Ostatnio dzięki mojemu przyjacielowi miałam okazję zapoznać się z czymś innym niż to, co zwykłam czytać na co dzień. Zazwyczaj wybieram książki osadzone w realiach nieco bardziej współczesnych, jednak tym razem skusiłam się na coś, co śmiało można nazwać romansem historycznym.
Akcja dzieje się w Anglii w XVI wieku. Przystojny sir Nicholas Grantly uchodzi na dworze Elżbiety I za lekkoducha i bawidamka. Jedynie królowa i bezpośredni zwierzchnik wiedzą, że jest to wygodny kamuflaż. Sir Nicholas pełni tajną misję: szpieguje wrogów Elżbiety I zarówno w Anglii, jak i na kontynencie. Oczywiście nie może tego wyjawić Catherine Moor, pięknej i mądrej dwórce, która zdobyła jego serce. Obiecuje sobie, że już wkrótce podziękuje królowej za służbę i wtedy wyzna ukochanej swoje tajemnice. Kiedy wyrusza w ostatnią podróż, nie wie, że Catherine grozi śmiertelne niebezpieczeństwo.
Mimo swojej przewidywalności naprawdę łatwo i szybko czyta się tą książkę, lektura jest przyjemnością, a styl autorki niczym nie razi. Obawiałam sie, że będzie to zwykłe romansidło, ale autorka opisała zgrabną intrygę osobisto-polityczną na tle miłosnych rozterek pary głównych bohaterów. Akcja trzyma w napięciu, a damsko-męskie utarczki dostarczają trochę humoru. Autorka ciekawie przedstawiła burzliwe czasy walki o władzę w Anglii, gdy zwolennicy Marii Stuart knuli spiski przeciwko panującej królowej Elżbiecie. To także wiek ścierających się religii oraz walki wiedzy z powszechnie panującymi zabobonami, przepowiedniami, klątwami i wróżbami, którym ulegali nawet najwięksi tego świata.
Najbardziej w tym wszystkim podobał mi się wątek szpiegowski. Mimo, że było go naprawdę mało, to mógł zainteresować niejedną osobę. Szkoda tylko, że było bardzo mało, właściwie w ogóle nie licząc zwykłych rozmów, opisów co tak właściwie robił Nick, będąc szpiegiem. Było trochę tak, że był on agentem tylko dlatego, że tak pasowało do fabuły, bo z jego wielkich zasług nie zobaczyliśmy prawie nic, poza ocaleniem młodej Francuzki podczas rzezi hugenotów we Francji.
Jeśli chodzi zaś o minusy książki, to najbardziej irytowała mnie główna bohaterka. Wiecznie uparta i dumna, niczym prawdziwa dama. Zachowywała się, jakby nie rozumiała czynów swojego ukochanego oraz tego co on robi dla kraju i co on poświęca, nawet do samego końca.
Podsumowując, książka ciekawa, czytało się ją łatwo. Polecam wszystkim miłośnikom powieści szpiegowskich, ale także i tym, którzy zaczytują się w romansach historycznych.
