poniedziałek, 25 października 2021

"Ludzie niechętnie martwią się, niechętnie uznają własne winy" - "Trzecia lokatorka" A. Christie

 

Moich zmagań z Agatą Christie ciąg dalszy! Tym razem postanowiłam sięgnąć po "Trzecią lokatorkę". Historia zawarta w tej książce zaliczana jest do jednych z najbardziej niesztandarowych, jakie udało się stworzyć Christie. To tutaj podobno po raz pierwszy mamy ujrzeć zrozpaczonego Poirot, który ma problemy z wyjaśnieniem sprawy. Czy aby na pewno?
Herkules Poirot spędza sobie spokojny, typowy dzień. Nagle zjawia się u niego dziewczyna, która szuka pomocy. Jak sama twierdzi, prawdopodobnie popełniła morderstwo. Jednak uznaje detektywa za zbyt starego by ją zrozumiał i ulatnia się. Zaintrygowany całą tą historią oraz oburzony nazwaniem go „starym”, Poirot postanawia odnaleźć dziewczynę i wyjaśnić całą tą sytuację. Niespodziewanie z pomocą przyjdzie mu pisarka kryminałów, Ariadna Oliver. Wraz z rozwojem śledztwa na jaw wychodzi, że dziewczyna mieszka z dwiema współlokatorkami w Londynie, a większość ludzi ma ją za... obłąkaną. Cóż… Takie przynajmniej sprawia wrażenie. Sprawa coraz bardziej się komplikuje i chyba po raz pierwszy stanowi większe wyzwanie dla Poirot, gdyż nic nie dzieje się wedle schematu.
Moim zdaniem, książce nietrudno przyznać wyjątkową oryginalność i wyłamanie się z dotychczasowych szablonów. Do tej pory dostawaliśmy morderstwo, następnie śledztwo, zbieranie informacji i na koniec rozwiązanie sprawy. Tutaj zaczynamy od natłoku informacji, które w żaden sposób nie przybliżają nas do wyjaśnienia zagadki. Nie wiemy nawet czy morderstwo zostało popełnione. Brak ciała, brak świadków. Jedynie wyznanie dziewczyny, która uchodzi za szaloną. Sam Poirot czuje się zagubiony i ma problemy z rozwiązaniem zdarzenia, co jest rzeczą do tej pory niesłychaną. On? Najsłynniejszy, najsprytniejszy i najlepszy detektyw na świecie (jak to zwykł o sobie mawiać)? A jednak tak jest i on sam z trudem się do tego przyznaje.
Należy również dodać co nieco o bohaterach. Jest to grupa bardzo wyrazista. Jak choćby sama Ariadna Oliver jest klasycznym przykładem komizmu postaci. Wprowadza do historii sporą dawkę humoru. Jej stroje, fryzury, pozy bawią prawie do łez. Nastrój powieści wraz z jej pojawieniem się nabiera przyjemnej lekkości. Dla kontrastu, kiedy poznajemy Davida Bakera owiewa nas aura tajemniczości. Chłopak Normy Restarick jest malarzem, wolnym duchem, wykorzystującym urok osobisty dla własnych celów. Poznając Davida poznajemy cechy artystów ówczesnego Londynu. Autorka zgrabnie żonglując postaciami, które pojawiają się i znikają w odpowiednim momencie buduje klimat kryminału.
Na koniec trzeba również powiedzieć o tym, że Christie nie byłaby sobą gdyby (jak zawsze zresztą) totalnie nas pod koniec nie zaskoczyła. Jest to wyjątkowy talent, by wodzić czytelnika za nos przez całą historię, a na końcu i tak wszystko wywrócić do góry nogami. Muszę przyznać, że w tej książce do samego końca nie udało mi się ustalić sprawcy ani motywu.
Podsumowując, "Trzecia lokatorka" jest książką, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. Zaskakująca, pełna zwrotów akcji i trudnych do wyjaśnienia zagadek. Chylę czoła przed Królową i zdecydowanie polecam!

1 komentarz:

  1. Cieszy mnie, że powróciłaś w w swojej lekturze do naszego ulubionego belgijskiego detektywa. Naprawdę uwielbiam serie książek o jego przygodach. Przy jego przygodach nie można się nudzić i tutaj też nie da się tego zrobić. Akcja jest niesamowicie ciekawa i rzeczywiście, tak jak napisałaś, taka nieco nietypowa. Nie mamy ani morderstwa na początku, ani nie mamy zapowiedzi żadnej zbrodni ani żadnej pewności, że do niej dojdzie. Chociaż właściwie to mamy, w końcu to powieść Agathy Christie, kryminał i to jeszcze o Herkulesie Poirot. Zdecydowanie musi tutaj prędzej czy później dojść do zbrodni, to więcej niż pewne. Ale nie wiemy, jak i dlaczego. I nie wiemy, czy dziewczyna jest chora psychicznie, czy też ktoś chce, abyśmy tak myśleli. W sumie, ta fabuła nieco mi przypomina wątek z opowiadania "KRETEŃSKI BYK" ze zbioru "DWANAŚCIE PRAC HERKULESA", gdzie też pewna osoba sądziła, że jest szalona i popełni zbrodnię, a Poirot musiał jej pomóc. Oczywiście szczegóły obu tych opowieści są inne i dlatego każda z nich jest niesamowicie ciekawa. Powiem, że filmowa wersja tej historii z Davidem Suchetem jest bardzo dobra, ale chwilami nieco przesadzili z grozą, a zwłaszcza dotyczy to wspomnień głównej bohaterki o samobójstwie jej matki. Nieco przesadzili w filmie z grozą i chwilami nazbyt mocno to przypomina thriller, a nie kryminał. Ale pomijając to filmowa wersja nieźle oddaje klimat powieści. Chociaż dodali jeszcze sobie wątek, którego chyba nie ma w powieści, czyli przyrodniej siostry głównej bohaterki, o której ta nic nie wie i która chce ją wykończyć, aby położyć łapę na jej majątku. Nie wiem, po co to dodawali, skoro oryginalna fabuła i tak jest niesamowicie ciekawa, ale zawsze jest dobrze, a do tego ciekawie. Jednak warto najpierw poznać oryginał, zobaczyć w akcji Poirota i jego wierną przyjaciółkę, ekscentryczną pisarkę kryminałów Ariadnę Oliver, karykaturę samej Agathy Christie. Naprawdę uwielbiam tę postać i zawsze się uśmiecham, widząc ją w akcji. Prócz tego wielki plus dla pani Christie za to, iż umiała tak doskonale sparodiować samą siebie. To niełatwe zadanie i cieszy mnie, że Królowa Kryminałów to potrafiła :)

    OdpowiedzUsuń

"Dochowanie wierności swoim marzeniom wymaga ogromnej siły" - "Pamiętnik" N. Sparks

  O Nicholasie Sparksie słyszał już chyba każdy, jeżeli nie to jestem w szoku. Otóż jest to amerykański pisarz światowych bestsellerów z któ...