piątek, 15 października 2021

"Świat jest teatrem, aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają" - "Tajemniczy pan Quin" A. Christie

 

"Tajemniczy pan Quin" to książka inna niż wszystkie. A to dlatego, iż autorka zaczerpnęła pomysł na postać Quinna z komedii dell`arte. Agata Christie bardzo lubiła postać Arlekina, to jest postać błazna w czarnej masce "komicznej".

"Tajemniczy pan Quin" to zbiór dwunastu miniatur, połączonych w jeden ciąg poprzez postać Harleya Quina, który "przychodzi i odchodzi" jak duch i pomaga panu Satterthwaite'owi wyjaśnić nierozwiązane zagadki z przeszłości. Obaj są strażnikami Miłości, Sprawiedliwości i Prawdy. Doznamy tu silnych emocji i wczujemy się w atmosferę niesamowitości: maski, gra cieni i tajemne przejścia. Trudno oprzeć się wrażeniu, że jak u Szekspira wszyscy odgrywają swoje role w „świecie, który jest teatrem”.

Aby mieć pełny obraz postaci Harleya Quina i jego roli w tym zbiorze, należy wrócić do jego pierwszego spotkania z panem Satterthwaitem. Panowie poznali się podczas sylwesterowej nocy w domu, którego właściciel w jednym z pokoi popełnił samobójstwo. Sprawa być może nie byłaby aż tak bardzo dziwna gdyby nie to, że w tym samym czasie jego przyjaciele kończyli kolację, na którą ich zaprosił. Zagadka tej śmierci nie została wyjaśniona aż do tej ostatniej nocy w roku, dopóki w ponurym domu nie pojawił się pan Quin. 

Po tym wydarzeniu za każdym razem kiedy pan Satterthwaite spotykał pana Quina wiedział, że wydarzy się jakaś tragedia, w której on prawdopodobnie odegra ważną rolę. Być może wygłaszając tylko jedną kwestię, ale jakże ważną dla dalszej akcji. Nie od dziś wiadomo, że "świat jest teatrem, aktorami ludzie".

Książka była niezwykle interesująca i fascynująca. Zwłaszcza tytułowy pan Quin - tajemniczy, intrygujący. Pojawia się nie wiadomo skąd i nie wiadomo dokąd odchodzi. Jednak zawsze jego obecność jest zapowiedzią intrygujących wydarzeń.

Autorka nie zawiodła i rozwinęła tu także portret psychologiczny morderców, bardzo jednak ubolewam nad faktem, że Christie nigdy nie wyjaśniła nam kim tak naprawdę jest tytułowy bohater. Z niecierpliwością czekałam na koniec, aby znaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania, jednak tam odnalazłam ich jeszcze więcej bez odpowiedzi na poprzednie. Być może dlatego, żebyśmy sami ustalili kim tak naprawdę jest pan Quin. Bo dla każdego z nas może być kimś zupełnie innym.

W przypadku pana Satterthwaita jest on takim jakby katalizatorem intrygujących wydarzeń - praktycznie w każdym miejscu, gdzie pojawia się pan Quin, po chwili wychodzi na jaw jakaś niewyjaśniona zbrodnia z przeszłości - kradzież bądź morderstwo. A kim on jest w naszym przypadku? Odpowiedź na to pytanie czytelnik powinien odnaleźć sam podczas lektury. Polecam serdecznie!

1 komentarz:

  1. Jestem naprawdę zaskoczony, że Agatha Christie stworzyła jednego ze swoich detektywów jako postać nie tylko tajemniczą i zarazem bardzo ciekawą, ale również jako nawiązanie do postaci z komedii dell'arte. Przy okazji jeszcze nazwisko postaci przypomina niesamowicie nazwisko jednej z postaci z uniwersum o Batmanie, czyli Harley Quinn, dziewczyny Jokera, która, o ile dobrze pamiętam, jest Twoją ulubioną postacią w tym uniwersum. Mam rację? Zwłaszcza w wykonaniu animowanym w serialu z lat 90. Jej słynne "MISTER JEEEEEEEEEEJ" rozwala za każdym razem, gdy tylko je wypowiada xD
    Ale ja tutaj gadu gadu o nawiązaniach, a przecież warto powiedzieć, co sądzę o tej książce. Naprawdę niesamowicie mi się ona podoba i jestem pewien, że bardzo chcę ją kiedyś przeczytać. Co prawda zakończenie, w którym Christie nie wyjawia w ogóle tożsamości swego bohatera, może nieco zawodzić, tak samo jak wszystkich fanów "INSPEKTORA GADŻETA" zawiodło to, iż główny czarny charakter, Doktor Klauf, nigdy nie został ujawniony i nigdy nie zobaczyliśmy jego twarzy ani nie poznaliśmy prawdziwej tożsamości. Zapewne z tego powodu w filmowej wersji Gadżeta od początku wiemy, kim jest i jak wygląda Klauf, ale nikomu się to nie spodobało, bo sposób jego ukazania był beznadziejny. Możliwe, iż zawiodło również to, że w ogóle taka tajemnica wyszła na jaw i przestała pobudzać wyobraźnię.
    Tajemnica zawsze najbardziej pociąga czytelnika i widza, dlatego budowanie jakieś postaci na zasadzie niejasności i tajemnic rozbudza wyobraźnię. Szczególnie dotyczy to czarnych charakterów, ale mimo wszystko pozytywną postać także można tak skonstruować. Trzeba tylko wiedzieć, w jaki sposób to zrobić. Agatha Christie zaś umiała tego dokonać i jak widzę, zrobiła to w sposób mistrzowski. W sumie postać pana Quinna nieco przypomina Arsena Lupina, który w serii książek o nim najpierw jest złodziejem dżentelmenem, potem zaś, ze zmienioną tożsamością prywatnym detektywem oraz obrońcą sprawiedliwości, który wyczuwając dziejące się w pobliżu niebezpieczeństwa wiele razy wkracza do akcji i pomaga porządnym ludziom w walce z gnębiącymi ich niegodziwcami, a także łapiącego groźnych bandytów zagrażających swoją działalnością innym, jak również rozwiązującego sprawy morderstw, po wszystkim zaś zwykle znika bez zbędnych wyjaśnień, nie oczekując żadnej nagrody za swoje bohaterstwo. Odnoszę wrażenie, że jego postać chociaż częściowo była inspiracją dla Agathy Christie i myślę, że się nie mylę.
    Swoją drogą, to naprawdę po tej recenzji można wnioskować, że w tej powieści Christie nieco połączyła ze sobą kryminał oraz dzieło o charakterze mistycznym. Może to nieco przesada, ale zdecydowanie czuć w tej opowieści jakąś magię i z przyjemnością lepiej ją poznam i osobiście przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

"Dochowanie wierności swoim marzeniom wymaga ogromnej siły" - "Pamiętnik" N. Sparks

  O Nicholasie Sparksie słyszał już chyba każdy, jeżeli nie to jestem w szoku. Otóż jest to amerykański pisarz światowych bestsellerów z któ...