Jestem pewna, że dosłownie każdy słyszał o Remigiuszu Mrozie. Nie mogło być inaczej, bo od jakiegoś czasu zachwyt nad twórczością tego autora nie ustaje i co chwilę na jakimś portalu, blogu czy gdziekolwiek indziej pojawiają się pozytywne opinie na temat jego książek. W takiej sytuacji nie mogłam przejść obok nich obojętnie, zwłaszcza, że jakiś czas temu zaczęłam swoją "przygodę" z twórczością pana Mroza i na skutek różnych życiowych perturbacji przerwałam ją, ale teraz postanowiłam wrócić do tych książek i na nowo wgryźć się w prawniczy świat. I nie żałuję, bo już pierwsza sprawa wbija w fotel.
Syn znanego biznesmena zostaje oskarżony o podwójne zabójstwo. Nikt nie ma wątpliwości, że oskarżony jest winny, ponieważ spędził on z ciałami ofiar dziesięć dni w swoim mieszkaniu. Jednak czy naprawdę wszystko jest takie oczywiste jak się wydaje? Sprawę prowadzi Joanna Chyłka, a wraz z nią młody aplikant Kordian Oryński. Czy z tego duetu może wyniknąć coś dobrego? Tego dowiecie się jeśli przeczytacie "Kasację".
Wydawać by się mogło, że thriller prawniczy to będzie dosyć nudna książka. Pewnie niejeden czytelnik przed rozpoczęciem czytania myśli sobie, że w powieści znajdzie się mnóstwo opisów z sali sądowej, a także paragrafów, przepisów, kodeksów i wszystkich innych zasad obowiązujących w prawie. Wszyscy po cichu przygotowujemy się na nudę... Zaczynamy czytać i... nagle okazuje się, że w książce Mroza jest więcej akcji niż w niejednej powieści sensacyjnej. Już od pierwszych stron autor zasypuje nas porządną dawką mocnych wrażeń i nawet na moment nie zwalnia. Do samego końca czytelnik ma zagwarantowane niespodziewane zwroty akcji, a także zapierające dech w piersiach opisy. To wszystko sprawia, że o nudzie nawet nie zdążysz pomyśleć. Nie ma takiej możliwości żeby ktokolwiek podczas czytania "Kasacji" narzekał na monotonię. Powieść Remigiusza Mroza to gwarancja nieprzespanej nocy spędzonej na jej czytaniu oraz wielu niezapomnianych wrażeń.
Ogromnym plusem tej powieści... zaraz, zaraz... ta powieść posiada same plusy. Dobra, to może jednak zacznę ten akapit inaczej. KOLEJNYM plusem tej powieści są jej świetnie wykreowani bohaterowie. Chyłka i Zordon to postacie idealne, które od samego początku wzbudzają sympatię i zapadają na długo w pamięć. Uwielbiam zarówno Joannę jak i Kordiana. Nie jestem w stanie napisać które z nich bardziej polubiłam, ale jedno wiem na pewno. Nie wyobrażam sobie teraz zakończenia mojej przygody z tym niesamowitym duetem.
Zakończenie "Kasacji" było tak nieprzewidywalne i zaskakujące, że zaczęłam zastanawiać się co takiego znajduje się w głowie autora tej powieści. Rozwiązania tej sprawy po prostu nie da się przewidzieć. Kiedy już wydawało mi się, że wiem co wydarzy się na kolejnej stronie, autor niespodziewanie obracał wszystko o sto osiemdziesiąt stopni, a moje wszystkie podejrzenia okazywały się jedną wielką pomyłką. Gratuluję autorowi wyobraźni.
Język autora jest doskonale dobrany i zrozumiały. Jeśli boicie się, że czegoś nie zrozumiecie to zapewniam Was, że Remigiusz Mróz w stu procentach zadbał o swoich czytelników i każdy prawniczy termin jest idealnie wyjaśniony. Z tej lektury z pewnością dowiecie się co oznacza kasacja... i nie tylko!
Podsumowując - "Kasacja" pozbawiona jest jakichkolwiek wad. Może z wyjątkiem jednej... Jeśli macie coś bardzo ważnego do zrobienia to radzę wstrzymać się z jej lekturą. Rozpoczęcie przygody z Chyłką i Zordonem grozi wyrzuceniem z pracy bądź znacznym pogorszeniem ocen w szkole. Tak więc nie pozostaje Wam nic innego jak podreptać do księgarni i zaopatrzyć się we własny egzemplarz.

Nigdy nie interesowały mnie specjalnie współczesne kryminały i do tego jeszcze te dziejące się we współczesnych czasach. Zdecydowanie o wiele lepiej wypadają kryminały współczesnych autorów o dawnych czasach, zdecydowanie są lepiej napisane i mniej brutalnie i mniej wulgarnie. Choć wiele zależy od autora. Mróz zdecydowanie nie jest dla mnie. Jedyne, co mnie interesuje w tej historii to nazwisko postaci. Chyłka. Zapewne na podstawie serii książek właśnie pana Mroza powstał ten słynny serial "CHYŁKA" z Magdaleną Cielecką w roli głównej. Ale przykro mi, nie mój klimat.
OdpowiedzUsuń