Sophie Hannah powraca z kolejnym już, czwartym tomem o przygodach Herkulesa Poirot. Jako że bardzo podobały mi się poprzednie książki, również i tą przeczytałam z wielkim zainteresowaniem i ciekawością.
Tym razem Poirot razem z inspektorem Edwardem Catchpoolem ze Scotland Yardu wyrusza do posiadłości Kingfisher Hill. Powodem wizyty jest list niejakiego Richarda Devonporta, który prosi Poirota o pomoc w udowodnieniu niewinności jego narzeczonej Helen, oskarżonej o zamordowanie brata Richarda, Franka Devonporta. Sprawa wydaje się być bardzo dziwna, gdyż kobieta przyznała się do winy i grozi jej szubienica. Richard zaś twierdzi, że jego narzeczona jest niewinna. Czasu na wyjaśnienie sprawy i ocalenie Helen przed egzekucją jest niewiele. Dodatkowo, jeszcze przed rozpoczęciem podróży dochodzi do niezwykłych i trudnych do zrozumienia wydarzeń. Catchpool przed autokarem zmierzającym do Kingfisher Hill zauważa dziwnie zachowującą się i przerażoną kobietę. Ta nie chce powiedzieć o co chodzi, by w ostatniej chwili wsiąść do autokaru a po niedługim czasie zażądać zamiany miejsca. Kobieta twierdzi, że jeśli tego nie zrobi, ktoś ją zamorduje. Zdaje się zatem, że Poirot ma więcej niż jedną tajemnicę do rozwikłania...
Narratorem powieści jest Edward Catchpool, który towarzyszy Poirotowi w trakcie śledztwa. Bohaterowie trafiają do Kingfisher Hill, posiadłości obrzydliwie bogatej rodziny Devonportów. Rodzina jest... delikatnie mówiąc, specyficzna. Jej głową jest Sidney Devonport, człowiek bardzo władczy, nie uznający sprzeciwu i w oczach rodziny uchodzący niemalże za tyrana. Do tego jeszcze dochodzi jego żona Lilian, wobec której Sidney potrafi jednak ulec oraz ich dzieci Richard i Daisy. Richard czuje respekt przed ojcem, jednak bynajmniej respekt ten nie wynika z szacunku, tylko z panicznego wręcz strachu. Daisy z kolei to charakter ojca, jest władcza, bezczelna i arogancka, dodatkowo jeszcze trzyma idealnie pod butem swojego narzeczonego Olivera Prowda. Są tam także amerykańscy przyjaciele Devonportów, małżeństwo Godfreya i Verny Laveilettów, a także służba w osobie Winnie, o której Sidney mówi, że sprawia im kłopoty. Nie wymieniłam co prawda wszystkich bohaterów, ale na tym poprzestanę, resztę odkryć zostawiam Wam, drodzy czytelnicy.
Bohaterowie są na ogół sympatyczni i pozwalają czuć do siebie sympatię. No może za wyjątkiem Daisy, której, przyznam się bez bicia, nie cierpiałam. Jak to zwykle bywa w świecie Poirota i bogatych sfer, nie są to postaci krystaliczne i z czasem na jaw wychodzą rozmaite sekrety.
Akcja powieści rozgrywa się w roku 1931. Intryga jest bardzo zawiła i z biegiem fabuły pojawia się coraz więcej pytań, co i rusz mamy do czynienia z zaskakującymi obrotami spraw. W pewnym momencie nawet Poirot i Catchpool wydają się nie rozumieć, co się dzieje. Kryminał ten, jak też większość poprzednich książek Agaty Christie, jest powieścią bezkrwawą, bo choć mamy opisy, co się stało z ofiarą, to Sophie Hannah oszczędza nam drastycznych szczegółów.
Agatha Christie często pisała powieści w stylu "locked room", czyli takie, których akcja dzieje się w obrębie jednego miejsca, a sprawcą zbrodni może się okazać każdy z bohaterów. Tu jest podobnie, choć akcja książki nie dzieje się wyłącznie w obrębie majątku Devonportów.
Sophie Hannah po raz kolejny mnie nie zawiodła. To, w jaki sposób potrafi oddać klimat powieści, skroić bohaterów, czy wreszcie przedstawić Herkulesa Poirot, który jak zawsze jest uroczym, momentami wręcz zabawnym megalomanem, pokazuje doskonale, że autorka naprawdę dobrze zna świat powieści Agathy Christie, odnajduje się w nim i jest fanką twórczości Królowej Kryminału.
Książkę gorąco polecam, bardzo dobra lektura. Jeśli podobały Wam się poprzednie powieści z belgijskim detektywem spod pióra Hannah, również i ta powinna przypaść Wam do gustu. Ja jestem bardzo zadowolona i mam nadzieję, że to nie ostatni tom z wąsatym geniuszem w roli głównej.
Podobnie jak pozostałe części przygód Poirota autorstwa pani Sophie, tak i ten tom bynajmniej nie zawodzi oczekiwań. Jedyne, czego mógłbym się doczepić, to faktu, że jest tu nieco za dużo postaci w jednym domu i jeżeli nie pamiętasz, kto jest kim, możesz się tam pomylić. Na szczęście co jakiś czas autorka lekko nam przypomina, kto jest kim np. poprzez fakt, jak dane osoby się do siebie zwracają, co może nas naprowadzić na właściwy trop. Zagadka chwilami jest naprawdę bardzo skomplikowana, czego dowodzić może fakt, iż sam Poirot chwilami zdaje się mieć wątpliwości, co do tego, co ma o tym wszystkim myśleć. Jednak tak czy siak, na końcu i tak pokazuje klasę. Jeśli chodzi o mnie, jest po prostu mistrzem, artystą w swoim fachu i autorka znowu nam tego dowodzi. Przy okazji wielkim plusem książek Sophie jest to, że dzieją się one w latach międzywojennych, czyli w czasach największej świetności Poirota, gdy ten był jeszcze dość młody i pełen sił do działania. Co prawda nieco brakuje mi starych dobrych przyjaciół, czyli Hastingsa i Jappa, ale cóż... Tego pomocnika Poirota, którego daje nam powieść i przy okazji wcześniejsze powieści Sophie też da się polubić, choć nie tak bardzo, jak Hastingsa i Jappa. Tak czy inaczej, powieść jest naprawdę dobra i ja też nie miałbym nic przeciwko temu, aby powstały kolejne książki o przygodach Poirota autorstwa genialnej Sophie.
OdpowiedzUsuń