poniedziałek, 30 sierpnia 2021

"Śmierć czyha na nas w pełni życia" - "I nie było już nikogo" A. Christie

 

"I nie było już nikogo" to chyba najbardziej znana powieść w dorobku Agathy Christie i uznawana jest również za jedną z najlepszych. Nie bez powodu. Układanka, którą Królowa Kryminału stworzyła na kartach tej powieści, jest naprawdę interesująca i szczerze mówiąc, jestem ciekawa czy komukolwiek udało się wcześniej odgadnąć, co tym razem Christie uknuła. Książka doczekała się także dwóch bardzo dobrych ekranizacji oraz audiobooka w polskiej wersji językowej, nagranego przez Wojciecha Malajkata.
Grupa dziesięciu nieznanych sobie osób przybywa na specjalne zaproszenie na Wyspę Żołnierzyków skuszeni darmowymi wakacjami bądź zwykłą ciekawością. Nikt bowiem tak naprawdę nie wie, kto dokładnie jest właścicielem wyspy i znajdującej się na niej rezydencji. Gdy jednak przybywają na miejsce, okazuje się, że pobyt na wyspie może być ich ostatnim. Kiedy dwie z dziesięciu zaproszonych osób giną zgodnie z wierszykiem umieszczonym w pokojach gości, dociera do nich, że biorą udział w grze, w której każdy może być następną ofiarą bądź sprawcą całego nieszczęścia.
Książka została mi polecona przez mojego dobrego przyjaciela i po raz kolejny okazała się strzałem w dziesiątkę. Rosnący z każdą chwilą niepokój i panika niektórych bohaterów powodowały u mnie gęsią skórkę. Widać, że Christie nie daje odpocząć swoim bohaterom nawet na chwilę. Wartka akcja w połączeniu z bardzo dobrze zarysowanymi postaciami sprawiła, że nie mogłam się od tej książki oderwać. I nawet jeśli próbowałam ją odłożyć na chwilę, to prędzej czy później i tak do niej wróciłam, ponieważ ta historia wciągnęła mnie bez reszty.
Bardzo też lubię, jak Agatha Christie bawi się z czytelnikiem, poddając w wątpliwość moralność swoich bohaterów. Czy każda zbrodnia zasługuje na bezwzględną karę? Czy wet za wet zawsze jest odpowiednim rozwiązaniem? To jest właśnie Christie w swojej mistrzowskiej formie, która udowadnia, że nie trzeba stworzyć niezwykle skomplikowanej fabuły na pięćset stron, by wciągnąć czytelnika w historię i sprawić, by szczęka dosłownie opadła mu z wrażenia. Czasami proste rozwiązania są najlepsze.
Jeśli szukacie idealnej wakacyjnej lektury lub czegoś na dłuższe jesienne wieczory to sięgnijcie po książki Christie. One są po prostu dobre na każdą porę roku czy nastrój. A "I nie było już nikogo" z pewnością wyląduje bardzo wysoko w moim osobistym rankingu powieści tej autorki, jeśli nie na samym szczycie.

1 komentarz:

  1. Nie mogłem się doczekać tej recenzji. Cieszę się, iż przypadł Ci do gustu zarówno oryginał, jak i audiobook czytany przez znakomitego Wojtka Malajkata. Super aktor, ma świetny głos i przyjemnie się go słucha jako lektora audiobooka. I miło, że pamiętasz te dwie ekranizacje tej powieści, które obejrzeliśmy we dwoje :)
    A wiesz, że ta powieść najpierw nazywała się "DZIESIĘCIORO MURZYNIĄTEK"? Tak samo zresztą nazywa się pierwsza z tych ekranizacji, ta radziecka. Potem uznali, że to słowo używane do określenia Murzynków jest rasistowskie i dlatego zmieniono je na żołnierzyków, a tytuł na "I NIE BYŁO JUŻ NIKOGO". A podobno w sztuce teatralnej na podstawie tej powieści, Christie zmieniła zakończenie i dwie ostatnie ofiary przeżyły i wspólnie złapały mordercę. Ale nie wiem, czy to aby takie szczęśliwe zakończenie, w końcu oboje byli niezłymi gnidami i to, że potem czuli wyrzuty sumienia z tego powodu, wcale nie oznacza, iż powinni się wymigać od kary. I niektóre ekranizacje tej książki też mają takie zmienione zakończenie, zapewne z powodu wzorowania się na sztuce. I tam zdaje się, Murzynków i żołnierzyków zastąpiono Indianami. Dziwne, co nie?
    A jak mówimy o ekranizacjach, to cieszę się, że mieliśmy okazję we dwoje obejrzeć dwie ekranizacje, te najwierniejsze: radziecką i brytyjską, ta ostatnia sprzed kilku lat i nieco pozmieniała pewne fakty np. pododawała sobie wątki homoseksualne, których wszak w oryginale nie było. Radziecka zdecydowanie lepsza, lepiej oddaje klimat powieści i jest wierniejsza fabule. Ale do obu lubię wracać.
    Wiesz, przyznam Ci się, że planuję też stworzyć dzieło o Ashu i Serenie, w którym oboje będą przebywać wraz z jeszcze kilkoma innymi osobami w jakimś domu i wyjdzie na jaw, że tajemniczy gospodarz zabija jednego gościa po drugim, bo to są mordercy, którzy uniknęli kary. Detektywi nie mają zginąć, ale... jeśli się wtrącą, przestanie być do nich miły. Gospodarz będzie chciał sprawdzić, co jest dla detektywów ważniejsze: własne życie czy zasady moralne, których przestrzegają? Czy w obliczu zagrożenia życia takie zasady wciąż istnieją? Myślę, że to będzie coś ciekawego i godnego Agathy Christie.
    A wiesz, że jest gra komputerowa na podstawie tej powieści? W niej występuje dodatkowo jeszcze jedna postać: detektyw, który jako jedyny nie zostaje zabity i prowadzi śledztwo w sprawie pana Owena i może uratować jedną, dwie, trzy lub nawet cztery ofiary, jeśli właściwie poprowadzi akcję. Przyznam się, że taki pomysł rozwija wyobraźnię. Wiem, że lubisz gry, dlatego o niej mówię, bo może się zainteresujesz :)
    A teraz czekam na kolejny, polecony przeze mnie kryminał Agathy Christie. Będzie mi miło, jeśli go przeczytasz i zrecenzujesz :)

    OdpowiedzUsuń

"Dochowanie wierności swoim marzeniom wymaga ogromnej siły" - "Pamiętnik" N. Sparks

  O Nicholasie Sparksie słyszał już chyba każdy, jeżeli nie to jestem w szoku. Otóż jest to amerykański pisarz światowych bestsellerów z któ...