poniedziałek, 10 stycznia 2022

"Ludzie nie rodzą się potworami, lecz takimi czyni ich świat" - "Pacjent" M. Czornyj

 

Max Czornyj to niezaprzeczalnie jeden z najlepszych polskich pisarzy. Jego niezwykle lekkie pióro i łatwość odnajdywania się w trudnych tematach zachwyciła już nie jednego czytelnika. Książki z serii o komisarzu Deryle ociekają brutalnością, a lekki język autora powoduje pewien realizm i czytelnik czuje się jakby stał obok dokonywanej zbrodni.

Komisarza Eryka Deryło nie trzeba nikomu przedstawiać. Komisarz starej daty jest znany ze swojego błyskotliwego umysłu oraz poświęcania pracy. Gdy pewnego wieczora odbiera telefon ze szpitala, że jego podwładna Tamara Haler uciekła ze szpitala i nie zaczekała na dokończenie badań, wie, że to nie wróży nic dobrego. Deryło rozpoczyna intensywne poszukiwania kobiety i szybko odkrywa, że zbliżające się godziny będą najcięższymi w jego życiu. Przyjdzie mu się zmierzyć z wieloma demonami i stanąć przed najtrudniejszymi życiowymi decyzjami. Komisarz dostaje telefon od porywaczy, którzy przetrzymują Tamarę. Ma tylko 12 godzin, aby spełnić ich żądania, gdyż w przeciwnym razie kobieta umrze. Czy komisarz po raz kolejny stanie na wysokości zadania i przechytrzy złoczyńców, ratując tym samym życie Tamary?

Komisarz Deryło to nie superbohater, który za punkt honoru bierze sobie zbawienie świata. To człowiek z krwi i kości, który wiele poświęcił, ale i wiele stracił. Otacza się wieloma dobrymi duszami, które są gotowe stanąć za nim murem i pomóc, nawet gdy o pomoc nie prosi. Max Czornyj po raz kolejny nie zawiódł, kreując antagonistów. Są przebiegli, wyrafinowani i wywołują ciarki na ciele czytelnika. Już nie po raz pierwszy autor zasiewa w bohaterach kiełkujące ziarenko niepewności, zmuszając tym samym nas czytelników do refleksji, czy tej postaci możemy ufać, czy lepiej trzymać się od niej z daleka.

Najnowsza książka o komisarzu Deryło nieco różni się od pozostałych. Nie ma porzuconych zwłok, nie ma grasującego seryjnego mordercy, a jest przerażenie i walka z czasem, aby ocalić życie uprowadzonej Tamary. Komisarz musi zmierzyć się z własnymi wartościami i zrobić ich szybką kalkulację. Jedno jednak jest niezmienne w książkach, wychodzących spod pióra Pana Maxa, a mianowicie akcja, która nie zwalnia ani na moment. Od pierwszej do ostatniej strony czytelnikowi towarzyszy literacka zadyszka. Żaden moment książki nie nuży, a przyjemny dla oka styl pisarza sprawia, że przez książkę dosłownie się płynie. Nie ma zbędnego filozofowania, a jedynie ciekawie toczące się śledztwo, które ma doprowadzić do uwolnienia Tamary. Książka trzyma w napięciu do samego końca. Autor podsuwa wiele wątków, fałszywych tropów, które mydlą oczy i powodują przyjemną dezorientację. Mimo że czasami zdarzyło mi się przetrzeć oczy ze zdumienia, że takie rzeczy mogą mieć miejsce, to lektura była przyjemnością i prawdziwą jazdą bez trzymanki. Jeżeli sądziłam, że Max Czornyj nie jest w stanie mnie już niczym zaskoczyć, to grubo się pomyliłam.

Podsumowując, najnowsza powieść Czornyja to kwintesencja wszystkiego, co cenimy sobie w twórczości tego pisarza. Intensywna akcja, przebiegły antagonista, błyskotliwy Deryło i zakończenie, które możemy interpretować na swój sposób. Polecam serdecznie! 

2 komentarze:

  1. Ta powieść brzmi nieco ciekawiej od poprzedniej, ponieważ tutaj w osobę detektywa przestępca uderza osobiście, porywając jego wierną przyjaciółkę i jak mniemam, nie tylko przyjaciółkę i zmusza do walki z czasem o jej odzyskanie. Jak dla mnie, to jest bardzo dobry pomysł i ciekawa koncepcja. I widzę, że tutaj jest sytuacja nieco inaczej poprowadzona, czyli nie ma tego, że trup ściele się gęsto, a wszystko jest nieco bardziej subtelnie poprowadzone. Przynajmniej tak zrozumiałem. A do tego ciekawy cytat zaczyna Twoją recenzję. Zdecydowanie pobudza on wyobraźnię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Znając jednak mojego pecha, nasi detektywi nie będą jednak parą i nasz dzielny obrońca sprawiedliwości jest we wszystkich książkach samotnym wilkiem, który nie będzie z nikim związany emocjonalnie. Nieco szkoda, ponieważ bohater powinien zawsze mieć swoją ukochaną. A przynajmniej moim zdaniem. Ale to tylko moje zdanie. Jakby jednak nie patrzeć, naprawdę to wszystko, o czym piszesz, brzmi naprawdę ciekawie.

    OdpowiedzUsuń

"Dochowanie wierności swoim marzeniom wymaga ogromnej siły" - "Pamiętnik" N. Sparks

  O Nicholasie Sparksie słyszał już chyba każdy, jeżeli nie to jestem w szoku. Otóż jest to amerykański pisarz światowych bestsellerów z któ...