Książka-paradoks, hybryda gatunkowa, thriller policyjny będący jednocześnie przerażającym horrorem, a przy tym książka która praktycznie „wykończyła” gatunek literackiej grozy i symbolicznie zamknęła „złotą erę horroru amerykańskiego” wprowadzając na szczyt popularności nowoczesne straszenie, straszenie potworami, które nie mają pierwiastka fantastycznego, a przerażają swoją potencjalną realnością.
W "Milczeniu Owiec" postać doktora Lectera wysuwa się na pierwszy plan. Inteligentny, manipulujący otoczeniem, skupiający się tylko na tym aby osiągnąć własne korzyści. Naprzeciwko niego staje Clarice Starling, młoda policjantka, błyskotliwa i nieszablonowa, stażystka Sekcji Behawioralnej FBI. Godny przeciwnik doktora Lectera, chociaż nie do końca przeciwnik, a może jednak sprzymierzeniec?
Clarice Starling jest stażystką w sekcji behawioralnej FBI. Jej pierwszym zadaniem jest stworzenie portretu psychologicznego doktora Hannibala Lectera. Okazuje się, że wysłanie do niego właśnie Clarice to strzał w dziesiątkę, gdyż jest ona jedyną osobą z którą Lecter rozmawia, odpowiada na jej pytania, ale też sam je zadaje. Clarice zgadza się zagrać z Hannibalem w grę, dzięki której pomaga on w polowaniu na seryjnego mordercę grasującego po Stanach. Starling złamała podstawową zasadę, którą należy kierować się w rozmowach z Lecterem, gdyż odpowiada na jego pytania, daje mu się poznać.
Bałam się zacząć czytać tą książkę, ale z drugiej strony nie mogłam się doczekać aż to zrobię. Bałam się rozczarować, miałam co do niej ogromne oczekiwania. „Milczenie owiec” nie zawiodło ich pod żadnym względem. Do tego postać Clarice, która jest ciekawa, czasami za mocno przewidywalna a czasami irytująca. Sceny z tą dwójką są dla mnie cudowne i super mi się je czytało. I jeszcze na dodatek wątek mordercy obdzierającego ze skóry swoje ofiary, gra z czasem aby uratować jego kolejną ofiarę. Naprawdę świetnie mi się czytało tą książkę.
Fabuła książki jest dość skomplikowana i wymaga skupienia, akcja jest dynamiczna, szczegóły prowadzonych działań opisane doskonale, jednym słowem, czytanie tej książki to sama przyjemność, choć temat ponury, ciężki z mnóstwem drastycznych opisów, jednak zdecydowanie warto przeczytać m.in. dla zapoznania się z tajnikami funkcjonowania FBI i ich metodami działania. Polecam również film pod tym samym tytułem, w reżyserii Jonathana Demme'a ze znakomitymi Oscarowymi rolami Jodie Foster i Anthony'ego Hopkinsa.
W "Milczeniu Owiec" postać doktora Lectera wysuwa się na pierwszy plan. Inteligentny, manipulujący otoczeniem, skupiający się tylko na tym aby osiągnąć własne korzyści. Naprzeciwko niego staje Clarice Starling, młoda policjantka, błyskotliwa i nieszablonowa, stażystka Sekcji Behawioralnej FBI. Godny przeciwnik doktora Lectera, chociaż nie do końca przeciwnik, a może jednak sprzymierzeniec?
Clarice Starling jest stażystką w sekcji behawioralnej FBI. Jej pierwszym zadaniem jest stworzenie portretu psychologicznego doktora Hannibala Lectera. Okazuje się, że wysłanie do niego właśnie Clarice to strzał w dziesiątkę, gdyż jest ona jedyną osobą z którą Lecter rozmawia, odpowiada na jej pytania, ale też sam je zadaje. Clarice zgadza się zagrać z Hannibalem w grę, dzięki której pomaga on w polowaniu na seryjnego mordercę grasującego po Stanach. Starling złamała podstawową zasadę, którą należy kierować się w rozmowach z Lecterem, gdyż odpowiada na jego pytania, daje mu się poznać.
Bałam się zacząć czytać tą książkę, ale z drugiej strony nie mogłam się doczekać aż to zrobię. Bałam się rozczarować, miałam co do niej ogromne oczekiwania. „Milczenie owiec” nie zawiodło ich pod żadnym względem. Do tego postać Clarice, która jest ciekawa, czasami za mocno przewidywalna a czasami irytująca. Sceny z tą dwójką są dla mnie cudowne i super mi się je czytało. I jeszcze na dodatek wątek mordercy obdzierającego ze skóry swoje ofiary, gra z czasem aby uratować jego kolejną ofiarę. Naprawdę świetnie mi się czytało tą książkę.
Fabuła książki jest dość skomplikowana i wymaga skupienia, akcja jest dynamiczna, szczegóły prowadzonych działań opisane doskonale, jednym słowem, czytanie tej książki to sama przyjemność, choć temat ponury, ciężki z mnóstwem drastycznych opisów, jednak zdecydowanie warto przeczytać m.in. dla zapoznania się z tajnikami funkcjonowania FBI i ich metodami działania. Polecam również film pod tym samym tytułem, w reżyserii Jonathana Demme'a ze znakomitymi Oscarowymi rolami Jodie Foster i Anthony'ego Hopkinsa.

Jedno wiem na pewno, to nie jest książka dla mnie, bo mam za słabe nerwy, aby czytać takie powieści. Zazdroszczę Ci mocnych nerwów, które pozwalają Ci się zmierzyć z groźnym i psychicznym mordercą psychopatą, Hannibalem Lecterem, który stał się wręcz postacią popkultury. Osobiście nie popieram pomysłu tworzenia z psychola i bydlaka postać główną, której zawsze wszystko się udaje, bo moim zdaniem zachęca to psychopatów do tego, aby robili to, co robili, bo jak dobrze sobie wszystko zaplanują, to zawsze będą śmiać się w oczy prawu. Dla mnie zawsze zło musi zostać pokonane. Sama powieść jednak na pewno jest najlepszą z cyklu o Hannibalu, bo ostatecznie pomaga on złapać innego psychola, chyba swojego ucznia, jeśli dobrze kojarzę fakty. Ale niestety potem sam ucieka z więzienia i w pozostałych książkach wciąż dalej działa. To jedno mi się nie podoba. Gdyby nie to, powieść byłaby w sam raz dla mnie, bo byłoby ostatecznie pokonanie zła w osobie Lectera. A tak raczej nie odważyłbym się jej przeczytać. Musisz mieć nerwy godne samej Judy Foster, aby tak odważnie stanąć oko w oko z Lecterem. A swoją drogą, to ta scena, jak bohaterka grana przez Foster odwiedza w więzienia pewnego psychopatę i rozmawia z nim na temat innego, obecnie działającego i ten daje im rady. Scena ta np. została doskonale sparodiowana w komedii "STRZELAJĄC ŚMIECHEM", którą nawiasem mówiąc razem oglądaliśmy. Tam parodię Lectera zagrał znakomity F. Abraham Murray. Pewnie dobrze się bawił, grając parodię Hopkinsa. A skoro o nim mowa, stworzył on chyba swoją najbardziej słynną rolę, tak jak Jack Nicholson stworzył rolą Jokera swoją wizytówkę, tak wizytówką Hopkinsa jest rola Lectera. Do dzisiaj wielu ludzi boi się go na ekranie, a przecież nie zawsze gra on psychopatów, właściwie więcej grywa postacie normalne niż nienormalne.
OdpowiedzUsuńA jak mówimy o parodiach, słynną scenę rozmowy Foster z Lecterem sparodiowano też w bajce "CZERWONY KAPTUREK 2: POGROMCA ZŁA", gdzie Kapturek i Wilk prowadzą śledztwo i odwiedzają w więzieniu zająca Boingo vel Smakosza, znanego z jedynki i ten też jest w kaftanie bezpieczeństwa za pancerną szybą. I z tego, co mi mówiłaś, podobnie sparodiowaną tę scenę w filmie "PSY I KOTY 2: ZEMSTA KITTY", gdzie w więzieniu siedzi kotka, która ma maskę na pyszczku i odwiedzają ją agenci, aby wycisnąć z niej informacje. Dodatkowo podobno w tym filmie była chyba parodia Jokera, że uciekając przed agentami wpada do kadzi z chemikaliami i traci przez to futro i dlatego chce się zemścić. Tak to było, czy coś pomyliłem?
No, ale wracając do rzeczy, czy wiesz, że Hannibal Lecter miał swój pierwowzór w postaci prawdziwego psychiatry psychopaty, którego pisarz odwiedził w więzieniu, zrobił z nim wywiad i na jego podstawie napisał tę powieść? Widziałem na YouTube jakiś czas temu taki filmik, chyba z kanału CIEKAWSCY czy jakoś tak. Poszukaj, warto.
Jeszcze raz gratuluję Ci odwagi, że miałaś odwagę stanąć twarzą w twarz z tak psychopatycznym mordercą, jakim jest Hannibal Lecter i wyjść z tego cało. Nie każda dziewczyna miałaby taką odwagę jak Ty. No i Judy Foster, oczywiście :)