wtorek, 26 października 2021

"Prawda, bez względu na to, jak okropna, jest zawsze ciekawa i piękna dla jej poszukiwacza" - "Zabójstwo Rogera Ackroyda" A. Christie

 

"Zabójstwo Rogera Ackroyda" to szósty pod względem chronologicznym kryminał Agaty Christie, napisany w 1926 roku. Po wydaniu powieść wywołała mnóstwo krytyki, głównie ze względu na dość oryginalne zakończenie, przez co była ona niezgodna z ówczesnymi kanonami literatury kryminalnej. Agata Christie została nawet wykluczona z tak zwanego "Klubu Detektywów", zrzeszającego autorów powieści kryminalnych. Brzmi kontrowersyjnie, nieprawdaż? Aż chce się przeczytać tą książkę. Ale o czym ona właściwie jest i co jest w niej takiego szczególnego?
Akcja dzieje się w małej mieścinie King's Abbot, która, jak to mała mieścina, pełna jest pogłosek. Niniejsze dotyczą samobójstwa pani Ferrars - starszej kobiety, która, jak głosiła plotka, zamordowała wcześniej własnego męża. Jedyną osobą, której się zwierza, jest tytułowy Roger Ackroyd, któremu w liście zdradziła tożsamość osoby, która ją szantażowała. Niedługo potem on sam zostaje zamordowany. Podejrzanych w tej sprawie jest bez liku. Jednakże morderca ma pecha, bowiem w okolicy odpoczywa Herkules Poirot, a jego asystentem zostaje doktor Sheppard - miejscowy lekarz, który świetnie zna tajemnice niewielkiej społeczności.
Historia zostaje przedstawiona w pierwszej osobie. Narratorem jest starszawy wiejski lekarz, doktor James Sheppard, mieszkający w King's Abbot wraz z rozplotkowaną siostrą Karoliną. Jako lekarz, a także oddany przyjaciel Ackroyda będzie miał przyjemność towarzyszyć Herkulesowi Poirot niemal na każdym kroku dochodzenia.
Na uwagę zasługuje tu również prezentacja postaci biorących udział w całym dramacie. Była ona dość szybka, jak również szybkie było przejście do morderstwa. Zazwyczaj bywało tak, że autorka powoli zaznajamiała czytelnika z poszczególnymi postaciami, rysowała "podłoże" na przyszłe wydarzenia, wręcz przygotowywała na zbliżające się morderstwo. W przypadku recenzowanej książki mamy sytuację nieco odwróconą. Autorka bardzo szybko przechodzi do morderstwa, by dopiero w toczącym się śledztwie głębiej zapoznać czytelnika z poszczególnymi postaciami. Wspomniałam, że autorka tego zapoznania dokonuje także na samym początku, lecz ma ono jedynie charakter pobieżny.
W przypadku samego śledztwa to jak zawsze mamy do czynienia z typowymi elementami w twórczości Agathy Christie. Po znalezieniu odpowiedzi na niektóre pytania, pojawiają się kolejne. Zasadniczą rolę odgrywają rozmowy oraz domysły. Nawet detale odgrywają kluczową rolę. Oczywiście w tej powieści nie mogło zabraknąć niezawodnego Herkulesa Poirot, który jakby się mogło zdawać był w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze. Oczywiście belgijski detektyw jest bardzo tajemniczy, a jego sposób rozumowania jest niezgłębiony. Oczywiście jak zawsze to on dochodzi do rozwiązania. Tym razem Agatha Christie zbytnio nie „roztrząsała” sprawy samobójczej śmierci pewnej damy. Autorka albo tworzy intrygi, zagłębiając się co raz bardziej w przeszłe wydarzenia, albo po prostu je pozostawia. Tym razem nie stworzyła skomplikowanej intrygi i chyba dobrze. Należy wspomnieć, że parę rozwiązań dotyczących drobnych kwestii , np. kto zgubił obrączkę, kto z kim spotkał się w pawiloniku itp. rozwikła nawet mało wprawny w powieści kryminalne czytelnik. Albo autorka stworzyła mało „rozgarniętych” bohaterów, albo były to proste sprawy. Osobiście sądzę, że to był zabieg celowy przygotowujący czytelnika do bardzo interesującego finału.
Podsumowując, autorka potrafi zaskoczyć (nie tylko zakończeniem, ale i całym rozwojem akcji) niejednego czytelnika i sprawić, że większość z nas czytająca tą książkę weźmie się za głowę. I to według mnie przemawia jak najbardziej na plus za przeczytaniem tej książki. Polecam serdecznie! 

1 komentarz:

  1. Jeden z najlepszych kryminałów Agathy Christie. Zasługuje na swoje uznanie i zdecydowanie zmusza do myślenia. Wiem, że wywołał spory szok u czytelników i innych pisarzy kryminałów, a dodatkowo jeszcze spowodowała to, iż Agatha Christie została wydalona z "Klubu Detektywów", ale ani przez chwilę tego nie żałowała. Zwłaszcza, że doskonale sobie radziła jako pisarka kryminałów. Dodatkowo jeszcze konwencję z tej powieści wykorzystała m.in. w "NOCY I CIEMNOŚCI". Zgodnie z zasadami, panującymi w tamtych czasach, w kryminale mordercą nie mógł być detektyw prowadzący śledztwo ani narrator. Christie złamała tutaj te zasady i nigdy tego nie żałowała. I chyba my, jako współcześni czytelnicy, przywykli do naprawdę mocnych kryminałów, także tego nie żałujemy. I w sumie, chyba nawet tego oczekujemy. Tego, że ktoś da nam mocne wrażenia, przy okazji łamiąc czasami pewne konwencje, już mocno przestarzałe. I nasza Królowa Kryminałów to robi i jeszcze jak dobrze.
    Swoją drogą, podobno wścibska siostra doktora, panna Karolina, była pierwowzorem postaci panny Jane Marple, ale oczywiście nie tak sympatycznym i uroczym jak nasza staruszka detektyw. Dodatkowo z ciekawostek powiedzieć mogę, że w wersji filmowej z Davidem Suchetem dodali postać Jappa, który dodał sporo uroku do całej fabuły. Uroku i typowego dla siebie humoru. Przy okazji jeszcze w filmowej wersji mamy nieco inną koncepcję narracji, bo mamy formę szkatułkową: Herkules Poirot odwiedza magazyn policyjny i czyta pamiętnik mordercy, którego tożsamości nie znamy i dopiero na końcu ją odkrywamy. Dodatkowo jeszcze w powieści mamy jedynie zapowiedź, iż zabójca się chce otruć, na co wszak Poirot dał mu czas ze względu na łączącą ich przyjaźń. W filmowej wersji zaś widzimy, jak pamiętnik się urywa i Poirot dokańcza to, co morderca nie zdążył napisać i widzimy niezłą akcję ze strzelaniną, a osaczony morderca ostatecznie strzela sobie w łeb. Poirot zaś ma gorzkie refleksje na temat tzw. spokojnego świata angielskiej wsi. Moim zdaniem, po prostu super i nieco nawet lepiej niż w oryginale :) Dodajmy jeszcze, że w wersji filmowej Poirot nieco częściej się pojawia, a dodatkowo jeszcze zna osobiście Rogera Ackroyda, który zleca mu śledztwo w sprawie samobójczej śmierci swojej ukochanej, a gdy niedługo potem sam ginie, Poirot angażuje się w śledztwo z pobudek osobistych, jako pośmiertną przysługę wobec przyjaciela. No i w filmie ginie też kamerdyner Parker, czego w książce nie ma, zabity z powodu swojej zbytniej spostrzegawczości.
    Jak zatem widać, filmowa wersja posiada pewne zmiany i są to zmiany bardzo ciekawe i moim zdaniem, warte tego, aby je w filmie umieścić. Urozmaiciły one mocno fabułę i ponownie poprawiły geniusz Królowej Kryminału, co nie jest przecież rzeczą łatwą. Warto jednak, moim zdaniem, poznać zarówno książkę, jak i film i najlepiej samemu ocenić, co z nich jest w oczach odbiorcy lepsze.

    OdpowiedzUsuń

"Dochowanie wierności swoim marzeniom wymaga ogromnej siły" - "Pamiętnik" N. Sparks

  O Nicholasie Sparksie słyszał już chyba każdy, jeżeli nie to jestem w szoku. Otóż jest to amerykański pisarz światowych bestsellerów z któ...