sobota, 21 sierpnia 2021

"Umiejętnie dozowana prawda jest warunkiem udanego kłamstwa" - "N czy M?" A. Christie

 

Połączenie kryminału z powieścią szpiegowską o historycznym tle? Dlaczego nie! Oto lektura właśnie tego rodzaju. Zagadkę w tej książce rozwiązuje małżeństwo dwojga detektywów: Tommy i Tuppence.
Trwa II Wojna Światowa. Tommy, pod pozorem pracy w biurze, otrzymuje zadanie wytropienia i zdemaskowania dwóch agentów niemieckiego wywiadu działających na terenie Anglii. Wiadomo tylko, że działają pod pseudonimami N i M, pierwsze z nich jest prawdopodobnie mężczyzną, a drugie – kobietą oraz, że niemal na pewno przebywają w nadmorskiej miejscowości w pensjonacie Sans Souci. Mimo, że Tommy zachowuje całkowitą tajemnicę, Tuppence samodzielnie zdobywa informacje na temat jego misji i pojawia się na miejscu pod nazwiskiem pani Blenkensop. Za zgodą zwierzchnika jej męża detektywi rozpoczynają współpracę. Wytropienie szpiegów okazuje się jednak bardzo trudne, zwłaszcza, że najmniejsza próba zasięgnięcia informacji o podejrzanych u angielskiej policji bądź w wywiadzie może zaalarmować wroga działającego w większości instytucji w kraju...
W porównaniu z innymi kryminałami które czytam i czytałam, książki Agaty Christe zadziwiają mnie zawsze trudnościami w odgadnięciu mordercy (jeszcze nigdy mi się to nie udało: każde zakończenie książki jest wielką zagadką!), genialnie nakreślonymi bohaterami i przede wszystkim krótką formą. Biorąc tą książkę do ręki człowiek nie spodziewa się rewelacji: w końcu jak skomplikowana historię można zmieścić na tak małej ilości stron? A jednak można! Po prostu żadne zdanie, żaden opis nie jest zbędny. Nie ma miejsca na rozwlekłe i depresyjne opisy problemów życiowych głównego bohatera, przyrody czy miejscowej kultury. Wszystko zamyka się wokół sprawy, w tym wypadku szpiegowskiej. Tak jak w ,,I nie było już nikogo" mamy do czynienia z niedużą ilością ludzi zamkniętych w jednym miejscu, wśród których znajduje się Ten człowiek. I jak zwykle, podejrzewamy wszystkich, tylko nie właściwego szpiega.
Moje pierwsze spotkanie z małżeństwem detektywów oceniam jako udane. Ich kreacja wywiera pozytywny wpływ na czytelnika. Autorka przedstawiła ich jako bardzo optymistycznie nastawionych do życia ludzi. Owszem nie są tak znani jak panna Marple czy też Herkules Poirot, ale również powinni zapaść w pamięci. Szybko wpadają na konkretne tropy, dosyć szybko rozwiązują zagadki. Cechują się bardzo „lotnymi” umysłami, ale nie tak analitycznymi jak w przypadku Herkulesa Poirot. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że są amatorami to wypadają pod tym względem dosyć dobrze. Raczej skłaniałbym się, że w większej części są szpiegami. Zastawianie pułapek, knucie intryg, czy też wykorzystywanie różnych podstępów przychodzi im z łatwością. Mimo, że występują w kilku książkach Agathy Christie to i tak należy się im godne uznanie.
Odnośnie samej fabuły to czerpie ona z bardzo charakterystycznego schematu w twórczości Agathy Christie. Schemat ten charakteryzuje się: obecnością mordercy wśród kilku osób w danej posiadłości, pensjonacie (w tym przypadku szpiega). Oczywiście każda postać jest podejrzana. Tym razem Agatha Christie postawiła bardziej na książkę szpiegowską niż detektywistyczną, chociaż kilka elementów tej ostatniej również występują. Czytelnik wraz z bohaterami może prowadzić śledztwo. Możemy prześwietlić każdego mieszkańca pensjonatu. Jak zawsze drobny szczegół przyczynia się do rozwiązania sprawy. Interesującym faktem jest, że oprócz płci tajemniczego agenta nie wiemy również czy jest ich dwóch, czy też jeden. Oczywiście ostateczna tożsamość agenta (agentów? – tego nie zdradzę :)) jest wielkim zaskoczeniem. Jak zawsze jest to osoba/osoby, której/których najmniej można byłoby się spodziewać.
Ostatnim ciekawym aspektem jest czas, w którym rozgrywana jest akcja książki. Agatha Christie w wielu swoich książkach odwołuje się do okresu II wojny światowej. Zwykle są to drobne wspomnienia bohaterów. Niewiele jest jej książek, których akcja rozgrywa się podczas II wojny światowej. Taką powieścią jest „N czy M?”. Autorka świetnie odwzorowuje małomiasteczkowy angielski klimat tamtych lat. Oczekiwania ludzi, ich niepewność odnośnie jutra, ale również pewnego rodzaju niedowierzanie, że Anglia może być zaatakowana. Opisy te wypadają bardzo realistycznie, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że Agatha Christie przeżyła piekło II wojny światowej.
Podsumowując, dobra książka, która pokazuje, że Agatha Christie potrafiła pisać nie tylko powieści detektywistyczne, ale również szpiegowskie. Polecam serdecznie, bo warto!

1 komentarz:

  1. Bardzo mile mnie zaskoczyłaś tą recenzją. Wiem, że jesteś wielką miłośniczką powieści Agathy Christie, podobnie jak i ja, to jednak nie sądziłem, że zbierzesz ich tak wiele. Tym milej mi jest to czytać. Tego jednak kryminału nigdy nie miałem okazji przeczytać, dlatego liczę na to, iż kiedyś to się zmieni, może nawet z Twoją pomocą. A przy okazji, wspomniałaś o uwielbianym przeze mnie kryminale "I NIE BYŁO JUŻ NIKOGO". Mam do Ciebie małe pytanko. Przeczytałaś go już może? Bo pamiętam, że kiedyś oglądaliśmy we dwoje dwie najlepsze ekranizacje tej książki. Jedną radziecką, drugą brytyjską sprzed kilku lat. I obie nam się bardzo podobały. Pamiętasz je może? A czytałaś już kryminał? Czy mogę liczyć na to, że będzie on kolejną recenzją na Twoim super blogu? Bo wiesz, "I NIE BYŁO JUŻ NIKOGO" to jeden z najlepszych kryminałów Agathy Christie i jeden z moich ulubionych. Drugi mój ulubiony to "NOC I CIEMNOŚĆ". Też Ci polecam. Mam nadzieję, że te dwa kryminały niedługo dostaną swoje recenzje na Twoim blogu.
    A wiesz, powiem Ci, że na podstawie powieści "NOC I CIEMNOŚĆ" napisałem opowiadanie o przygodach Asha i Sereny "DOMEK NA ODLUDZIU", którego fabuła nawiązuje do tego kryminały Agathy Christie, choć nie tylko, bo zapożyczyłem sobie kilka innych pomysłów od uwielbianej przez nas obojga królowej kryminałów. Liczę, że kiedyś je przeczytasz.
    Tak czy siak, zaintrygowałaś mnie tym kryminałem. Nie ma ona co prawda klimatu Poirota czy panny Marple, ale w sumie nie wszystkie kryminały muszą się dziać w czasie międzywojnia. Niektóre dzieją się w czasie II wojny światowej i są naprawdę dobre. Weź chociażby znanego nam obojgu "CZARNEGO MERCEDES" i lubianego przez nas obojga, czyż nie? Ale to ciekawe, że para detektywów to małżeństwo. Czyżby przodkowie Asha i Sereny? :) Tak czy inaczej, jestem niesamowicie tego kryminału ciekaw. Muszę koniecznie to przeczytać. Rozpaliłaś moją ciekawość. Liczę na kolejne kryminały tej wspaniałej autorki na Twoim blogu. Zwłaszcza te dwa, o których wspomniałem.

    OdpowiedzUsuń

"Dochowanie wierności swoim marzeniom wymaga ogromnej siły" - "Pamiętnik" N. Sparks

  O Nicholasie Sparksie słyszał już chyba każdy, jeżeli nie to jestem w szoku. Otóż jest to amerykański pisarz światowych bestsellerów z któ...