Czy bohatera wymyślonego przez jakiegoś pisarza należy pochować wraz z nim? MacBird swoją książką zdecydowanie mówi nie i wskrzesza na nowo postać jednego z najbardziej znanych detektywistycznych geniuszy, jakim jest Sherlock Holmes i jego wierny przyjaciel doktor John Watson. Czy jej się udało? Moim zdaniem tak i w tej recenzji postaram się tą tezę obronić.
Rzecz dzieje się w wiktoriańskim Londynie. Do znanego ze swej detektywistycznej skuteczności Sherlocka, przychodzi tajemniczy, zaszyfrowany list od gwiazdy francuskiego kabaretu, której syn zaginął. Sprawa zaginięcia okazuje się być powiązana z kradzieżą bezcennego posągu oraz niewyjaśnioną sprawą śmierci kilku innych dzieci. Czy Holmes nękany dawnym uzależnieniem od kokainy nie stracił swego instynktu ? Czy słynny detektyw wraz ze swym nieodłącznym przyjacielem Watsonem rozwiążą skomplikowaną zagadkę ?
Powieść Bonnie MacBird jest doskonale przemyślana. Napisanie powieści detektywistycznej wymaga ogromnego skupienia, wielu notatek i wielokrotnego sprawdzenia, czy aby na pewno żaden wątek nie zaginął po drodze. Dodatkowo sprawę utrudnia sama postać Sherlocka Holmesa. Opisując jego przygody, należy uważać na zachowanie geniuszu bohatera. Nie można pozostawić żadnych niedociągnięć, które zostałyby natychmiast wychwycone przez fanów. Autorka „Sztuki we krwi” doskonale sobie z tym zadaniem radzi. Nie miałam jeszcze przyjemności prześledzić wszystkich oryginalnych przygód detektywa, jednak styl tej powieści nie odbiega zanadto od tych, które czytałam.
Dobrze widoczny jest schemat powieści kryminalnej - zawiązanie akcji, rozwinięcie, kulminacja i wreszcie rozwiązanie. Nuda? Skądże. Na tym schemacie oparte są powieści, opowiadania, nawet filmy czy seriale. Bonnie MacBird rozbija go nieco, dzieląc powieść na księgi. Rozdziały z kolei są krótkie, co nadaje akcji dynamizmu.
„Sherlock Holmes i sztuka we krwi” to jedna z najlepszych powieści detektywistycznych, z jakimi miałam do czynienia. Styl i maniera pisania nawiązują do oryginalnych tekstów Conana Doyle’a. Dzięki temu wieloletni fani mogą szukać w niej kontynuacji klasycznych przygód detektywa, a tym początkującym posłuży za wstęp do dawnych tekstów.

Jak zapewne wiesz, to mam tę powieść od Ciebie, dostałem ją w prezencie chyba na urodziny. Trafiłaś idealnie w mój gust, bo jestem wielkim fanem kilku najwybitniejszych detektywów, w tym Herkulesa Poirota oraz oczywiście Sherlocka Holmesa. Po prostu kocham ich obu i jestem zachwycony nimi. Dodatkowo, jak zapewne wiesz, o przygodach Holmesa powstało jeszcze kilka innych książek innych autorów np. "CHEMICZNE PRZYGODY SHERLOCKA HOLMESA", chyba polskiego autora oraz "DOKTOR JEKYLL I PAN HOLMES". Dodatkowo jeszcze trylogia o młodym Sherlocku Holmesie oraz seria o przygodach nastoletnich Holmesa, Arsena Lupina i Ireny Adler. Wszystkie są naprawdę dobre. Ale ta chyba najbardziej, bo ostatecznie przecież autorka oddaje doskonale klimat oryginalnych dzieł o Holmesie. Chociaż nieco jest brutalniejsza, bo pamiętam, jak zaszokowała mnie scena, że Holmes aresztowany przez skorumpowanego sędziego został na jego polecenie wychłostany. Takie coś autorka mogłaby sobie darować. Ale cała reszta jest naprawdę dobra. I chyba autorka jako Watson sugeruje, iż ta sprawa była tak szokująca politycznie, że na początku zapiski na jej temat musiały zostać utajnione i dopiero teraz je ujawnia, bo już może. To też super zabieg i bardzo mi się podoba. Przy okazji, o ile dobrze pamiętasz, to powieść ta jest pierwszą częścią trylogii o Holmesie tej autorki i teraz powstała druga. Jak tylko ją dostanę, z miejsca przeczytam i coś mi mówi, że sama zrobisz podobnie, bo podobnie jak ja uwielbiasz Holmesa. Przy okazji, to chyba ja zaraziłem Cię miłością do przygód Sherlocka, mam rację? I rozwinąłem Twoje uczucie do przygód Poirota, które znałaś już nieco wcześniej. Popraw mnie, jeśli coś pomyliłem :)
OdpowiedzUsuń