sobota, 22 maja 2021

"Sadza i zgliszcza" - "Metro 2033" D. Glukhovsky

 

„Metro 2033” Dmitrija Głuchowskiego, to pierwszy tom uniwersum, który, o zgrozo, nie wciągnął mnie od razu. Styl autora jest dość łatwy i przyjemny w odbiorze, jednak w swej prostocie jest też specyficzny. Głuchowski nie rzuca oczywistościami na prawo i lewo, wręcz przeciwnie, zmusza czytelnika do myślenia, do snucia własnych wniosków i ma to swój urok, ale nie każdego zachwyci. Początkowo sama myślałam, że niestety, ale raczej się nie polubimy, jednak im dalej w las, tym z większym napięciem czekałam na dalsze losy Artema.

Fabuła książki opiera się na motywie wędrówki, tylko jakże osobliwym! Wraz z głównym bohaterem przemierzamy mroczne tunele moskiewskiego metra, które po apokalipsie służy cywilizacji jako nowy świat. Ten na powierzchni jest niemal całkowicie zdominowany przez istoty człowiekowi nieprzychylne, zmutowane i niebezpieczne, stąd też dostęp tam mają nieliczni.

Bardzo podobał mi się sposób w jaki została poprowadzona postać głównego bohatera, Artema. Podążając za przeznaczeniem na swej drodze spotyka wyznawców niemieszczących się w głowie wierzeń, fanatyków politycznych i śmierć, wiele śmierci, w końcu sam przed jej obliczem staje. Wszystko to sprawia, że z każdą stroną widzimy przemianę postaci, a książkę czyta się cały czas w napięciu.

Świat wykreowany przez Glukchowskiego jest dopracowany w każdym szczególe. Oczywiście nietrudno wyobrazić sobie metro, ale gorzej już przekształcić je w głowie na osadę, gdzie ludzie uprawiają grzyby, a walutą są łuski z pocisków. Autor jednak opisuje to miejsce nad wyraz obrazowo, krok po kroku wprowadza nas w ustrój panujący w podziemiach, a także zaznajamia z topografią świata.

Według mnie książka jest świetną powieścią przygodową utrzymaną w klimacie post-apokaliptycznym. Jest opowieścią o przeznaczeniu, o wyborach, z którymi na co dzień mamy do czynienia, o walce z przeciwnościami, czyhającymi na każdym kroku niebezpieczeństwami i w końcu o nas samych. Autor skutecznie zmusza nas wszystkich do refleksji nad naszym istnieniem i myślę, że właśnie dzięki temu książka na długo pozostanie w mojej pamięci. A "Ewangelia według Artema"? Niezwykle ciekawa i zagadkowa, będąca swego rodzaju pomostem do przewrotnej kontynuacji. Już nie mogę się doczekać, aż znowu wkroczę w ten świat. 


1 komentarz:

  1. Książka brzmi interesująco, choć muszę powiedzieć, że chyba raczej nie do końca moje klimaty. Ale przypomina mi kilka filmów opowiadających o życiu na świecie post-apokaliptycznym m.in. "JESTEM LEGENDĄ", gdzie ludzkość w większości wyginęła z powodu pewnej przerażającej choroby (zatrważająco aktualne) czy "WŁADCY OGNIA", gdzie ludzkość musi się ukrywać przed smokami, które zrobiły apokalipsę na tym świecie i resztka ludzkości musi z nimi walczyć, aby sobie z nimi poradzić. O podobnej tematyce był też film z Kevinem Costnerem "WODNY ŚWIAT", gdzie Ziemia została zalana wodą z roztopionych lodowców i ludzie żyli na platformach, ale były legendy o skrawku lądu, który ocalał i bohater musiał chronić dziewczynkę z wytatuowaną na plecach mapą tegoż lądu oraz jej opiekunką, które chciał złapać gang piratów. Oczywiście tematyka jest inna, ale też opowiada o apokalipsie i o tym, jak resztki ludzkości żyją na nim, jak walczą ze sobą o resztki tego świata i to, co ten świat może nam dać. I jak powoli bohaterowie dążą do tego, aby w miarę możliwości odbudować ten świat. Widzę, że fabuła tej książki ma podobny schemat. Mam nadzieję, że opowiesz mi coś więcej o tej powieści przy najbliższej okazji, bo mnie zainteresowałaś.

    OdpowiedzUsuń

"Dochowanie wierności swoim marzeniom wymaga ogromnej siły" - "Pamiętnik" N. Sparks

  O Nicholasie Sparksie słyszał już chyba każdy, jeżeli nie to jestem w szoku. Otóż jest to amerykański pisarz światowych bestsellerów z któ...