poniedziałek, 13 września 2021

"Nie można samemu zrobić z siebie indywidualności" - "Dom zbrodni" A. Christie

 

Kolejny dobry kryminał spod pióra cudownej mistrzyni w swoim fachu, Agathy Christie. Choć historia może nie jest zbyt wymagająca, w książce widać, że naprawdę autorka jest z niej dumna i pisała powieść z pasją.
Należy również wspomnieć, że na motywach książki został w 2017 roku nakręcony film o tym samym tytule.
"Dom zbrodni" opowiada o morderstwie starszego miliardera. Został on otruty eseryną i zważywszy na fakt, że środek ten znajdował się w porcji leku, który dostarczała mu do organizmu jego młoda i nielubiana przez rodzinę żona, to właśnie ją policjanci oraz cała familia Leonidasów obarcza winą za morderstwo. Jednakże rozwiązanie nie jest tak proste jak mogłoby się wydawać, a po drodze poznajemy kolejne tajemnice z życia całej rodziny.
Powieść czyta się niezwykle szybko, do czego Christie zdążyła już mnie przyzwyczaić. Zagadka może nie jest aż tak intrygująca, jak chociażby moje ulubione "I nie było już nikogo", lecz tak samo, jak wspomniane dzieło wciąga i próbuje sprowadzić czytelnika na manowce.
Narratorem jest dość rozsądny bohater, Charles, jednak często zbyt dużo czasu zajmuje mu pojęcie niektórych faktów. Mimo to, troszczy się o innych i próbuje rozwikłać zagadkę - nie denerwuje tak, jak mógłby (jak chociażby Hawkings w serii o Poirocie).
Roziazanie zagadki morderstwa miliardera jest dosyć intrygujące i niespodziewane. Przyznam szczerze, że w jakimś stopniu udało mi się dojść do niektórych zakończeń wątków.
Mimo pewnego niedosytu, jaki pozostawiła książka, świetnie się bawiłam czytając ją. Fantastycznie i ciekawie minął mi czas przy niej spędzony, na jazdę pociągiem idealna. Dla mnie to kolejne przyjemne spotkanie z kryminałem Christie. Polecam serdecznie!

1 komentarz:

  1. Ten kryminał naszej królowej kryminałów znam jedynie z tytułu i jakoś trudno mi jest coś o nim powiedzieć, ale wnioskuję po tej recenzji, iż jest całkiem niezły. Dodatkowo jeszcze trzeba powiedzieć, że nasza Agatka pisała zawsze ciekawie, nawet jeśli więc powieść jest nieco słabsza, to jednak zawsze pewien poziom jest zachowany. Myślę, że może mnie to dzieło zainteresować :) A przy okazji, to chciałbym zauważyć, że u Poirota mamy Hastingsa, nie Hawkinsa :)
    Tak czy siak, widać, że znowu narratorem u Christie jest nie detektyw, a raczej ktoś pokroju jego pomocnika, oczywiście mniej bystrego od detektywa, ale ten tutaj, jak mówisz, aż tak uroczy i naiwny jak Hastings nie jest, zatem plus za samo to. A film też zaintrygował mnie, trzeba by mu się przyjrzeć.

    OdpowiedzUsuń

"Dochowanie wierności swoim marzeniom wymaga ogromnej siły" - "Pamiętnik" N. Sparks

  O Nicholasie Sparksie słyszał już chyba każdy, jeżeli nie to jestem w szoku. Otóż jest to amerykański pisarz światowych bestsellerów z któ...