoba zadręcza mieszkańców anonimowymi listami. Kiedy policja się poddaje, do pomocy wkracza Jane Marple, która jest specjalistką od ludzkich charakterów.
Czytając książkę trochę się zdziwiłam, gdyż byłam przekonana, że jest ona z cyklu przygód Jane Marple, tymczasem tu jej nie było! Pojawiła się na końcu i jej rola naprawdę była niewielka. Oczywiście pomaga w schwytaniu sprawcy, ale brakuje tutaj jej plotek, herbatki i całej tej atmosfery, którą wokół siebie stwarzała.
O tym, że anonimy od zawsze przysparzają wielu problemy wie każdy z nas. "Zatrute pióro" opowiada właśnie o tym zagadnieniu, skupia się tu na ludzkich charakterach, przekonaniach i słabościach. Jest to świetny kryminał połączony z psychologią postaci.
Nie można również zapomnieć o występującym tu pobocznie wątku miłosnym pomiędzy głównym bohaterem a panną Megan. Moim zdaniem został on przedstawiony i rozwinięty w bardzo ładny i ciekawy sposób, nienachalnie i tak delikatnie, że gdyby nie pewne sceny, to praktycznie wcale by się go nie zauważyło.
Książka nie ma nawet dwustu stron, ale czytając ją miałam wrażenie, że wszystko co najważniejsze zostało tu napisane. Trzeba przyznać, że sprawcy anonimów udało się bardzo dobrze zakamuflować. Po czytaniu tak dobrych książek nie umiem odpowiedzieć na pytanie, którego detektywa bardziej lubię. Poirot jest jest dokładnym geniuszem, który analizuje wszelkie poszlaki i niezgodności. Panna Marple jest detektywem amatorem, która często pomaga oficerom. Każde z nich wprowadza inną atmosferę.
Ten kryminał polecam każdemu. Czyta się go szybko i przyjemnie. Jest to także krótka i zajmująca zagadka do przeczytania w jedno popołudnie. Kto przeczyta, na pewno nie będzie żałował.

piątek, 17 września 2021

"Po śmierci zawsze wyrastają problemy" - "Niemy świadek" A. Christie

 


Proza Agathy Christie jest gwarancją świetnej umysłowej rozrywki, której zdecydowanie nie mam zamiaru sobie odmawiać. Ostatnio dość często sięgam po kolejną książkę jej autorstwa i chociaż oczywistym jest, że jedne historie porywają mnie bardziej, inne mniej, to jeszcze nie zdarzyło się, żebym czytając któryś z tytułów nie odczuwała zwyczajnej przyjemności ze spotkania z pisarką. Ta lekkość pióra w połączeniu z kryminalnymi intrygami ma w sobie tyle niezaprzeczalnego uroku, że z uśmiechem myślę o kolejnych książkach czekających na mnie w domowej biblioteczce. Tym razem padło na "Niemego świadka"
W miasteczku Market Basing nikogo nie zdziwiła śmierć stosunkowo wiekowej już panny Emilii Arundell. Kobieta od kilku lat miała pewne kłopoty zdrowotne i oczywistym wydawało się, że to one były wszystkiemu winne. Znacznie więcej emocji niż odejście z tego świata, budzi ostatnia wola zmarłej, która cały swój (większy niż się spodziewano) majątek przekazała damie do towarzystwa. Jak to w małej społeczności bywa, pojawia się wiele plotek i domysłów, ale najbardziej pokrzywdzeni w tym wszystkim wydają się być członkowie rodziny Emilii, tak niesprawiedliwie (w ich mniemaniu) potraktowani przez kobietę.
O śmierci panny Arundell dowiadujemy się już z pierwszego zdania „Niemego świadka”, ale jej rola w powieści nie ograniczy się do bycia (a może niebycia?) ofiarą. Cofamy się bowiem do wcześniejszych wydarzeń, które pozwolą nam poznać szanowaną w mieście właścicielkę Littlegreen House bliżej, a także przyjrzeć się członkom jej rodziny i służbie. Panna Emilia to kobieta stanowcza i nie dająca się omamić słodkim słówkom. Twardą ręką rozporządza swoim majątkiem, zdając sobie sprawę, że wizyta najbliższych jest powodowana przede wszystkim chęcią przekonania jej do finansowego wsparcia. Ręce, w mniej lub bardziej bezpośredni sposób, wyciąga po pieniądze każdy z gości, ale na nic zdają się starania. W czasie wizyty dochodzi do nieszczęśliwego wypadku – panna Arundell spada ze schodów – nie jest to jednak (jak pewnie mogliście pomyśleć) moment jej śmierci. Kobieta umiera nieco później, w pozornie jasnych okolicznościach, ale gdy sprawie zacznie się przyglądać Herkules Poirot nic nie będzie tak oczywiste, jak początkowo się wydawało.
Agatha Christie stworzyła bohaterów wyrazistych i jednocześnie takich, którym z różnych powodów można z powodzeniem przypisać chęć uśmiercenia panny Arundell. Teresa teoretycznie nie może narzekać na brak pieniędzy, ale wystawne życie kosztuje sporo. Poza tym mężczyzna z którym się zaręczyła zdecydowanie nie jest zamożny, a jego wymarzona lekarska kariera sporo kosztuje. Karol, brat Teresy, to mężczyzna czarujący, ale z rodzaju tych, którzy w istocie dbają jedynie o swój własny interes i nie wahają się przed łamaniem prawa w celu osiągnięcia celu – może więc nie miałby też oporów przed dokonaniem zabójstwa? Bella jest dobrą żoną i matką, ale pozostaje pod pantoflem swojego męża dra Taniosa. Ten wydaje się sympatyczny i ujmujący, ale wszyscy wiemy, że w takich sprawach jak morderstwo bycie uroczym to żadne alibi. Dama do towarzystwa, która zgarnęła cały majątek (doskonały motyw, prawda?) - Minnie Lawson - była oddana swojej chlebodawczyni, ale pewne okoliczności wskazują na to, że ma nie do końca czyste sumienie. Nie można zapominać o służącej i kucharce – podejrzany jest każdy, kto miał choćby cień okazji do pozbycia się pani domu. Przy tym wszystkim nie jest wcale pewne czy zabójstwo w ogóle miało miejsce – w końcu lekarz stwierdził, że w śmierci panny Arundell nie było nic podejrzanego. Cóż, Herkules Poirot jest innego zdania.
Pewnie zastanawiacie gdzie w tym wszystkim miejsce dla niemego świadka, który jak łatwo się domyślić, spoglądając na okładkę, jest psem. Bob, bo tak wabi się terier panny Emilii, będzie się przez całą powieść przewijał wielokrotnie, ale przyznam, że spodziewałam się iż jego rola będzie miała nieco inny charakter. Sugerował to tytuł i pod tym względem spotkało mnie małe rozczarowanie. Tę drobną niedoskonałość jestem jednak w stanie wybaczyć, bo inne elementy zdecydowanie to rekompensują.
Wąsaty Belg jak zawsze metodycznie podszedł do śledztwa, chociaż co ciekawe tym razem był w jego trakcie nie tylko znanym detektywem. Odpowiednie podejście do podejrzanych i kierowanie rozmowy na właściwie tory niemal wystarczą by odkryć prawdę na temat wydarzeń w Littlegreen House. Trzeba będzie do tego dorzucić trochę czasu i genialny umysł Herkulesa Poirota, a otrzymamy mieszankę gwarantującą sukces. Obserwowanie jak wszystko zmierza do końca, to czysta przyjemność, ale i szansa na sprawdzenie się w roli detektywa. W międzyczasie pojawiają się swoiste monologi Belga pozwalające przyjrzeć się jeszcze raz zebranym do tej pory faktom, więc nie ma obawy, że o jakiejś ważnej okoliczności zapomnimy. Christie daje czytelnikowi wiele okazji, by sam wpadł na rozwiązanie, ale jednocześnie nie odmawia sobie podsuwania mu niezliczonej ilości możliwości. W pewnym momencie każdy wydawał mi się winny i każdy z rozważanych przeze mnie scenariuszy był całkowicie logiczny i pasował do całości. Ostatecznie jeden z nich znalazł potwierdzenie w zakończeniu, ale jedynie częściowo, co nie pozwala mi na stwierdzenie, że wszystko przewidziałam. Powiedziałabym raczej, że wybrałam odpowiednie elementy układanki, ale poukładałam je w nieodpowiedni sposób.
„Niemy świadek” teoretycznie nie zaskakuje oryginalnością okoliczności związanych ze śmiercią panny Arundell, a jednak cała ta sprawa jest tak zajmująca, że trudno mi się było od książki oderwać. Coraz lepiej poznaję też Poirota i coraz bardziej go lubię. Trudno go uznać za najlepszego kompana, o czym przekonać może się wielokrotnie Hastings, gdy chociażby próbuje wyciągnąć z niego jakieś informacje, ale towarzyszenie tej dwójce w czasie śledztwa to doskonała rozrywka i wyzwanie dla szarych komórek. Akcja nie gna tu na łeb, na szyję, a metody wąsatego detektywa nie są może jakoś specjalnie efektowne, ale to zupełnie nie przeszkadza w podziwianiu jak kolejna sprawa zostaje rozwiązania. Polecam serdecznie!
Na koniec jeszcze chciałabym tą recenzję zadedykować mojemu serdecznemu przyjacielowi Hubertowi, dzięki któremu na nowo wciągnęłam się zarówno w czytelniczą pasję, jak i w fascynację twórczością Królowej Kryminałów.


czwartek, 16 września 2021

"Sztuka pisania pozwala wejrzeć w ludzką naturę" - "Trzynaście zagadek" A. Christie

 

Trzynaście ciekawych oraz interesujących historii, które bardziej stanowią umysłową rozrywkę niż typowe opowiadania. Konwencja „Trzynastu zagadek” opiera się na strukturze gry, której głównym graczem ma być czytelnik. Agatha Christie w swoisty sposób zachęca czytelnika do udziału w tej „grze”, dosłownie stawia go przed wyzwaniem polegającym na zmierzeniu się z jej zagadkami. Same historie oprócz swej oczywistej zagadkowej natury, stanowią pasjonującą rozrywkę, która „rozgrzeje” umysł nie jednego czytelnika.
Trzynaście zagadek kryminalnych zadawanych sobie przez zgromadzone towarzystwo. Wszystkie te opowiadania łączy fakt, że trafne rozwiązania niezmiennie znajduje panna Marple. Taki oto opis można znaleźć na okładce książki. Cóż, nie do końca jest on prawdziwy. Tak naprawdę dwanaście historii jest opowiadana przez zgromadzone towarzystwo. Ostatnia trzynasta historia dzieje się w czasie rzeczywistym i strukturalnie przypomina inne powieści, w których występuje panna Marple. Może to był zabieg zamierzony. Jak wiadomo liczba trzynaście kojarzona jest z nieszczęściem, pechem, śmiercią. Dlatego też ostatnia trzynasta opowieść powinna być nie co inna od pozostałych dwunastu. Tamte dotyczyły przeszłych wydarzeń, natomiast ta teraźniejszych, ale to tylko taka moja teoria.
Odnośnie samych zagadek, należy je traktować w typowy rozrywkowy sposób. Agatha Christie w widoczny sposób zachęca czytelnika do udziału w jej grze, która polega na zmierzeniu się z jej historiami. Skoro dla samych bohaterów udział w towarzystwie jest ciekawą rozrywką, to czemuż nie miałoby być dla samego czytelnika. Motywem przewodnim prawie wszystkich zagadek jest morderstwo. Celem uczestników, ale również czytelnika jest rozgryzienie zagadki oraz wskazanie winnego. Po opowiedzianej historii wszyscy uczestnicy wyjawiają swoje przypuszczenie. Jedynie w przypadku historii opowiadanych przez pannę Marple, uczestnicy nie zadają pytań, ponieważ prowadzi ona je od początku do samego końca wraz z rozwiązaniem.
Oprócz motywu zbrodni, jedyną cechą łączącą wszystkie opowieści jest panna Marple. Tylko ona podaje prawidłowe rozwiązania. Mimo, że jej postać z wyglądu jest starą, poczciwą damą to cechuje się ostrym i przenikliwym intelektem. W przypadku samego poziomu zagadek to jest on zróżnicowany. W większości są to historie, które ciężko rozgryźć. Tylko w przypadku kilku można domyślić się prawdziwego rozwiązania. Jeszcze jedną znamienną rzeczą jest, że autorka starała się nie powielać motywów zbrodni w kolejnych opowieściach. W związku z tym w „Trzynastu zagadkach” mamy całą plejadę interesujących pomysłów, w niektórych przypadkach bardzo nadzwyczajnych. Z jedną strony pokazują one jak bardzo bogatą wyobraźnię miała Agatha Christie.
Podsumowując, bardzo ciekawy zbiór interesujących opowieści. Należy traktować je jako typową rozrywkę, która dostarczy gimnastyki dla umysłu czytelnika. Poziom zróżnicowany, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Parafrazując nazwę pewnego serialu „Trzynaście zagadek” mogłoby nosić tytuł „Kryminalne zagadki Agathy Christie”. W każdym razie serdecznie polecam!

środa, 15 września 2021

"Nie poprawiajcie tego, co dobre" - "Uśpione morderstwo" A. Christie

 

Agatha Christie z wyprzedzeniem myślała o swojej śmierci - przede wszystkim o tym, aby przez przypadek jej nie zaskoczyła. Z dziesięcioletnim wyprzedzeniem napisała zakończenie kariery dla sympatycznego Belga oraz miłej starszej pani. "Uśpione morderstwo" zostało opublikowane 10 miesięcy po śmierci autorki. Książka została także dwukrotnie zekranizowana - w roku 1987 oraz 2006.
Świeżo upieczona mężatka Gwenda Reed przyjeżdża do Anglii z zamiarem znalezienia domu dla siebie i swojego męża, który wkrótce ma do niej dołączyć. Po pewnym czasie znajduje swój wymarzony dom, miejsce, w którym od pierwszej chwili czuje się jak w domu. Nie wszystko jednak jest takie piękne. Podczas prac remontowych przekonuje się, że podświadomie przywraca pewne części domu do ich pierwotnego stanu, zna go tak dobrze, że wydaje się to aż dziwne. Momentem kulminacyjnym okazują się słowa zasłyszane w teatrze, które nagle przywołuję makabryczną wizję. Czyżby postradała zmysły bądź padła ofiarą parapsychicznych mocy? I tu z pomocą przychodzi panna Marple - przypuszcza, że Gwenda przez pewien czas mieszkała w tym domu i była świadkiem nieujawnionego morderstwa. Młode małżeństwo zamierza dokopać się prawdy o tymże zdarzeniu i wspólnie z panną Marple coraz bardziej zagłębiają się coraz dalej w przeszłość. Czy przyniesie im to pożytek? Czy tajemnica sprzed lat nadal jest groźna?
Książka ma w sobie coś takiego, przez co wciągnęłam się w akcję praktycznie od pierwszych stron, jeszcze zanim wyszła na jaw sprawa kryminalna. Gwenda nie była głupia i choć okoliczności początkowo nieco ją przerosły, to szybko się pozbierała. Podobało mi się też to, że jej mąż, Giles, nie wątpił w jej słowa, nie uważał za histeryczkę. Może to i nieco nieodpowiedzialne z jego strony tak ochoczo zabierać się do rozgrzebywania sprawy morderstwa, jednak kto nie byłby w takiej sytuacji choć trochę ciekawy? Trzeba przy tym przyznać, że nie brakowało im pomysłów w dochodzeniu do prawdy, a nawet jeśli napotykali przeszkodę, to zawsze mogli liczyć na pannę Marple.
Jeśli chodzi o podejrzanych, pojawiali się oni stopniowo, wraz z poszerzaniem się naszej wiedzy o wydarzeniach sprzed lat. Dawne romanse, przelotne miłostki, uczucie bez przyszłości - właśnie tego typu tematów możecie się spodziewać, choć stwierdzenie, że nie pojawi się nic ponad to byłoby sporym niedomówieniem.
"Uśpione morderstwo" naprawdę dobrze mi się czytało, jednak muszę przyznać, że zakończenie wydawało mi się nieco pośpieszone. Ale może to tylko takie moje wrażenie, ostatecznie wszystko zostało wytłumaczone. W każdym razie przeczytać nie zaszkodzi, zwłaszcza, że nie jest to zbyt długa powieść. Serdecznie polecam!

wtorek, 14 września 2021

"Trzeba wielkiej odwagi, by przeżyć jakoś życie" - "Kieszeń pełna żyta" A. Christie

 

"Kieszeń pełna żyta" to kolejna powieść kryminalna Agaty Christie z 1953 roku, w której pojawia się detektyw-amator, Jane Marple. To historia niezwykle interesująca, aczkolwiek raczej prosta w swoim wykonaniu. Angielska pisarka po raz dziesiętny udowadnia, że prawda tkwi w szczegółach i bywa naprawdę oczywista, lecz owiana stosem kłamstw często niedostrzegalna. 
Należy dodać, że wspomniana już panna Marple nie gra w tej ksiąźce pierwszych skrzypiec. Na główny plan jako prowadzący śledztwo wysuwa się inspektor Neel, który prowadzi śledztwo w imieniu policji.
Rex Fortescue podczas pracy w swoim biurze dostaje konwulsji i trafia do szpitala. Po niedługim czasie okazuje się, że mężczyzna umiera z powodu otrucia taksyną - substancją, która znajduje się w owocach cisu. Prowadzący sprawę inspektor Neele jedzie do domu ofiary, który, jak się dowiaduje, nazywany jest Domkiem pod Cisami. Okazuje się, że w rodzinie jest pełno nieporozumień i waśni, a niemal każdy z jej członków skorzysta na śmierci pana Fortescue. Wkrótce dochodzi do kolejnych niepokojących wydarzeń.
Oklepany i znany klimat powieści. Morderstwo, mnogość wrogów ofiary, konflikty rodzinne. Christie nie pozwala jednak na nudę i nabranie pewności przez czytelnika. Wkraczająca do akcji policji panna Marple po raz kolejny zachwyca swoim trzeźwym myśleniem i sposobami działania.
Autorka zastosowała w powieści znany już niektórym motyw wierszyka, który wzbudza przerażenie, niepokój, a także utrudnia rozwikłanie zagadki, również czytelnikowi.
Zarazem jednak fascynuje i ekscytuje. Typowe zagrania Agathy Christie, które nigdy się nie znudzą i zawsze się sprawdzają.
Pisarka umożliwia stwarzanie swoich typów i hipotez dotyczących wydarzeń. Uczyniłam to bez trudu przekonana o swojej racji. Pewna, tylko czekałam, aż zakończenie potwierdzi moje przypuszczenia. Jednak jakież ogromne było moje zdziwienie, kiedy wyszło na jaw, że dałam się tak łatwo wyprowadzić w pole. Chociaż finisz nie jest pełen fajerwerków, to niewątpliwie dopełnił dzieła.
Polecam tę powieść wszystkim wielbicielom pióra autorki, ale także dopiero początkującym. Książka przedstawia wiele cech i umiejętności pisarki, więc uważam, że "Kieszeń pełna żyta" to dobry pretekst, by w końcu przekonać się na czym polega fenomen tych kryminałów. 

poniedziałek, 13 września 2021

"Nie można samemu zrobić z siebie indywidualności" - "Dom zbrodni" A. Christie

 

Kolejny dobry kryminał spod pióra cudownej mistrzyni w swoim fachu, Agathy Christie. Choć historia może nie jest zbyt wymagająca, w książce widać, że naprawdę autorka jest z niej dumna i pisała powieść z pasją.
Należy również wspomnieć, że na motywach książki został w 2017 roku nakręcony film o tym samym tytule.
"Dom zbrodni" opowiada o morderstwie starszego miliardera. Został on otruty eseryną i zważywszy na fakt, że środek ten znajdował się w porcji leku, który dostarczała mu do organizmu jego młoda i nielubiana przez rodzinę żona, to właśnie ją policjanci oraz cała familia Leonidasów obarcza winą za morderstwo. Jednakże rozwiązanie nie jest tak proste jak mogłoby się wydawać, a po drodze poznajemy kolejne tajemnice z życia całej rodziny.
Powieść czyta się niezwykle szybko, do czego Christie zdążyła już mnie przyzwyczaić. Zagadka może nie jest aż tak intrygująca, jak chociażby moje ulubione "I nie było już nikogo", lecz tak samo, jak wspomniane dzieło wciąga i próbuje sprowadzić czytelnika na manowce.
Narratorem jest dość rozsądny bohater, Charles, jednak często zbyt dużo czasu zajmuje mu pojęcie niektórych faktów. Mimo to, troszczy się o innych i próbuje rozwikłać zagadkę - nie denerwuje tak, jak mógłby (jak chociażby Hawkings w serii o Poirocie).
Roziazanie zagadki morderstwa miliardera jest dosyć intrygujące i niespodziewane. Przyznam szczerze, że w jakimś stopniu udało mi się dojść do niektórych zakończeń wątków.
Mimo pewnego niedosytu, jaki pozostawiła książka, świetnie się bawiłam czytając ją. Fantastycznie i ciekawie minął mi czas przy niej spędzony, na jazdę pociągiem idealna. Dla mnie to kolejne przyjemne spotkanie z kryminałem Christie. Polecam serdecznie!

niedziela, 12 września 2021

"Czyż nie ma nikogo niezdolnego do popełnienia morderstwa?" - "Entliczek pentliczek" A. Christie

 

Agata Christie to niezwykla popularna autorka kryminałów. Z jej twórczością miałam okazję zetknąć się już nie raz. Po ostatnich lekturach zapragnęłam powrócić do świata morderstw, poszlak, które nie składają się w nic sensownego. Po "Entliczek pentliczek" sięgnęłam z powodu obejrzanej wcześniej ekranizacji - jako jednego z odcinków serialu "Poirot" - i byłam ciekawa na ile serial był wierny książce.
Herkules Poirot to znany i szanowany detektyw. Zatrudnia on w swoim biurze w Londynie Felicity Lemon. Jest ona niezawodną, ułożoną i godną zaufania sekretarką. Poirot nie wyobraża sobie, że mogłoby jej zabraknąć. Pewnego dnia jednak dzieje się coś niepokojącego. Panna Lemon popełnia błędy w liście, co wcześniej nigdy się nie zdarzyło. Jak się okazuje, sekretarka martwi się sytuacją, w której znalazła się jej siostra, gospodyni w domu studenckim przy Hickory Road 26. Giną tam niepowiązane ze sobą, niepozorne przedmioty. To jednak dopiero początek kłopotów.
Dla pisarzy powieści kryminalnych zawsze jestem pełna podziwu. Potrafią oni zbudować niesamowitą intrygę, przedstawiać zdawkowe poszlaki, które dopiero genialny umysł będzie w stanie połączyć w całość. Myślę, że nie odbiegnę zbytnio od prawdy, jesli przyznam, że Agata Christie jest nazywana Królową Kryminału zdecydowanie zasłużenie, gdyż pisze absolutnie mistrzowsko. Na początku rozważałam, kto może być zabójcą i dlaczego właśnie on, ale w połowie książki znacząco zwątpiłam w swoje możliwości. I słusznie. Książka jest napisana naprawdę ciekawie. Cały czas coś się dzieje, dzięki czemu utrzymane zostaje napięcie, a czytelnik nie może się oderwać, póki nie pozna prawdy. A ta jest naprawdę zaskakująca. Osobiście nigdy nie byłabym w stanie wydedukować czegokolwiek, a co dopiero dojść do rozwiązania. Może mam zbyt mało wprawy? 
Oprócz samej intrygi, fabuły, warto dodać, że Christie pisze prostym językiem, choć nie unikniemy form staropolskich, których się już raczej nie używa. Autorka nie przykłada zbyt wielkiej wagi do opisów, choć i tych raczej w książce nie brakowało. Dzięki połączeniu wartkiej akcji, prostego języka i małej objętości książki, powieść czyta się naprawdę szybko i przyjemnie.
Anglia to kraj, który uwielbiam, a dzięki książkom Christie mam niesamowitą okazję, aby cofnąć się w przeszłość i przyjrzeć się, jak wyglądało życie na Wyspach w połowie dwudziestego wieku. To, co dla Christie było oczywistością, teraźniejszością, dla nas może być teraz zaskakujące. Z przeróżnych opisów czy krótkich wzmianek kreowałam przed oczyma obraz Wielkiej Brytanii, w jakiej przyszło żyć bohaterom książki. Było to naprawdę cudowne, wprost dało się poczuć ten klimat bijący ze stronic. Lektura działała prawie jak wehikuł czasu. Prawie cały czas porównywałam, jak zmienił się nasz świat, technologia ale również i zachowania, kultura. Często zadawałam sobie również pytanie, jak potoczyłoby się śledztwo, gdyby detektyw, a także uczestnicy intrygi mieli do dyspozycji dzisiejsze urządzenia. Świat przedstawiony w "Entliczku pentliczku" uważam za fantastyczny, stwarzający pewną aurę tajemniczości i oceniam go na duży plus.
Jeśli chodzi o bohaterów powieści, ciężko cokolwiek o nich powiedzieć, gdyż książka jest o wiele za krótka, by lepiej ich poznać. Rzecz jasna w miarę postępów w śledztwie poznajemy wiekszość ich sekretów, ale to mimo wszystko nie to samo. Więcej mogę jednak powiedzieć o Herkulesie Poirot. To jest postać, która prowadzi śledztwo w naprawdę wielu powieściach Christie. Lubię go bardzo i tutaj również wywarł na mnie pozytywne wrażenie. Jego zmysł dedukcji, łączenie faktów, konsekwencja w działaniach oraz zorganizowanie zrobiły na mnie ponownie ogromne wrażenie. Byłam naprawdę zaskoczona jak podszedł do sprawy z domu studenckiego i do jakich odkryć doszedł (mając jedynie pozornie nic nie znaczące poszlaki oraz zeznania mieszkańców). Jest to niezaprzeczalnie osoba genialna, inteligentna i nieugięta.
Podsumowując, "Entliczek pentliczek" to naprawdę dobry kryminał, który mnie osobiście bardzo zaciekawił. Wróciłam do tego gatunku po dwóch dniach przerwy i znowu było przyjemnie zagłębić się w świecie morderstw oraz detektywistyczno-policyjnych dochodzeń. Jeśli macie ochotę na chwilę relaksu przy zagadce morderstwa i zaginionych rzeczy w domu studenckim w sercu Anglii, to serdecznie polecam!

sobota, 11 września 2021

"O jutrze nie wiadomo nic pewnego" - "Medyceusze. Rodzina u władzy" M. Strukul

 

Od czasu do czasu lubię sięgnąć po tytuły, które przenoszą czytelnika do innej epoki czy innych czasów. Książki historyczne, chociaż momentami mijają się z prawdą, są pewnego rodzaju prywatnym spojrzeniem autora na wybrane wydarzenia, jego interpretacją minionych dziejów. W tym gatunku łączy się na jednej płaszczyźnie historia z fikcją literacką, i to jedynie od pisarza zależy, która z nich zdominuje fabułę. 
Akcja powieści rozpoczyna się we Florencji w roku 1429. Imperium finansowe zmarłego Giovanniego de' Medici dziedziczą dwaj synowie - Cosimo i Lorenzo. Z wysoką pozycją wśród możnych wiąże się jednak gigantyczna odpowiedzialność. Nad miastem zbierają się czarne chmury, a wpływowe rody Albizzich i Strozzich nie zamierzają oddać Medyceuszom władzy. Budowa monumentalnej kopuły katedry Santa Maria del Fiore, którą nadzoruje genialny Filippo Brunelleschi, staje się tłem krwawych spisków. Po czterech latach zdrajcy dopinają swego - Cosimo kończy w więzieniu, gdzie grozi mu kara śmierci. Czy uda mu się jej uniknąć? 
A na domiar złego to wszystko to dzieje się w czasie pandemii dżumy, która dziesiątkuje ludność Italii.
W książce Medyceusze ukazywani są jako prawdziwi mecenasi kultury i sztuki otaczający się sławnymi artystami jak choćby genialnym Filippo Brunelleschi - budowniczym kopuły katedry Santa Maria del Fiore.
Autor w sposób niezwykle drobiazgowy, ale jednocześnie ciekawy i nienużący sposób wprowadza nas w nieznane fakty historyczne epoki, kreśląc wierny obraz XV-wiecznych Włoch w dobie narodzin i pełnego rozkwitu renesansu. Charakter poznawczy i dokumentalny jest niewątpliwie największym walorem tego tytułu. Jednak nie dajcie się zwieść. Powieść ta nie jest literaturą faktu.
Wartka akcja i sensacyjna intryga wciągają czytelnika, który coraz bardziej identyfikuje się z głównymi bohaterami.
Lekturę polecam, chociaż nie zawsze jest łatwa i lekka. Myślę, że miłośnicy historii, spisków, intryg, wielkiej polityki, sztuki, a przede wszystkim niepowtarzalnego włoskiego klimatu będą zachwyceni podobnie jak ja. Z wielką chęcią przeczytam kolejne tomy, które z pewnością będą podobnie fascynujące jak ten pierwszy. Jeszcze raz serdecznie polecam! 

piątek, 10 września 2021

Rodzina panująca - "Medyceusze. Tajemna historia dynastii" M. Hollingsworth

 

Mary Hollingsworth jest znawczynią włoskiego renesansu. Jej książka o Medyceuszach to doskonały, uważny i płynny zapis historii tego słynnego rodu. Ze względu na swoje zainteresowanie historią, właśnie z tego względu postanowiłam sięgnąć po tą właśnie pozycję.
Medyceusze nie od razu byli bogaci i wielcy. Wywodzili się z wiejskiego regionu północnych Włoch i nie wiadomo kiedy dokładnie przybyli do Florencji. Kiedy już osiedlili się na dobre, miasto to nigdy nie było już takie samo. Wielką fortunę Medyceuszy zapoczątkowali Jan Bicci i jego syn Kosma, otwierając pierwszy bank zarządzający pośrednio pożyczkami udzielanymi papiestwu, opactwom i przeorstwom.
Medyceusze odegrali znamienną rolę w życiu kulturalnym i politycznym. Przez ponad pięćset lat (początki ich znanej działalności pochodzą z XIV w., ród zaś wygasł na początku XVIII w.) zdołali otworzyć największy dom bankowy w średniowiecznej Florencji, z filiami w Rzymie, Mediolanie i wielu miastach zachodniej Europy. Byli bankierami władców europejskich, m.in. królów angielskich. Wydali trzech papieży oraz dwie królowe francuskie. Wznieśli wiele willi, pałaców i bazylikę San Lorenzo.
Książka to solidnie zredagowana historia jednej z najważniejszych europejskich dynastii przełomu średniowiecza i nowożytności. Mary Hollingsworth ukazuje wyboistą drogę rodu Medyceuszy - od jego skromnych początków, poprzez apogeum znaczenia na przełomie XV i XVI wieku, aż po upadek dynastii w pierwszej połowie wieku XVIII. Pogłębiający się kryzys feudalizmu okazał się wymarzoną okazją dla zdeterminowanych i bezwzględnych postaci włoskiej sceny politycznej do sięgnięcia po władzę i sławę (nie tylko Medyceusze, ale także rody Sforza, Borgia i im podobne). Medyceusze doskonale wyczuli zmianę koniunktury, która pozwoliła im zawładnąć jednym z najwspanialszych włoskich miast. Florencja to perła renesansowej sztuki i architektury. Renoma ta to pokłosie nie tylko wyjątkowej prosperity miasta kupców i bankierów, ale także działalności dynastii, która za wszelką cenę chciała dołączyć do ówczesnej dynastycznej elity Europy. Aby to osiągnąć, Medyceusze do perfekcji opanowali sztukę propagandy oraz przekupstwa, czego dowodzą losy kolejnych przedstawicieli dynastii, sprawnie opisane przez autorkę.
Wydaje się, że najciekawsze sylwetki przedstawicieli rodu de Medici zawierają się na burzliwy okres schyłku średniowiecza i narodzin renesansu. Wojny włoskie i meandry ówczesnej polityki są dość dobrze naświetlone przez źródła (m. in. słynne pisma Nicolo Machiavellego), a Florencja odgrywa w owym okresie znaczącą rolę, której szczytem będą mądre i skuteczne rządy Kosmy I, pierwszego Wielkiego Księcia Toskanii. Kolejne postacie to stopniowy upadek dynastii, która zamknięta w swym toskańskim władztwie, staje się obiektem rozgrywek ościennych mocarstw. W niczym to jednak nie umniejsza sławy dynastii, która wydała z siebie trzech papieży i dwie królowe Francji.
Książka napisana jest w oszczędnym anglosaskim stylu. Dla ułatwienia czytelnikowi rozeznania w dynastycznej sytuacji, autorka zastosowała podział na krótkie, chronologicznie ograniczone rozdziały. Dużą pomocą jest zestawienie jednocześnie żyjących członków rodu. Jak w przypadku każdej pozycji biograficznej dotyczącej dynastii, przewija się tutaj sporo postaci o różnym stopniu znaczenia. Orientacja w natłoku imion postaci historycznych raczej nie nastręcza trudności, choć im późniejszy okresy opisuje autorka, tym poziom trudności rośnie.
„Medyceusze” to poprawna pozycja historyczna, aczkolwiek brakuje w niej tego „czegoś”. Autorka stworzyła książkę, którą można szybko i sprawnie przeczytać, ale koniec końców niewiele jest w niej momentów, które mogą na dłużej zapaść w pamięć czytelnikowi. Nie zmienia to jednak faktu, że książka jest godna przeczytania, szczególnie dla osób interesujących się historią Italii. Serdecznie polecam!

czwartek, 9 września 2021

"Jak się już szuka, znajduje się mnóstwo dowodów" - "Tajemnica gwiazdkowego puddingu" A. Christie

 

Przez chwilę wydawało mi się, że mogę mocno utrudnić zadanie Królowej Kryminałów, sięgając po tytuł kojarzący się z zimową porą, w czasie bądź co bądź już prawie jesiennym. Chciałam sprawdzić, czy pisarce uda się na tyle mocno zająć moją uwagę i zbudować odpowiedni klimat powieści, żebym zapomniała, że wokół mnie aura daleka jest od świątecznej. Moje zamiary zostały jednak szybko stłumione zaraz po tytułowym opowiadaniu, które jako jedyne ma typowo mrożny charakter.
Pięć spraw pojawiających się na kartach książki prowadzi znany mi już całkiem dobrze Herkules Poirot, ale jedna przypadła w udziale Jane Marple, z którą spotkałam się już nie po raz pierwszy. Od razu rozpoznałam jej spokój i to jak sprawnie potrafiła dostrzec rozwiązanie zagadki morderstwa, mimo że fakty wydawały się wskazywać na zupełnie inny przebieg wypadków.
Herkules Poirot to natomiast detektyw stosunkowo wybredny - nie podejmuje się rozwiązywania każdej sprawy, na jaką może trafić, lecz wybiera takie, które go w jakiś sposób intrygują. Wystarczy malutki element niepasujący do reszty, by obudzić w wąsatym Belgu analityczny umysł i nastawić jego myśli na dobrze znane tory docierania do prawdy. Nieistotne, że w całym szeregu wydarzeń tylko on dostrzega, że coś tu nie pasuje - gdy Poirot zaczyna działać, można byc pewnym, że pewne nie jest już absolutnie nic, a w szczególności tożsamość mordercy i to nawet, gdy wszystkie dowody wskazują na konkretną osobę. Takie zagadki lubię szczegolnie, bo trzeba się dopatrywać naprawdę drobnych szczegółów, by odkryć co naprawdę się wydarzyło.
Dzięki opowiadaniom przeniesiemy się na angielską prowincję, by tam spędzić tradycyjne Boże Narodzenie i odkryć tajemnicę nietypowego zastosowania gwiazdkowego puddingu; znajdziemy ciało w hiszpańskiej skrzyni i zaczniemy sie zastanawiać, czy jest zagadka, której nie da się rozwiązać; krok po kroku poprowadzimy śledztwo w sprawie zabicia mężczyzny ciężkim narzędziem, by przekonać się na ile oczywisty jest sprawca; zastanowimy się nad powtarzalnością ludzkich zachowań i czy przypadkowa śmierć nie kryje w sobie czegoś więcej; z powątpiewaniem, podobnie jak Poirot spojrzymy na sen o samobójstwie, który stał się rzeczywistością; przekonamy się ile szaleństwa, a ile zimnej kalkulacji może być w człowieku.
O ile niektóre z zagadek odrobinę mnie zawiodły, o tyle Herkules Poirot zdecydowanie tego nie zrobił. Detektyw pokazuje, że fakty są istotne i oczywiście wszystko musi dać się logicznie wytłumaczyć, ale klucz zawsze tkwi w człowieku i motywach, które nim kierują. Cenię jego brak zgody na łatwe wyjaśnienia, jeżeli pojawia się chociażby minimalna wątpliwość co do przebiegu wydarzeń. Detektyw polega na swoim umyśle i bardzo przydatnej zdolności do wyciągania od innych informacji. Zna się na ludziach i to pozwala mu zajrzeć pod zakładane przez nich maski.
Podsumowując, było tajemniczo i zabawnie. Nie zabrakło ciekawego wątku kryminalnego oraz uczucia niepewności. Był też wspaniały świąteczny klimat, szkoda że nie towarzyszy on nam przez cały czas. Książka wzbogacona jest o interesujące słowo od samej autorki, która na początku pragnie opowiedzieć czytelnikowi nie tylko o książce, ale i o własnych wspomnieniach. Sama autorka porównuje ten zbiór do karty dań, w której każdy znajdzie coś smacznego dla siebie i całkowicie podzielam to zdanie. Znów nie udało wytypować mi się sprawców, a to oznacza, że książka mnie nie zawiodła. Polecam serdecznie!

środa, 8 września 2021

"To straszne przekonać się nagle, że z niewiadomego powodu zdradza się własne zasady" - "Tajemniczy przeciwnik" A. Christie

 


"Tajemniczy przeciwnik" to powieść kryminalna Agaty Christie, wydana w 1922 roku. Jest to pierwsza książka z udziałem Tommy'ego i Tuppence, pary niezwykle sympatycznych i sprytnych detektywów-amatorów. Sięgnęłam po nią z ogromną chęcią, jako że uwielbiam zagadki spod pióra Królowej Kryminału.
W roku 1915 w statek "Lusitania" trafiają dwie torpedy. Podczas ewakuacji pewien pan przekazuje niejakiej Jane Finn ważne dokumenty dla rządu brytyjskiego. Za dziewczyną jak cień idą: wywiad, kuzyn z Ameryki oraz tajemniczy pan Brown, który prawdopodobnie ma powiązania z bolszewikami. Tommy i Tuppence równiez znajdują swoje miejsce w całej aferze, zostają bowiem zaangażowani do odnalezienia tej dziewczyny dzięki ogłoszeniu o założeniu przez nich Młodych Łowców Przygód, a afera z każdym krokiem staje się coraz bardziej pogmatwana.
Ta powieść była zgoła inna, niż te, które dotychczas czytałam. Miałam co prawda do czynienia z książkami szpiegowskimi, jednak nigdy o aż tak zagmatwanej akcji, gdzie niektórzy "przyjaciele" okazywali się jednak wrogami (więcej nie powiem, bo spoiler!). Jeszcze dodatkowo jest tu dwójka bohaterów totalnie niedoświadczonych pod względem jakiegokolwiek poważniejszego śledztwa. Mogłoby się wydawać, że powieść jest z góry skazana na lekką porażkę - w końcu nie ma kluczowych, dobrze sprawdzonych schematów, które sprawiłyby, że tytuł odniesie sukces. Owszem, nie jest to może lektura pokroju "Morderstwa w Orient Expressie", jednak pomimo paru wad, czyta się całkiem przyjemnie.
Główni bohaterowie, Tommy i Tuppence, to osoby którym co prawda daleko do doskonałego Herkulesa Poirot, jednak jeśli funkcjonują razem, to doskonale się uzupełniają. To, czego brakuje jednemu, drugie nadrabia. Uprzedzając wątpliwości - tak, wątek romantyczny jest. Jednak już dawno nie czytałam książki, w których miłość pomiędzy dwojgiem ludzi znajdowała się aż za trzecim planem. Widać, że autorka stroniła tutaj od nadmiernych sentymentów, pozwalając sprawie zaginionych dokumentów pełnić rolę wątku głównego. W moim mniemaniu wyszło to zdecydowanie na plus - takie zdrowie podejście do spraw miłosnych.
A czy było coś, co mi w tej książce nie pasowało? Owszem, były takie rzeczy. Chociażby to, że główni bohaterowie oraz ich przyjaciel Julius za szybko zaufali pewnemu panu. Odkąd pojawił się on na kartach ksiąki, miałam przeczucie, że to on jest tajemniczym panem Brownem i, jak się okazało, nie myliłam się. Naiwność bohaterów może lekko działać na nerwy. Starałam się co prawda usprawiedliwiać tą cechę tym, że dopiero rozpoczynają swoją przygodę. 
"Tajemniczy przeciwnik" to nowy rozdział w powieściach Agaty Christie. Mamy tu dwójkę zupełnych "świeżaków", która tworzy zespół o nazwie Młodzi Łowcy Przygód i przez przypadek wplątuje się w dość mroczną sprawę. Można znaleźć parę niedociągnięć, jednak powieść nadal stanowi przyjemną i lekką lekturę. Jeśli chcecie poznać losy tej pary i odpocząć chwilę od Herkulesa Poirota - serdecznie zapraszam do lektury! Zabawa gwarantowana!

wtorek, 7 września 2021

"Stare grzechy rzucają długie cienie" - "Zerwane zaręczyny" A. Christie

 

"Zerwane zaręczyny" to powieść kryminalna wydana już w 1940 roku, która została przeniesiona na ekran w serii "Poirot" (którą to serię miałam przyjemność oglądać dzięki mojemu serdecznemu przyjacielowi) i to właśnie w tym szczególnym odcinku poznałam tę zagadkę: nieco trudną, skomplikowaną, gdzie najlepszym dowodem zbrodni jest niewinna róża bez kolców.
Elinor Carlisle z pozoru ma wszystko, o czym może marzyć młoda kobieta, ale to tylko pozory. Po śmierci ciotki dziewczyna dziedziczy spadek, ale traci narzeczonego, który zakochał się w Mary Gerrard, służącej ciotki. Wkrótce Mary ginie, a Elinor zostaje oskarżona o morderstwo. Wszyscy są przekonani o jej winie. Poza lekarzem Peterem Lordem, który jest bez pamięci zakochany w Elinor. Mężczyzna prosi Herkulesa Poirota, by dowiódł niewinności kobiety. Tropiąc mordercę, Herkules odkrywa tajemnice sprzed lat...
Powieść oczarowuje klimatem i niesamowitym stylem Christie. Wkrótce po rozpoczęciu lektury kompletnie się wciągnęłam i nie mogłam się oderwać. Moją uwagę przyciągnęły dwie postacie - Peter i Elinor. Ona z porozu jest zimna i opanowana, ale skrywa namiętną, wrażliwą naturę. Choć nie była ideałem, to bardzo ją polubiłam i wzbudziła moje współczucie. Myslę, że jest to bardzo ludzka postać, której życiem rządzą uczucia i która nie chce nikogo skrzywdzić, ale ciężko jest jej poradzić sobie z porażką i odrzuceniem. Natomiast Peter zauroczył mnie swoją miłością i troską o Elinor. Nie był do końca przekonany o jej niewnności, ale kochał ją i myślał tylko o jej bezpieczeństwie i szczęściu, nie chciał jej dla siebie.
Natomiast Poirot to mistrz nad mistrzami. Jak zawsze stanął na wysokości zadania prowadząc śledztwo. Bardzo podoba mi się w nim, że za wszelką cenę dąży do poznania prawdy i nie toleruje żadnej nieprawości, ale zarazem potrafi być wspaniałomyślny i współczujący. Jego ostatnie słowa wypowiedziane do Petera to dla mnie majsterszyk. Bo taki jest Poirot - delikatny egoista przekonany o własnej nieomylności, który nigdy nie przyzna się, że coś jest dla niego trudne, a zarazem człowiek o wrażliwym sercu, który potrafi nie tylko przejrzeć, ale i zrozumieć innych ludzi.
Jeśli chodzi o dochodzenie do tego, kto zabił i sama postać zabójcy - świetne. Postać zdecydowanie antypatyczna, ale pomysłowa i chociaż motywy nie były jakieś bardzo oryginalne, to Christie opisała to tak, że byłam w stanie uwierzyć, iż taka historia mogła wydarzyć się naprawdę. A więc polecam Wam serdecznie "Zerwane zaręczyny". Nie jest to najlepsza powieść Christie, ale jedna z przyjemniejszych.

poniedziałek, 6 września 2021

"Przypadek jest najlepszym detektywem" - "Śmiertelna klątwa" A. Christie

 

Agatha Christie to autorka wielu znanych kryminałów zaliczanych do klasyki. Stworzyła postać detektywa Herculesa Poirota, ale drugą niemniej znaną jest Panna Marple. "Śmiertelna klątwa" zawiera opowiadania, których bohaterem autorka uczyniła właśnie Pannę Marple. Oprócz tego dołączono dwie opowieści niezwiązane z przygodami głównej bohaterki.
Każde zawarte tutaj opowiadanie traktuje o morderstwie lub o malwersacjach, często jest to zagadka niemożliwa do rozwiązania przez policję. Jednak w małej społeczności skrywającej sporo sekretów trudno zachować je dla siebie i właśnie na takim pomyśle stworzyła autorka swoje historie. Bardzo dobrym pomysłem było powołać do życia postać Panny Marple, która wnosiła powiew świeżości do samych opowieści, w których występuje, zarówno w powieściach, jak i opowiadaniach. Główna bohaterka to osoba miła i sympatyczna, umiejąca słuchać ludzi oraz wyciągająca różne wnioski z otrzymanych informacji od ludzi, które to wnioski nierzadko prowadziły do rozwiązania zagadek. Postać nad wyraz ciekawa i nie sposób jej nie polubić.
W tej krótkiej książce opowiadania są również krótkie i niestety muszę stwierdzić, że nieco brakowało mi rozbudowania historii, jakie można tutaj znaleźć (wyjątkiem jest tytułowa "Śmiertelna klątwa", która jest swego rodzaju pierwowzorem dla innej książki Christie, "Noc i ciemność"). Na kilku stronicach ciężko jest rozwinąć i nakreślić wspaniałe postaci, jakie autorka wprowadza do samych opowiadań. Brakuje im większego pogłębienia pod względem psychologicznym. Oprócz oczywiście Panny Marple, która gra w utworach główną rolę. Jednak to dalej Agatha Christie i jej styl snucia historii wnosi wiele do tych krótkich opowiadań.
Najlepiej wypada "Lalka krawcowej" i "Mroczne odbicie". Pierwsza z opowieści to historia "z dreszczykiem" z lalką w roli głównej. Dziwne zdarzenia i lekki klimat niesamowitości wisi nad samym utworem. Drugi to krótka historia z lekkim dreszczykiem, oparta na tym, co główny bohater zobaczył pewnego dnia w lustrze. Miałam przyjemność niedawno czytać zbiór opowiadań niesamowitych i "z dreszczykiem" autorki, więc nie zawiodłam się na tych dwóch historiach.
Dobry zbiór opowiadań kryminalnych z dwoma dodanymi "z dreszczykiem". Dzięki językowi, w jakim zostały napisane czyta się przyjemnie. Same historie nie zaskakują jakimś wielkimi zwrotami akcji, zagadki nie są szczególnie wymagające ze względu na objętość utworów tutaj zamieszczonych, ale autorce udała się sztuka stworzenia przyjemnych i lekkich opowiadań. Nie żałuję czasu poświęconego na lekturę, bo dostałam dobre historie, przy których można miło spędzić czas.
Fani Agathy Christie pewnie sięgną po książkę, a innym polecam, jako odskocznię po wymagającej lekturze, żeby przeczytali coś lekkiego i zarazem dobrego, bo czyta się to naprawdę szybko. 

"Idziemy przez życie jak pociąg, pędzący w ciemności do nieznanego celu" - "Świadek oskarżenia" A. Christie

 

Po raz pierwszy zetknęłam się ze zbiorem opowiadań autorstwa Agathy Christie, jednak tym razem było to coś zupełnie innego niż to, do czego do tej pory byłam przyzwyczajona jako wierna czytelniczka jej twórczości. Oprócz własnej czytelniczej ciekawości, zostałam do tej lektury zachęcona przez mojego serdecznego przyjaciela, który również jest fanem twórczości "Królowej Kryminału". Z tym większą radością sięgnęłam po ten tomik opowiadań.
"Świadek oskarżenia" to 12 opowiadań, z których zdecydowana większość ociera się o zjawiska nadprzyrodzone i zupełnie niemożliwe do wyjaśnienia. Miłośnicy kryminalnych zapędów autorki także znajdą tu coś dla siebie. 
Jako, że jestem osobą żywo interesującą się zjawiskami nadprzyrodzonymi, poczułam się, można rzec, "w swoim żywiole". Z ogromnym zainteresowaniem wczytywałam się w kolejne historie i zupełnie nie zauważyłam, jak dotarłam do końca zbioru.
Na szczególną uwagę zasługują dwa genialne wręcz opowiadania - tytułowy "Świadek oskarżenia" i "Radio". W tym drugim początkowo miałam wrażenie, że będzie o "rzeczach dla rozumu niepojętych", ale sympatycznie przekonałam się o iście zbrodniczym charakterze historii.
Zdecydowanie najlepsze opowiadanie to tytułowy "Świadek oskarżenia". Tak zwięzła historia zawiera w sobie niebywały wprost potencjał. Zresztą nie ja sama tego odkrycia dokonałam, bowiem na podstawie tego krótkiego opowiadania nakręcono w 1957r. film z Marleną Dietrich jako jedną z głównych postaci.
Widać, że tym tomem Christie się bawi próbując nowych form i niezwykłej jak dla niej tematyki. Na szczęście nie do końca autorka zrezygnowała ze swojej detektywistycznej natury sprawiając mi tym samym podwójną literacką przyjemność. Serdecznie polecam!

sobota, 4 września 2021

"Kto może zgadnąć, co dzieje się w ludzkim sercu?" - "Zakończeniem jest śmierć" A. Christie

 

Jest to jedyna powieść Agathy Christie, której akcja nie mam miejsca w XX wieku. I chociaż jednym z powodów, dla których uwielbiam kryminały autorki, jest właśnie okres, w którym się rozgrywają, to byłam ciekawa, jak poradziła sobie ona z osadzeniem akcji w starożytnym Egipcie.
Główną bohaterką jest Egipcjanka, Renisenb, która po śmierci męża wraz z małą córeczką wraca do domu ojca. Wydaje się, że znajdzie tam spokój, ale to tylko pozory. Wkrótce ojciec sprowadza do domu młodą konkubinę, Nefret, która jest nie tylko piękna, uwodzicielska i pewna siebie, ale też bezwzględna i okrutna. Za jej sprawą dochodzi do konfliktów w rodzinie. Po jakimś czasie kobieta ginie. Renisenb podejrzewa, że mogło to być morderstwo. Wkrótce giną kolejni członkowie rodziny...
Do pierwszego morderstwa dochodzi dopiero w połowie książki, ale mimo to dla mnie nie ma tu strony, która nie byłaby fascynująca. A to za sprawą bohaterów. Każdy ma swój własny, unikatowy charakter i prawie każdy może być potencjalnym mordercą. Żaden z braci Renisenb nie budzi stuprocentowej sympatii, podobnie jak ich żony i służąca Henet. Trzy postacie, które bardzo polubiłam to przepełniona dobrocią i miłością Renisenb, odpowiedzialny i szlachetny Hori oraz nestorka rodu - Esa, kobieta silna, dumna i uparta. Relacje międzyludzkie, intrygi, ukryte spory sprawiły, że nie mogłam oderwać się od lektury. A że interesuję się historią, to fakt, że akcja dzieje się w starożytności, była dla mnie ogromnym plusem. Myślę, że autorka poradziła sobie z odwzorowaniem realiów(ale nie jestem ekspertem), a zarazem potrafiła stworzyć zgrabną intrygę.
To także świetna powieść psychologiczna. Mimo, że minęło tyle lat, ludzkie uczucia i przeżycia się nie zmieniły. W ,,Zakończeniem jest śmierć" mamy jakby dwa główne tematy - strach przed śmiercią i ukryte zło. Choć bohaterowie wydają się być pewni tego, co ich czeka po śmierci, boją się jej, desperacko pragną zatrzymać życie, w głębi serca mają wiele wątpliwości. Wydaje się, że na ten rodzaj lęku nie ma lekarstwa. A jednak. Jest nią prawdziwa, głęboka miłość, która trwa do końca świata i czyni nieśmiertelnymi. Bo pozostaniemy w duszach bliskich.
I zło. Zło, które pozostaje uśpione, ale pewnego dnia się objawi. Z pozoru bohaterowie prowadzą spokojne, sielskie życie, ale ukryte urazy kiełkują i zło już czeka na swoją okazję. I znowu radą jest tylko i wyłącznie miłość nie tylko do ludzi,ale do życia i świata w ogóle.
Wątek miłosny też jest. Nie na pierwszym planie, ale mimo to bardzo interesujący. To miłość oparta na przyjaźni, szacunku i porozumieniu, która naprawdę ma szansę przetrwać lata.
To kryminał, więc muszę wspomnieć o zakończeniu. Lubię książki Christie za to, że wymagają logicznego myślenia. Po przeczytaniu co najmniej kilku jej książek znam już niektóre schematy i mogę powiedzieć, że wytypowałam mordercę, chociaż nie do końca, bo w jednakowym stopniu podejrzewałam prawie wszystkich. Portet psychologiczny zbrodniarza został tutaj zbudowany w iście mistrzowski sposób.
,,Zakończeniem jest śmierć" to dobrze skonstruowany kryminał, w którym właściwie do samego końca nie wiadomo, jak zakończy się ta historia rodzinna. Jak to zwykle bywa, ten najmniej podejrzany, okazuje się najbardziej winny. Polecam serdecznie!

"Dochowanie wierności swoim marzeniom wymaga ogromnej siły" - "Pamiętnik" N. Sparks

  O Nicholasie Sparksie słyszał już chyba każdy, jeżeli nie to jestem w szoku. Otóż jest to amerykański pisarz światowych bestsellerów z któ...