Jo Nesbø to najbardziej znany norweski autor powieści kryminalnych. Zasłynął wydaniem kilkutomowego cyklu o śledczym Harrym Hole. Wielokrotnie jego twórczość górowała na listach bestsellerów, a sam autor był nagradzany w Norwegii i za granicą. W tej recenzji poświęcę uwagę zupełnie odrębnej powieści tego autora pt. "Łowcy głów", również otrzymanej w prezencie gwiazdkowym od tej samej osoby bardzo bliskiej mojemu sercu.
Główny bohater, Roger Brown, jest renomowanym łowcą głów, znanym na skalę całego Oslo. Nie bez powodu tak jest, gdyż jego zdolność analitycznego myślenia i znajomość natury człowieka oraz jej wykorzystywanie jest wręcz stworzone dla tej profesji. Łowca głów to zawód polegający na dopasowaniu potencjalnego kandydata na odpowiednie stanowisko pracy oferowane przez klienta. Kiedy bohater na początku historii zapoznaje czytelnika z własnym życiem, to własnie między innymi ukazuje swój zawód od kuchni. Dysponuje dużym, wystawnym domem i ma żonę, którą bardzo kocha. I to tak bardzo, że ofiarowywuje jej galerię sztuki, o której zawsze marzyła. Z pozoru takie standardy świadczą o wystawnym i beztroskim życiu bohatera, lecz w rzeczywistości utrzymanie tego dobrobytu jest ponad jego możliwości. Jaki jest tego motyw? Motyw zbyt drogiego życia? Właśnie dzięki temu zagadnieniu powstaje ta historia.
Aby zapewnić sobie upragnioną stabilizację finansową, Roger dorabia na boku w sposób dość nielegalny. Mianowicie przy pomocy pewnego pracownika cenionego biura ochrony kradnie kosztowne dzieła sztuki. Proceder nie sprawia żadnych kłopotów, jednak tylko do czasu. Wszystko zmienia się w momencie spotkania sprytniejszego od niego i pozbawionego skrupułów Holendra Clasa Greve. Jak zachowa się profesjonalny head hunter, kiedy to role się odwrócą i ktoś zacznie polować tym razem na jego głowę?
Nesbø nadał powieści zawrotną akcję, która sprawia, że czytelnik nie ma czasu na nudę. Mimo krwawych scen potrafi momentami doprowadzić do śmiechu. To zasługa genialnej pierwszoosobowej narracji, gdyż bohater swoim autoironicznym sposobem bycia potrafi każdy, nawet najgroźniejszy moment w swoim życiu, przeobrazić w zabawną sytuację. Dodatkowym szczegółem, który również można potraktować jako swoistą "kropkę nad i", są złote myśli Browna. Zdradzają nam jego perspektywę patrzenia na świat, równocześnie zbliżając nas do jego samego.
Czytając tę książkę, otrzymałam dużą porcję sensacji pomieszanej z thrillerem, którą tak bardzo lubię w książkach i której też od dawna potrzebowałam. Dobrze ukryte i pogmatwane tajemnice połączone z lekkością czytania, jak na porządny kryminał przystało, trzymały mnie w napięciu do ostatniej strony.
Podsumowując, "Łowcy głów" to świetna i dość nietypowa powieść kryminalna opowiadająca o tym, jak wysokie mniemanie o sobie oraz zabijanie poczucia winy pieniędzmi, mogą zaprowadzić człowieka w ślepą uliczkę. Gorąco polecam ją tym, którzy potrzebują przedniej rozrywki, ciągłych zagadek oraz odrobiny śmiechu.
Powieść brzmi naprawdę bardzo interesująco, chociaż jeżeli to thriller, to raczej bym go nie przeczytał. Nie lubię zbyt krwawych powieści kryminalnych. Sama jednak historia brzmi całkiem interesująco, chociaż za mało szczegółów tutaj zdradzasz i nie bardzo dowiaduję się, co się w niej dzieje. Chyba, że jest to Twój celowy zabieg i chcesz w ten sposób zachęcić czytelników Twojego bloga do jej przeczytania. Jeśli tak, to rzeczywiście rozbudzasz w ten sposób wyobraźnię. Moja pracuje na pełnych obrotach, jak tak czytam o tym wszystkim. A przy okazji, jak tak czytam o tym łowcy głów, to przypomina mi się Anna Dereszowska w filmie "NIGDY NIE MÓW NIGDY", w którym jej bohaterka wykonuje taki właśnie zawód i zakochuje się w pozyskanym dla swojej firmy Janie Wieczorkowskim i wdaje się z nim w romans, co owocuje wieloma ciekawych sytuacjami, jednymi zabawnymi, innymi poważnymi, ale nadal ciekawymi. Bardzo dobry polski film i ma ładne sceny erotyczne, dość śmiałe jak na nasze pruderyjne ostatnio pod tym względem kino. Nie ma tam co prawda akcji jak z thrillera, ale myślę, że może Cię zainteresować. Wszak tam gra Twoja imienniczka :) A co do tego kryminału, to widać po nim wyraźnie jedną rzecz. Mianowicie, że pieniądze szczęścia nie dają, a najwięcej groźnych akcji spotyka właśnie bogaczy obnoszących się swoim majątkiem. To ich najczęściej ktoś chce zabić, porwać dla okupu itd. Jak tak o tym wszystkim sobie myślę, to dochodzę do wniosku, że jednak lepiej być przeciętnym szarym obywatelem. Wiadomo, też się ma problemy, ale na pewno nie aż takie. Zatem pod względem moralizatorskim na pewno powieść zdaje egzamin. A skoro dałaś jej recenzję, to pod względem fabularnym także. Ale jak mówiłem, co kto lubi. To akurat nie moja bajka, nieco za brutalna i za groźna, ale musi w sobie coś mieć, skoro Tobie się ona spodobała :)
OdpowiedzUsuń