Na początku odniosę się od razu do tej fali hejtu jaka spadła na tą nowelkę ze strony czytelników oraz fanów serii Dwory. Nie rozumiem co mogło się innym w tym uzupełnieniu serii nie podobać. w końcu od samego początku była mowa o nowelce i krótkiej książce. Ci czytelnicy są bez serca jeśli oczekiwali akcji po tak wielkiej wojnie jaka jest opisana w "Dworze skrzydeł i zguby".
Autorka umieszcza akcję w Velaris, gdzie mieszkańcy Dworu Nocy powoli odbudowują swoje domy i życie po morderczej wojnie, która pochłonęła nie jednego śmiałka. Wszyscy pragną także zacząć żyć na nowo w szczęściu i spokoju, więc postanawiają przygotowywać się do Przesilenia, święta, które na nowo może zasiać w ludziach nadzieję na lepsze jutro. Fabuła jest zgrabnie skonstruowana i skupia się głównie na odczuciach bohaterów. Nie spotkacie tu porywających akcji czy morderczej walki. Byłoby to ze strony autorki po prostu bezduszne, gdyby znowu bohaterów umieściła w pełnej krwi i straty akcji. Mamy tu do czynienia z cierpieniem, nadzieją oraz złością na okoliczności, które spowodowały śmierć bliskich czy utratę wszystkiego co do tej pory się osiągnęło.
Ta część jest spokojniejsza, wszyscy próbują zregenerować swoje siły zarówno fizyczne jak i psychiczne po wojnie z Hybernią. Są momenty, kiedy będziecie się śmiać, są momenty, kiedy poczujecie niepokój i kiedy będziecie płakać. No i są momenty, kiedy poczujecie, że to nie koniec historii. Jedne wątki się zamykają a otwierają się zupełnie nowe. Założę się, że nie tylko ja pałam „nienawiścią” do postaci Nesty, mam jednak przeczucie, że autorka przy kolejnej części będzie próbowała zmienić to nastawienie.
Zawsze będę pałać do książek Sarah sympatią, wszak to ona pokazała mi, że fantastyka to mój temat i moja bajka. Za każdym razem widząc jej dzieła mam ochotę przebrnąć przez tą serie jeszcze raz, poczuć te emocje po raz kolejny, wrócić się do początku…Takich autorów nam trzeba. Ludzi, którzy w czasach Instagrama, Facebooka, Snapchata umieją pisać tak, że człowiek porzuca technologię na rzecz książki. Czekam na kolejną część tej fantastycznej przygody i niezmiennie polecam!
Powiem Ci, że ja też nie rozumiem, dlaczego fani tej serii to dzieło tak mocno skrytykowali, a wręcz hejtowali. Nie rozumiem, dlaczego. Czyżby fakt, że poprzednie części cyklu są takie krwiste i brutalne, ta część, tak spokojna i skupiona przede wszystkim na emocjach oraz na próbie odbudowania świata zniszczonego wojną mogła się wydawać czytelnikom nudna. Uważam jednak, że takie dzieło jest w tym świecie niezwykle ważne. Pomaga nam zrozumieć, że po wojnie musi nastać pokój, jednak nie zawsze będzie on cały happy, bo raz zadanych w czasie wojny, a zwłaszcza ran zadanych naszej psychice nie można tak po prostu wyleczyć na dzień dobry. Niektóre traumy leczą się długo, inne nie wyleczą się wcale. W świetle ostatnich wydarzeń na świecie zdecydowanie takie dzieło ma znacznie większy wydźwięk i tak sobie myślę, że jednak jest ono potrzebne i to chyba nawet bardziej niż jakieś ociekające krwią i przemocą powieści. Tak przynajmniej ja uważam.
OdpowiedzUsuń