Po raz kolejny sięgam po moją ulubioną Agathę Christie. Tym razem jest to książka z serii z Panną Marple, która i tym razem pomoże miejscowej policji rozwiązać zagadkę kolejnej zbrodni, która wstrząsnęła małym miasteczkiem St. Mary Mead.
Panna Marple chociaż już daleko posunięta wiekiem w duchu pozostaje nadal młoda. Nic więc dziwnego, że jej najlepszy przyjaciel i doktor zarazem na doskwierające jej dolegliwości przepisuje soczyste morderstwo. Całe szczęście, w nieszczęściu, do takowego dojdzie. I to do niejednego! A wszystko zacznie się od śmiertelnego drinka podanego na przyjęciu pewnej znanej aktorki, która przyjechała do St. Mary Mead szukać swojego miejsca na ziemi...
W tej historii starsza dama nie gra pierwszych skrzypiec. Swoje śledztwo prowadzi w zaciszu swojego domu, ale i tak docierają do niej najświeższe wiadomości, a ona potrafi słuchać.
Słuchać, myśleć i przenikać ludzkie charaktery. Akcja toczy się spokojnie, ale obfituje w interesujące wydarzenia oraz mniej istotne fakty, które są takie tylko z pozoru. Autorka przygotowała nam doskonałą gimnastykę dla szarych komórek, a poskładanie wszystkiego w sensowną całość będzie trudniejsze niż ułożenie najtrudniejszych puzzli.
Jedna z ciekawszych książek, według mnie, jeżeli chodzi o główny motyw zbrodni a oprócz tego "trup ściele się gęsto" , co nie spotyka się zbyt często w utworach Christie (zazwyczaj jest nie więcej niż jedna - dwie ofiary). Byłam mocno zaskoczona rozwiązaniem zagadki i sposobem, w jaki sprytnie uknuta została cała intryga.
Akcja wciąga od początku zabierając czytelnika w mroczne tajemnice Gossington Hall, jednak ci, którzy liczą na więcej interwencji ze strony panny Marple mogą poczuć pewien niedosyt. Jest nieco mniej Panny Marple w pannie Marple - w tej części jest już nieco starsza, jednak błyskotliwość i sprawność dedukcji pozostała niezmieniona.

Ta recenzja sprawiła mi naprawdę ogromną przyjemność, ponieważ uwielbiam powieści Agathy Christie. Co prawda mój ulubiony detektyw jej autorstwa to Herkules Poirot, ale trudno mi nie lubić uroczej panny Jane Marple i nie podziwiać jej przygód, choć jest ich znacznie mniej niż przygód cwanego Belga. Zdecydowanie to jest świetna powieść, choć racja, że jakoś mało w niej samej panny Marple, ale to w kilku książkach z tej serii mamy coś podobnego. Ważne jest jednak to, iż wciąż panna Marple w błyskotliwy sposób rozwiązuje całą zagadkę, która jest naprawdę ciekawa. W ogóle Christie zasługuje na tytuł królowej kryminałów.
OdpowiedzUsuń