Po raz kolejny miałam przyjemność zapoznać się z sympatyczną Nancy i jej kolejną przygodą. Wzięłam do ręki tą książkę z nadzieją, że nie zawiodę się na kunszcie autorów, którzy stworzyli postać sprytnej młodej detektyw. I tak właśnie było. Książka w pełni spełniła moje oczekiwania.
"Zagadka ukrytych schodów" to drugi tom cyklu powieści młodzieżowych o detektyw Nancy Drew. Tym razem młoda kobieta wyrusza do posiadłości zamieszkanej przez zaprzyjaźnione starsze panie, które zmagają się z... duchem! A przynajmniej wszystko wskazuje na to, że ich dom opanowały siły paranormalne. Nancy chce wyjaśnić tą tajemnicę, jednak boryka się z własnymi problemami, których ignorowanie niesie za sobą ogromne konsekwencje.
Zagadki, zagadki, jeszcze więcej zagadek! Przyznam, że dla dorosłego czytelnika, takiego jak ja, losy bohaterów stają się bardzo szybko przewidywalne. Nie umniejsza to jednak samej historii, która jest lekka i czyta się ją naprawdę przyjemnie. Nie ma w niej brutalności, która wylewa się z większości książek dla młodzieży. Wszystko kręci się wokół śledztwa prowadzonego przez młodą panią detektyw i jej przyjaciółkę. Akcja jest szybka, rozdziały krótkie, a bohaterowie dość charakterystyczni.
Główna bohaterka jest taka... przemiła. Zdałam sobie sprawę, że w trakcie czytania, wychodziła ze mnie namiastka dorosłej goryczy. Trochę kpiłam z tego, że postacie są tak dobre, empatyczne i kulturalne. I zrobiło mi się przykro, bo może zakorzenił się we mnie realizm, który nie pozwala mi odczuwać powieści młodzieżowych tak beztrosko jak dawniej.
Sądzę, że nastoletni czytelnik doceni zarówno historię, jak i bohaterkę w pełnej krasie. A i ja czekam na kolejne części, bo jestem ciekawa, co jeszcze przydarzy się dociekliwej Nancy Drew.

Kolejna znakomita dawka dobrej rozrywki w latach automobili, jazzu, kina niemego powoli przechodzącego w dźwiękowe oraz dziewczyn, które w większości nosiły sukienki i tylko nawiedzone feministki na co dzień chodziły inaczej. Jednym słowem, idealny klimat dla kryminałów, które pokazywały, że te pozornie doskonałe czasy miały swoje wady np. policja kryminalna mocno jeszcze kulała, choć w tych latach szło im stopniowo coraz lepiej, ale nadal do współczesnych metod śledczych było im daleko. I tym bardziej potrzeba im było takich tęgich umysłów jak nasza słodka Nancy. Jestem osobiście bardzo ciekaw, jak sobie poradziła z tym zadaniem. Przy okazji, przygody Nancy mi bardzo przypominają nie tylko już wcześniej przeze mnie wspomnianą serię o przygodach Enoli Holmes, ale jeszcze uwielbianą przeze mnie inną serię "SHERLOCK, LUPIN I JA", w której 12-letnia Irena Adler wraz z dwoma rówieśnikami, Sherlockiem Holmesem i Arsenem Lupinem prowadzi sprawy i oczywiście z tego trio to Holmes głównie rozwiązuje zagadki, ale Irenka i Arsen też wiele razy mu pomagają i podrzucają wiele błyskotliwych pomysłów. I przy okazji autor nieźle tam się wczuwa w emocje dwunastolatki i oddaje hołd uwielbianym przeze mnie przygodom Holmesa. Tutaj zaś czuję ogromny hołd oddany Królowej Kryminałów, czyli Agacie Christie. Kolejny powód do tego, aby poznać bliżej te książki, jeśli tylko trafia się ku temu okazja.
OdpowiedzUsuń