"Pierwsze, drugie... zapnij mi obuwie" to kolejna powieść kryminalna Agaty Christie, wydana po raz pierwszy w 1941 roku w Wielkiej Brytanii. Głównym bohaterem jest tutaj po raz kolejny Herkules Poirot, towarzyszy mu także inspektor Japp ze Scotland Yardu.
Nawet największy detektyw musi czasem odwiedzić swojego dentystę. Oczekując na tę nieprzyjemną wizytę wszystko wydaje się zbyt przerażające. Można wówczas posądzić czekającego obok pacjenta o podejrzany wygląd mordercy. Jednak wiadomo, że to mało prawdopodobne, a takie wrażenie jest winą poddenerwowania rychłym borowaniem. Po wyjściu z gabinetu ten obcy człowiek od razu wydaje się całkiem niepozorny. A jednak jeszcze tego samego dnia do Poirota dociera informacja o śmierci stomatologa. Czyżby detektyw naprawdę rozpoznał mordercę i to jeszcze przed popełnieniem zbrodni? Wszystko byłoby jasne, gdyby nie fakt, że wszystko wskazuje na to, że dentysta popełnił samobójstwo. Tylko dlaczego szanowany, spokojny i beztroski człowiek odebrał sobie życie? Szare komórki uznanego Belga muszą znów ruszyć do pracy, szczególnie, że niedługo potem znalezione zostaje kolejne ciało.
Wiele narastających pytań i skomplikowanych teorii, lecz tylko jedno rozwiązanie tej zagadki. Na każdym kroku nowe fakty podsuwane przez autorkę prowokują hipotezy, które wciąż zostają w zaskakujący sposób obalone. Christie jest mistrzynią w podawaniu wskazówek, które zmuszają do włączenia się w śledztwo wraz z głównym bohaterem. Choć zdarzało mi się prawidłowo wytypować mordercę w poprzednio czytanych przeze mnie powieściach autorki, to tym razem zostałam całkowicie zaskoczona i w pełni usatysfakcjonowana.
W powieści zastosowany został motyw wierszyka, którego kolejne wersy rozpoczynają następujące po sobie rozdziały. Każdy z nich nawiązuje do tekstu, co jeszcze bardziej uatrakcyjnia śledzenie całej sprawy. Nie jest to jednak pierwszy tego typu przypadek, gdyż Christie wielokrotnie stosowała tego typu zabieg w swoich powieściach.
Godna podziwu jest dbałość o detale, a zarazem rzeczowość treści. Każdy szczegół, który zwraca uwagę detektywa zostaje przedstawiony czytelnikowi, a pomimo to tekstu nie rozwlekają rozległe opisy.
Myślę, że jest to idealna powieść kryminalna na dwa krótkie letnie wieczory, choć nie wątpię, że książka potrafi wciągnąć na tyle, aby pochłonąć ją za jednym razem. Polecam serdecznie!
Nawet największy detektyw musi czasem odwiedzić swojego dentystę. Oczekując na tę nieprzyjemną wizytę wszystko wydaje się zbyt przerażające. Można wówczas posądzić czekającego obok pacjenta o podejrzany wygląd mordercy. Jednak wiadomo, że to mało prawdopodobne, a takie wrażenie jest winą poddenerwowania rychłym borowaniem. Po wyjściu z gabinetu ten obcy człowiek od razu wydaje się całkiem niepozorny. A jednak jeszcze tego samego dnia do Poirota dociera informacja o śmierci stomatologa. Czyżby detektyw naprawdę rozpoznał mordercę i to jeszcze przed popełnieniem zbrodni? Wszystko byłoby jasne, gdyby nie fakt, że wszystko wskazuje na to, że dentysta popełnił samobójstwo. Tylko dlaczego szanowany, spokojny i beztroski człowiek odebrał sobie życie? Szare komórki uznanego Belga muszą znów ruszyć do pracy, szczególnie, że niedługo potem znalezione zostaje kolejne ciało.
Wiele narastających pytań i skomplikowanych teorii, lecz tylko jedno rozwiązanie tej zagadki. Na każdym kroku nowe fakty podsuwane przez autorkę prowokują hipotezy, które wciąż zostają w zaskakujący sposób obalone. Christie jest mistrzynią w podawaniu wskazówek, które zmuszają do włączenia się w śledztwo wraz z głównym bohaterem. Choć zdarzało mi się prawidłowo wytypować mordercę w poprzednio czytanych przeze mnie powieściach autorki, to tym razem zostałam całkowicie zaskoczona i w pełni usatysfakcjonowana.
W powieści zastosowany został motyw wierszyka, którego kolejne wersy rozpoczynają następujące po sobie rozdziały. Każdy z nich nawiązuje do tekstu, co jeszcze bardziej uatrakcyjnia śledzenie całej sprawy. Nie jest to jednak pierwszy tego typu przypadek, gdyż Christie wielokrotnie stosowała tego typu zabieg w swoich powieściach.
Godna podziwu jest dbałość o detale, a zarazem rzeczowość treści. Każdy szczegół, który zwraca uwagę detektywa zostaje przedstawiony czytelnikowi, a pomimo to tekstu nie rozwlekają rozległe opisy.
Myślę, że jest to idealna powieść kryminalna na dwa krótkie letnie wieczory, choć nie wątpię, że książka potrafi wciągnąć na tyle, aby pochłonąć ją za jednym razem. Polecam serdecznie!
Naprawdę rewelacyjny kryminał, pełen zaskakujących zwrotów akcji i ciekawych postaci. Agatha Christie chyba była w swoim żywiole, gdy pisała tę powieść, akcja toczy się bowiem szybko, sprawnie i wartko, nie ma żadnych dłużyzn, niczego, co można by uznać za nudne i nieciekawe. Dodatkowo jest kilka trupów i niezwykle zgrabnie uknuta przez morderców intryga. Chociaż dostrzegam w niej kilka drobnych luk, które oznaczały, że cały plan by się mógł nie powieść, gdyby tylko coś chociażby na milimetr odeszło od zaplanowanych detali. I niektóre rzeczy nie do końca wydają się być realne, a bardziej książkowe, ale prawdę mówiąc, niespecjalnie nam to przeszkadza, skoro fabuła jest naprawdę dobra i ciekawa, trzymająca w napięciu i do tego Poirot kolejny raz pokazuje, że w kwestii zagadek kryminalnych nie ma sobie równych. Nie w czasach, w których działa. Do tego podoba mi się rozmowa na samym końcu powieści. Rozmowa Poirota z mordercą, który uważa, że jest jednostką wybitną i jako taki, ma prawo mordować osoby zwykłe, nie sprawiające, że kraj idzie do przodu i się rozwija, nie mające żadnego wpływu na politykę kraju. Ogólnie rzecz biorąc, wybitna jednostka może w imię wyższych celów zabijać zwykłych zjadaczy chleba, których na świecie mnóstwo i kraj nie odczuje ich braku. Poirot oburzony jest wszakże takim sposobem myślenia i odpowiada, że do życia każdy ma takie samo prawo, a on, Herkules Poirot, nie troszczy się o narody i kraje, tylko o jednostki, które tak samo jak morderca, mają prawo żyć. Genialna scena :)
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o ekranizację, jest nią jeden z odcinków serialu "POIROT" z Davidem Suchetem w roli głównej. Muszę zauważyć, że zakończenie filmu nieco bardziej mi się podoba niż książkowe, gdzie Poirot rozmawia tylko z mordercą i odchodzi wezwać policję. W filmie zaś demaskuje mordercę w otoczeniu wszystkich zamieszanych w tę sprawę osób i zaraz potem Japp aresztuje winnego i jego wspólniczkę. Bardziej mi się to podoba. Dodatkowo w filmie nieco rozwinęli postacie pary zabójców i ich historii, co lepiej moim zdaniem uzasadnia to, co zrobili. Zatem znowu wersja filmowa ulepszyła klasyk.