Max Czornyj nieustannie przekracza kolejne granice okrucieństwa, z niezwykłą precyzją próbując przy tym znaleźć odpowiedź, co popycha człowieka do tego. Tak też samo, a może bardziej zrobił to w "Krwi" - ósmym już tomie o komisarzu Eryku Deryło i podkomisarz Tamarze Haler.
Na jednym z lubelskich osiedli w przerażający sposób zostaje zamordowana młoda kobieta, a morderca zostawia na miejscu upiorną wiadomość. Nie wiadomo kto ma być jej adresatem. Sprawa zostaje przydzielona komisarzowi Deryło i Tamarze Haler. Krąg podejrzanych rozszerza się nawet o jednego z funkcjonariuszy policji. Kiedy pojawia się kolejna ofiara sprawa jeszcze bardziej się komplikuje. Wszystko wskazuje na to, że szaleniec zaczął polowanie. A Deryło i Haler są w gronie osób, którymi się interesuje.
Niezmiennie styl pisania autora bardzo do mnie przemawia. Książkę czyta się jednym tchem, a jej fabuła niezwykle wciąga. Zdecydowanie można ją pochłonąć w jeden wieczór. Znajdziemy w niej liczne opisy przemyśleń zarówno osób prowadzących śledztwo, jak i samego mordercy. Warto zaznaczyć, że autor nie stroni od brutalnych opisów, które nie będą odpowiednie dla osób wrażliwych.
Bohaterowie są niezwykle ciekawi. Komisarz Deryło niezmiennie swoją oschłością, ale też humorem sprawia, że kibicujemy mu podczas śledztwa. Tamara coraz bardziej mnie do siebie przekonuje, choć początkowo nie uznawałam jej za wyjątkową postać. Z każdym kolejnym tomem czuję coraz większy sentyment do tej dwójki bohaterów. Relacje między bohaterami są bardzo interesujące. Sam morderca w tym tomie nie był moim ulubionym, jakkolwiek to brzmi. Zauważyłam też, że pewne schematy w jego działaniu były podobne do tych zaprezentowanych w poprzednich tomach.
Akcja budowana była stopniowo i z każdą kolejną stroną zwiększała tempo, by dotrzeć do momentu kulminacyjnego. Jest to zdecydowanie jeden z tych ,,szybszych" kryminałów, w których znajdziemy ciągłą akcję. Fałszywe tropy, które podrzucał autor, były dobrze dawkowane i podrzucane w idealnych momentach. Zagadka okazała się zaskakująca i bardzo ciekawa, chociaż pojawiały się w niej już pewne elementy, które występowały w poprzednich tomach. Zakończenie również było bardzo dobre i jak to zwykle bywa u Czornyja, sprawiło, że z radością zagłębię się w kolejnym tomie przygód komisarza i Tamary. Niezmiennie polecam tą serię!
Dostrzegam tutaj kolejny recenzowany na tym blogu thriller. Jak zapewne dobrze wiesz, nie jest to mój ulubiony gatunek literacki, dlatego o tej książce jest mi trudno cokolwiek powiedzieć pozytywnego. Takie książki mnie zwykle fundują nieprzyjemne sny i nieprzespane noce. Ale jeżeli Tobie się podobają, to w porządku. Jedyne, co mnie w tej książce zainteresowało, to detektywi, którzy przypominają mi nieco Holmesa i Watsona, oczywiście w takiej wersji, w której Watson jest kobietą, podobnie jak Kopernik, Einstein i Currie-Skłodowska xD He he he. Na pewno wiesz, do czego to nawiązanie, prawda? :) Tak czy inaczej, coś mi mówi, że ta para zostanie parą nie tylko w pracy. Oczywiście mogę się mylić. No i sam motyw tropienia mordercy i wreszcie schwytanie go brzmi ciekawie. A sami bohaterowie jeszcze kogoś mi przypominają. Roberta Langdona i Sophie Neveua z "KODU LEONARDA DA VINCI", jednej z najlepszych sensacyjnych powieści, jaką znam. Swoją drogą, polecam Ci ją, podobnie jak i pozostałe części przygód Roberta i ich filmowe adaptacje, zwłaszcza "KOD DA VINCI", gdzie Sophie gra przesłodka Audrey Tatou, znana nam chyba obojgu jako introwertyczna i romantyczna zarazem Amelia z francuskiej komedii "AMELIA". Kojarzysz? Widziałaś ze mną ten film, czy się mylę? Tak czy siak, fajnie zobaczyć, jak Amelia się wyrobiła z naszym dzielnym Forrestem Gumpem, znaczy Robertem Landgonem granym przez Toma Hanksa poluje na Świętego Grala. Urocza wychodzi z nich para i tutaj, po Twojej recenzji wnioskuję, że ta para jest podobna do nich pod pewnymi względami. Jestem ciekaw, czy mam rację, co sądzisz o moich spostrzeżeniach i czy oni faktycznie będą parą :)
OdpowiedzUsuń